To wydaje się nieprawdopodobne, ale od dwóch lat pracownicy Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2, mimo że ich firma świetnie prosperuje, żyją w obawie o utratę swoich miejsc pracy. Związane jest to z ponawianym co rusz zamiarem włączenia ich przedsiębiorstwa do Grupy Bumar.
Jedyną spokojną osobą w regionie zdaje się być poseł Tomasz Lenz. Grudziądzkie Wojskowe Zakłady Uzbrojenia oraz bydgoskie Wojskowe Zakłady Lotnicze są oflagowane, ich pracownicy pełni najgorszych obaw, a regionalny szef PO za pośrednictwem TVB oświadcza: – Przecież ogłaszając ten projekt, nikt nie mówi o zwolnieniach, o pozbawianiu ludzi pracy.
Pewnie, że nikt nie mówi, ale zaświadcza o tym los innych zakładów wcielonych do Grupy Bumar. – Z dotychczasowych doświadczeń wynika, że konsolidacja kończy się zawsze redukcją zatrudnienia, czyli utratą przez wielu ludzi miejsc pracy. Nie ma na to naszej zgody tym bardziej, że większość zakładów remontowo-produkcyjnych jest w dobrej sytuacji finansowej – powiedział nam Maciej Ostrowski, przewodniczący NSZZ Pracowników Wojska z bydgoskich Wojskowych Zakładów Lotniczych.
Związkowcy oflagowali pierwszy raz płoty przy ul. Szubińskiej 107 w czerwcu 2011 roku, potem latem 2012 roku. Obecnie znowu Wojskowe Zakłady Lotnicze są oflagowane.
W zeszłym roku poseł Bartosz Kownacki złożył interpelację do ministra obrony narodowej, w której zaproponował odejście od koncepcji wcielenia WZL 2 i w ogóle wojskowych firm remontowych do Grupy Bumar.
?Istnieje możliwość wypracowania innej drogi postępowania. Mam na myśli skoncentrowanie polskiego przemysłowego potencjału obronnego w dwóch grupach: przedsiębiorstw produkcyjnych i pracujących na ich rzecz jednostek badawczo-rozwojowych w Grupie Bumar, która docelowo powinna stać się silnym narodowym koncernem zbrojeniowym, pozostającym w nadzorze ministra skarbu państwa, oraz wojskowych przedsiębiorstw remontowo-produkcyjnych w drugiej grupie, pozostającej pod nadzorem ministra obrony narodowej.
Należałoby jedynie dopracować kształt i zasady organizacji, gdyż nie ulega wątpliwości, że obie grupy powinny stale i ściśle współdziałać przy realizacji zamówień dla wojska i kontraktów eksportowych.”
Na zakończenie interpelacji poseł Kownacki zapytał, czy minister zamierza podjąć się trudu przygotowania takiej formy konsolidacji, która wydaje się dużo bardziej logiczna od obecnie na siłę forsowanej.
Odpowiedzi udzielił mu Waldemar Skrzypczak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej. Stwierdził, że proponowane przez posła rozwiązanie wymaga szerokiego konsensusu oraz poparcia politycznego niezbędnego do przeprowadzenia stosownych zmian legislacyjnych.
?Utworzenie z wojskowych przedsiębiorstw remontowo-produkcyjnych grupy kapitałowej oddzielnej od Grupy Bumar wymagałoby podjęcia decyzji na szczeblu Rady Ministrów, a do jej realizacji konieczna byłaby bliska współpraca trzech resortów – gospodarki, obrony narodowej oraz spraw zagranicznych – z ministrem skarbu państwa jako organem właściwym do podejmowania takich działań. Utrzymanie takiej nowo powstałej grupy kapitałowej w podległości ministra obrony narodowej wymagałoby również zmian legislacyjnych? ? napisał wiceminister Skrzypczak.
Można by więc realizować inną koncepcję, ale musiałyby rozpocząć bliską współpracę trzy ministerstwa. Czy to jest za duże wyzwanie dla rządu Donalda Tuska?
W sprawie Zachemu też byliśmy świadkami interpelacji, protestów, manifestacji, wizyt w Warszawie. Jak to się skończyło, wszyscy wiemy.