Możemy się tylko domyślać, dlaczego zajączek wybrał w tym roku tych, a nie innych bydgoskich działaczy, te, a nie inne przekazał dla nich upominki muzyczne. Nie ulega natomiast wątpliwości, że zajączek nie jest fanem żadnego ugrupowania politycznego.
Dwoje lokalnych polityków obdarował zajączek piosenkami zespołu Golec uOrkiestra. Dla Bogdana Dzakanowskiego zostawił utwór „Crazy Is My Life”:
„Crazy, crazy, crazy is my life
Świat dryfuje gdzieś w otchłani
jak galera bez przystani
Crazy, crazy, crazy is my life”.
Zajączek przejrzał na wylot jedynego radnego niezrzeszonego w bydgoskiej radzie miasta! Odkrył jak bliska jest mu idea egzystencji tragicznej, chociaż radny dostrzega jednocześnie ograniczoność współczesnego nihilizmu.
Zajączek martwi się o Mirosława Kozłowicza. Jest przeświadczony, że pan wiceprezydent zbyt ciężko pracuje. Nawet do Chin służbowo pojechał, żeby wymieniać doświadczenia. Zajączek zadedykował mu piosenkę „Kto się ceni”.
„Chorowali na robotę
Jeden sierpem drugi młotem
Majstrowali przez pół wieku no i co?!
Wciąż dobrobyt budowali
Ciągle normy przekraczali
Ale łajba szła na dno
Kto się ceni ten się leni
Co dzień byczy się za trzech
To nieprawda że w człowieku
Robotnicza płynie krew”
Ireneuszowi Nitkiewiczowi zajączek zostawił piosenkę, która powstała wiele lat przed przyjściem Golców na świat. Utwór „Trzej przyjaciele z boiska” został napisany w roku 1953, ale aktualności nie traci, o czym świadczy opis sytuacji niekoniecznie podbramkowej:
„Trzej przyjaciele z boiska: skrzydłowy bramkarz i łącznik
żyć bez siebie nie mogą, dziarscy i nierozłączni.”
Tą piosenką zajączek ewidentnie chce zachęcić radnego SLD do rozbudowania zespołu. Bo tak naprawdę jest na razie dwóch „przyjaciół z boiska”: Ireneusz Nitkiewicz i Tomasz Puławski. Zajączek radzi brać przykład z góry, czyli od partii rządzących krajem (teraz lub w nieodległej przeszłości). Tam trafiają się pełne zespoły trzyosobowe. (przykłady: Łukasz Schreiber - Szymon Róg - Paweł Bokiej albo Paweł Olszewski - Dariusz Gręzicki - Maciej Zegarski czy wesoły tercet koedukacyjny Jakub Mikołajczak - Monika Matowska - Lech Zagłoba-Zygler).
Nagrodę specjalną otrzymał od zajączka Tomasz Puławski. Za solidarność ze zwierzątkami futerkowymi! Wykazał ją podczas marcowej sesji rady miasta. Kiedy omawiano pomysł wzbogacenia ogrodu fauny w Myślęcinku o „biegunarium”, gdzie będą przebywać pingwiny, wyraził obawę, że to może „zaburzyć filozofię funkcjonowania bydgoskiego zoo”. Zwierzęta futerkowe przesyłają radnemu Puławskiego piosenkę Czerwonych Gitar pt. „Pluszowe niedźwiadki”:
„Mały miś, do lasu bał się iść,
Ze strachu drżał jak liść, pluszowy miś.
Ciemny las, tam wilki zjedzą nas,
Wracajmy bracia wraz, dopóki czas!
Nie bój się wilki nie zjedzą cię!
Będziemy bronić się, nie damy się!
Śmiało w przód, po słodki, wonny miód,
Jagody, istny cud, użyjem w bród!”
Dla obecnej szefowej klubu radnych zajączek przekazał, chyba przez pomyłkę, piosenkę z repertuaru Wojciecha Młynarskiego pt. „Nie ma jak u mamy”. To ewidentna wtopa, świadcząca o tym, że zajączek nie czyta oświadczeń majątkowych. Monika Matowska ma od trzech lat własne mieszkanko (34 m kw.). Jak wyjaśniła w oświadczeniu majątkowym za rok 2014, w sierpniu skorzystała z programu „Mieszkanie dla młodych” i ma do spłacenia kredyt mieszkaniowy „zaciągnięty razem z mamą”, w wysokości 128,8 tys. zł.
Poza upominkami zajączek zostawił mnóstwo rózg, gdyż, jak stwierdził, wyjątkowo dużo „bardzo ważnych osób” od poprzednich świat na nie zasłużyło. Nie wymienił jednak żadnych nazwisk, licząc na domyślność czytelników.