Sejm jednogłośnie (przy jednym głosie wstrzymującym) uchwalił ustawę dekomunizującą nazewnictwo symbolizujące ?represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944-1989?.
Nazwy niektórych bydgoskich ulic trzeba więc będzie zmienić, ale nie wiąże się to z koniecznością wymiany dowodu osobistego. Dokonana na podstawie ustawy zmiana nazwy nie będzie miała wpływu na ważność dokumentów zawierających nazwę dotychczasową. Oznacza to, że m.in. nasz dowód osobisty będzie ważny, dopóki nie upłynie jego termin ważności, mimo że nastąpi zmiany nazwy ulicy, przy której mieszkamy.
Nazw podlegających ustawie dekomunizacyjnej jest w całym kraju szacunkowo 1300, a w naszym mieście kilkanaście, gdyż po 1990 roku, gdy odrodziła się samorządność, bydgoscy radni przywrócili historyczne nazwy wielu ulicom (zdekomunizowano m.in. Armii Czerwonej, 22 Lipca czy Świerczewskiego).
Zespół ds. nazewnictwa miejskiego bydgoskiej rady miasta wielokrotnie podejmował próby doprowadzenia do zmian nazw ulic odwołujących się w sposób widoczny gołym okiem do minionego systemu, jak np. Armii Ludowej czy Planu 6-letniego. Kończyło się na zamiarach, gdyż mieszkańcy nie chcieli być narażeni na uciążliwości związane z wymianą dokumentów. Teraz muszą się poddać wymogom ustawy.
Tak się składa, że przy przewidzianej do dekomunizacji ulicy Berlinga mieszka ponad 1700 osób, a przy Duracza blisko tysiąc. Natomiast emerytowani mieszkańcy osiedla Leśnego kochają patrona parku, którym jest znajdujący się na liście nazw związanych ściśle z poprzednim systemem władzy w naszym kraju płk Zbigniew Załuski. W tych miejscach zmiana nazw może budzić opory.
Nie powinno być natomiast kłopotów z dekomunizacją ulicy Oskara Langego, przy której zameldowanych na pobyt stały jest zaledwie 77 osób.