Wypowiedź swojego ówczesnego doradcy wicewojewoda Zbigniew Ostrowski nazwał “wypowiedzią nie mieszczącą się w standardach kultury politycznej”. Jednak jak się okazało, wicewojewoda kieruje się wyższymi standardami od ministra administracji i cyfryzacji. Michał Boni w połowie stycznia zatrudnił Tomasza Hardyka na stanowisku doradcy w swoim gabinecie politycznym.
Kariera zawodowa Tomasza Hardyka w ostatnich trzech latach, do czasu niesławnej wypowiedzi, przebiegała bez większych sukcesów. Na umowę zlecenie pracował najpierw w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 w Bydgoszczy, a następnie w biurze poselskim Pawła Olszewskiego. Na podstawie umowy o pracę doradzał wicewojewodzie Zbigniewowi Ostrowskiemu. Poważny awans czekał go dopiero po nazwaniu opozycji “pisowskim bydłem”.