Przyczyną wypowiedzeń umów, przypominamy, było przede wszystkim to, że w przychodniach nie dyżurowali lekarze, mimo że zobowiązali się do tego w kontraktach z funduszem. To w opinii NFZ było rażącym naruszeniem umów.

Broniący przychodni i lekarzy dr Stanisław Prywiński wyjaśniał, że odstąpili od dyżurowania jedynie lekarze, którym wyczerpały się kontrakty. NFZ nie zapłaciłby dyżurującym lekarzom, więc mogliby przyjmować pacjentów jedynie społecznie.

NFZ pozytywnie rozpatrzył kilkanaście zażaleń świadczeniodawców, którzy, jak informuje rzecznik prasowy K-POW NFZ Jan Raszeja: – …w sposób najbardziej przekonujący udowodnili, iż uchybienia wykazane przez kontrolerów zostały bezzwłocznie usunięte oraz zadeklarowali, iż podobne przypadki nigdy już nie będą miały miejsca.

Pozytywnie rozpatrzono między innymi zażalenia bydgoskich przychodni: alergologicznej i otolaryngologicznej.

- Rozpatrzyliśmy pozytywnie 18 zażaleń przychodni, na ogólną liczbę 38, z którymi wypowiedzieliśmy umowy ? wyjaśnia Jan Raszeja. – Ograniczymy się jedynie do kar finansowych. Nie rozpatrzymy natomiast pozytywnie zażaleń od przychodni, które radykalnie naruszały postanowienia umów.