Jury konkursu na mural nawiązujący do legendy o początkach naszego  miasta najbardziej spodobał się projekt „Kazimierz” Bartosza Bujanowskiego z Bydgoszczy. Dominuje twarz króla, ale ekscytuje postać łuczniczki.

Dziewczyna z łukiem, którą widać na ścianie kamienicy przy ul. Jagiellońskiej 36, w niczym nie przypomina Łuczniczki stojącej w parku Kochanowskiego, ani jej współczesnej wersji przed gmachem Opery Nova. Przywodzi na myśl Larę Croft – bohaterkę filmów z serii "Tomb Raider" - gibką, niezwykle sprawną fizycznie, a w wykonaniu Angeliny Jolie - seksowną i drapieżną.

Zgodnie z regulaminem konkursu, tematyka muralu miała być ściśle związana z bydgoską legendą „O Kazimierzu Wielkim i pięknej Bydgoszczy”.  Powinien oddawać sens legendy, ale w oryginalnej interpretacji artysty. Nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z oryginalną interpretacją.

Oto legenda znajdująca się „Bydgoskich legendach i przypowieściach” Lecha Łbika:

„Do ówczesnego zamku zajechał król Kazimierz Wielki, określany jako wyborny gospodarz. Słynął on z miłości do płci pięknej, dlatego już po chwili było wiadomo, że wpadła mu w oko urodziwa i energiczna panna o rzadkim imieniu Bydgoszcza. Nazywała się tak samo jak tutejsza osada. Dziewczyna z łukiem w ręku polowała w pobliskiej puszczy – kilkukrotnie była tam wraz z królem, który również był gorliwym myśliwym. Pomimo tego, iż władca chciał spędzać jak najwięcej czasu ze swoją wybranką, wzywały go obowiązki i z żalem wyruszył w dalszą drogę. Po upływie czasu, Król postanowił na przedpolu bydgoskiego zamku założyć miasto, któremu nadał miano Królewca. Niestety, wiele wody w Brdzie upłynęło, zanim Kazimierz Wielki znów zawitał w te strony. Chciał sprawdzić, jak rozwija się nowo powstałe miasto, ale przede wszystkim spotkać się z niezapomnianą Bydgoszczą. Okazało się, że kobieta tak bliska jego sercu zginęła na polowaniu. Zrozpaczony król, chcąc upamiętnić na wieki imię dawnej kochanki, rozkazał porzucić nazwę Królewiec i odtąd używać prastarej nazwy Bydgoszcza.”