Przysiadam na ławce na Starym Rynku. Wilgotno, ale muszę poczekać na przyjaciółkę. Sklepy już zamknięte, poza Biedronką, ale w Biedronce nie ma gdzie usiąść, tam się kupuje. Kilka metrów ode mnie zatrzymuje się taksówka, wysiadają dwie kobiety, może po trzydziestce. Mimo woli słucham, o czym mówią, zresztą to nietrudne, mówią głośno.

– I co, powiedziałaś mu już?

– Nie, i nie mam zamiaru. Jeśli coś może rozwiązać się samo, to się rozwiąże.

– Racja, ale nie małżeństwo przecież! Nie rozumiesz, że to życiowa decyzja? Że nie da się tak kilku lat z drugim człowiekiem zostawić w pół słowa i w rozkroku?

– A kto tu mówi o rozkroku? Wyjeżdżam do Liverpoolu i już. Jak nie chce, niech tu siedzi. Nie będę tu dzieci rodzić.

– No, a w Liverpoolu to masz zamiar? Przygruchałaś już chętnego czy wiatropylna jesteś?

– Oj, ktoś się znajdzie!

Oddalają się szybkim krokiem, rozmowa ginie w powietrzu grudniowego wieczoru, obcasy stukają. Nagle zdaję sobie sprawę, ile ważnych problemów zamknęło się w tych kilku zdaniach. Jest tam o braku odwagi, niechęci do miejsca, w którym się żyje, stosunku do kogoś, kogo się kochało, a już się pewnie go nie kocha, o beztrosce.

Zaczynam się zastanawiać, co z tego wszystkiego robi na mnie największe wrażenie, co wstrząsnęło mną najbardziej.
?Nie będę tu dzieci rodzić?. Ha, najwyraźniej ta kobieta chce zarządzać swoim życiem w stu procentach i nie bierze w swoich planach pod uwagę faktu, że jest otoczona innymi ludźmi. Nie chce ich brać pod uwagę. Ani męża, ani tej znajomej, z którą rozmawiała, ani nawet tych dzieci, których, jak wnoszę, na szczęście jeszcze nie ma. Właśnie usłyszałam rozmowę kogoś, kto ma wysokie wymagania. Woli zmienić otoczenie, przenicować życie, niż zacząć zmieniać świat od siebie. Ma to, czego mnie zawsze brakowało ? wysoką samoocenę.

Ciekawe, czy w jej życiu jest coś, co taką ocenę powołuje do życia? Kim jest? I kim trzeba być, żeby zdać się na przypadek, a we własnej egzystencji umieć określać tylko to, czego się nie chce robić? Hoo, zagalopowałam się. Może jej życie jest TU paskudne z jakichś ważnych przyczyn, przecież tego nie wiem. I nie będę jej gonić, żeby się dowiedzieć.

Skoro mnie tak to razi, to powinnam zrobić to, czego ona nie zrobi ? zacząć zmieniać świat od siebie. Przypomniała mi się ?Gra w klasy? Cortazara: ?Wystarczy pomyśleć, ile się zmienia, jeżeli zejdzie się z chodnika i zrobi trzy kroki po jezdni.? Wstałam z ławki i ruszyłam po bruku. Za kilka godzin w oknie nad moją głową ukazałaby się rzeźba Twardowskiego. Ale to zmienili.