Z prośbą o interwencję zwrócił się do nas rozsierdzony kierowca: – Jechałem ulicą Sienkiewicza, aż tu nagle ze Zdunów wyskoczył mi przed maskę samochód. Na szczęście mam dobre hamulce, bo bez nich i bez szybkiego refleksu samochód byłby do kasacji. Wcześniej się tutaj spokojnie przejeżdżało. Dlaczego boczna ulica uznana została za równorzędną? To jakiś pomysł z piekła rodem.
Nasz kolega redakcyjny od razu się z nim zgodził: – Sam się dziwię, że na skrzyżowaniu Sienkiewicza i Zdunów nie zaliczyłem jeszcze żadnej stłuczki. Ciekawe, ile było tam kolizji?
Poprosiliśmy nadkomisarza Macieja Daszkiewicza z KWP o sprawdzenie. – Od 1 czerwca tego roku doszło w tym miejscu do jednej kolizji ? poinformował nas, prosząc przy okazji, abyśmy zaapelowali do kierowców, żeby nie jeździli ?na pamięć?.
Ten apel bardzo się przyda, żeby nie doszło do tragedii. Bydgoscy kierowcy wiedzą ?od zawsze?, że ulica Sienkiewicza jest drogą z pierwszeństwem przejazdu, za wyjątkiem dwóch miejsc, gdzie bezwzględnie trzeba się zatrzymać przed dalszą jazdą, tzn. kiedy krzyżuje się z ulicami Śniadeckich i Mazowiecką.
Ale dlaczego trzeba się obecnie zatrzymywać również przed ulicą Zduny? ? Po zakończeniu rewitalizacji Dworcowej, wprowadzono nową organizację ruchu ? wyjaśnia Krzysztof Kosiedowski, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich.
Jak to wygląda w praktyce? Wjeżdżamy w Sienkiewicza z Dworcowej. Nie ma znaku pierwszeństwa, więc po dojechaniu do ul. Zduny zatrzymujemy się, żeby zgodnie z zasadą ?prawej ręki? wpuścić wyjeżdżający stamtąd samochód. Ale tamten wóz też stoi, bo kierowca jest święcie przekonany, że Sienkiewicza ma pierwszeństwo. I tak stoimy. Trzeba było mocno się namachać rękami, żeby mężczyzna za kierownicą zrozumiał, że czekamy aż on najpierw przejedzie.
To są niewinne następstwa obecnej organizacji ruchu, bo jedynie traci się trochę czasu i nerwów. Gorzej jest, gdy kierowca jadący ulicą Zduny wie, że ma obecnie pierwszeństwo i bez patyczkowania się wjeżdża na Sienkiewicza, a tamtędy jedzie właśnie samochód, prowadzony przez osobę święcie przekonaną, że nic jej nie przeszkodzi w jeździe, bo przecież znajduje się na drodze uprzywilejowanej, jaką zawsze była Sienkiewicza.
Pani Danuta Śmigiel rzadko przejeżdża tą trasą, ale nie ma wątpliwości, że obecne rozwiązanie jest złe. ? Bezwzględnie wszystkie boczne ulice powinny być podporządkowane. Teraz jest po prostu niebezpiecznie.
Co na to Zarząd Dróg Miejskich?