W ocenach o charakterze propagandowym nieobecna jest rzetelna krytyczna refleksja. Swoich się wychwala, często ponad miarę, na przeciwnikach nie zostawia suchej nitki. Odnieść można wrażenie, że taki był właśnie klucz przy ocenie aktywności bydgoskich radnych, którego dokonał portal Bydgoszcz.wyborcza.pl., publikując tekst pt. ?Najlepsi radni Bydgoszczy. Sprawni, sprytni, pracowici?. Lokalni politycy, którzy najbardziej zaleźli za skórę PO, zostali zakwalifikowani do grupy radnych najsłabszych.
Ponieważ wykaz radnych najlepszych został opublikowany na portalu Agory, z oczywistych względów trzeba być przygotowanym na to, że mamy do czynienia albo z listą wybiórczą, albo chodzi o tzw. sprawnych, sprytnych i pracowitych inaczej. Żeby sprawdzić, czy tak faktycznie jest, przyjrzyjmy się według jakich kryteriów ?Wyborcza? wyłoniła najlepszych radnych Bydgoszczy. Na to miano zasłużyli, według niej, radni: Janusz Czwojda, Jakub Mikołajczak, Ireneusz Nitkiewicz, Jan Szopiński i Stefan Pastuszewski.
Główną zasługę Janusza Czwojdy widzi ?Wyborcza? w tym, że uczestniczy on we wszystkich imprezach miejskich. To rzeczywiście sympatyczne, gdyż ten radny PO nie gardzi nawet zaproszeniami z przedszkoli. Ale tak się składa, że w wieku 60 lat ma się na ogół jeszcze dużo sił, a Czwojda ma też sporo czasu, gdyż nie pracuje zarobkowo. Zarabiać na życie nie musi, gdyż, jak wynika z oświadczenia majątkowego, jest dość zamożny (ok. pół miliona zł oszczędności, duże mieszkanie własnościowe i 3-letni samochód).
Janusz Czwojda wspiera finansowo organizatorów imprez osiedlowych, gdyż, jak zdradził ?Wyborczej?: ?Mnie diety radnego są niepotrzebne?. Faktycznie, posiada inne dochody: 11,2 tys. zł ? renta z PZU-Życie i 8 tys. zł – odsetki z lokat. Rodzi się pytanie, czy na tej postawie został zakwalifikowany do radnych ?sprawnych, sprytnych i pracowitych??
Umieszczenie radnego Jakuba Mikołajczaka w grupie najlepszych radnych można potraktować jako żart. Zresztą tak to chyba zostało potraktowane także przez Remigiusza Jaskota, autora opublikowanej w ?Wyborczej? analizy, który napisał o Mikołajczaku: ?Ideologicznie wierny partii, potrafi zaangażować się w tematy, które czuje?. Tematy, które ten radny czuje, to sprawy rowerowe. Poza tym ?stanowczo sprzeciwił się wynajmowaniu miejskich gruntów cyrkom ze zwierzętami?. Faktycznie, sprawny, sprytny i pracowity.
Wśród wyróżnionych przez ?Wyborczą? radnych nie mogło zabraknąć koalicjanta rządzącej miastem Platformy Obywatelskiej, czyli radnych Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Pochwalony został więc Jan Szopiński i rzeczywiście było za co, gdyż postępuje on w sposób bardzo zręczny. W wystąpieniach podczas sesji rady miasta dystansuje się wobec poczynań prezydenta, ale głosuje tak, jak prezydent sobie tego życzy. Szopiński pamięta, z jakich powodów stracił posadę wiceprezydenta w poprzedniej kadencji i nie chce, żeby pracę stracili teraz Anna Mackiewicz, Mirosław Kozłowicz i jeszcze kilka innych osób w ratuszu i spółkach miejskich.
Co do pracowitości Szopińskiego trudno się wypowiadać, ale na pewno jest sprytny i dużo sprawniej od Zbigniewa Sobocińskiego prowadzi obrady. (Czy to miał na myśli dziennikarz ?Wyborczej?, pisząc, że Szopiński ?dobrze porusza się w uchwałach??) Nie zapominajmy jednak, że jego Bogdan Dzakanowski nie prowokuje do pyskówek, a Sobocińskiego nie oszczędza.
Ireneusza Nitkiewicza należałoby zakwalifikować raczej do grona wesołków niż najlepszych radnych. Ponieważ jest on wychowankiem Janusza Zemkego, aż się prosi, żeby w tym miejscu przywołać Karola Marksa, który był zdania, że historia lubi się powtarzać jako farsa. ?Widać, że mu się chce, mimo że zajęć nie brakuje, bo jest wojewódzkim i miejskim baronem SLD? – wylicza jego zalety Remigiusz Jaskot. Faktycznie, Nitkiewiczowi się chce. Na pikiecie KOD-u przemawiał ze stołka. – Wszedłem, żeby było śmieszniej ? poinformował zebranych.
W jaki sposób dokonany został wybór takich, a nie innych ?najlepszych radnych?? Co do SLD sprawa jest prosta, wyłuskano najbardziej zasłużone dla partii osoby w mieście: obecnego i poprzedniego przewodniczącego SLD. Z radnymi PO nie było tak prosto. Mediom, którym zależy na reklamach, chodzi przede wszystkim o to, żeby nie narazić się potencjalnemu reklamodawcy, czyli ratuszowi. W Platformie się obecnie kotłuje, a radni pochodzą z namaszczenia różnych prominentnych działaczy PO. Nie wiadomo było, która nominacja ?Wyborczej? ucieszy, a która rozwścieczy prezydenta. Prawdopodobnie dlatego do grupy najlepszych radnych zostali zakwalifikowani Jakub Mikołajczak z biura europosła Tadeusza Zwiefki, który obecnie z Bydgoszczą nie jest związany i Janusz Czwojda, gdyż nie pracował nigdy w biurze poselskim, więc wprost nie może być kojarzony z żadnym parlamentarzystą PO.
Dla wykazania ?bezstronności? przy ocenie pracy rady miasta, w grupie pięciu najlepszych powinien znaleźć się jakiś radny z klubu opozycyjnego. Kogo by należało wskazać? Do bardzo aktywnych należeli Grażyna Szabelska, Krystian Frelichowski i Stefan Pastuszewski. Wspólnie nagłaśniali różne problemy i zorganizowali sporo konferencji prasowych. Ale aktywności Szabelskiej nie można było wyróżnić, gdyż radna ujawnia bliskie związki z Kościołem i szacunek do tradycji narodowej, Frelichowski w ogóle nie wchodził w rachubę, bo jest szefem Klubu Gazety Polskiej i organizatorem miesięcznic na Starym Rynku.
Na placu boju pozostał więc Stefan Pastuszewski, który zresztą sposobem wyrażania swoich opinii zdecydowanie wyróżnia się w bydgoskiej radzie miasta. Poza tym w odróżnieniu od nieprzejednanych w tej kwestii innych radnych PiS, publicznie wychwalał prezydenta Rafała Bruskiego, który mu się odwdzięczył, nazywając interpelacje Stefana Pastuszewskiego poezją i wydając je drukiem. Oznacza to, że umieszczając w grupie najlepszych tego radnego, ?Wyborcza? nie mogła podpaść ratuszowi.
Portal Bydgoszcz.wyborcza.pl. opublikował też z okazji półmetka tekst pt. ?Pięcioro radnych, którzy są najsłabsi. Oni sobie nie radzą?. Ale to temat na odrębną publikację.