Pod budynkiem ZUS zgromadziło się kilku działaczy ubranych w “firmowe” kamizelki i trzymających w rękach hasła pikiety. Nieliczni przechodnie dostawali ulotki. Skąd ten protest? – Oczekujemy realizacji obietnic wyborczych Donalda Tuska, który powiedział, że zrobi porządek z pozakodeksowym zatrudnieniem. Nie zrobił tego. Chcemy unormowania polskiego rynku pracy i dostosowania go do standardów europejskich. Już w kwietniu 2007 roku złożyliśmy projekt ustawy ograniczający możliwość wynajmowania – jak płyt dvd czy rowerów – z agencji zatrudnienia. Chcieliśmy, by po trzech miesiącach taka umowa automatycznie stawała się umową o pracę. Projekt został odłożony ad acta – mówi Patryk Kosela, rzecznik prasowy Komisji Krajowej Wolnego Związku Zawodowego “Sierpień 80”.
Jednym z protestujących był dzisiaj Jacek Bonalski. – Sam pracuję na normalnej umowie o pracę, ale mam wielu znajomych, którzy pracują na umowach śmieciowych. Nie mają przez to prawa do urlopu, chorobowego. Nie zgadzam się na takie prawo! – mówił. Jego zdaniem zmiana prawa nie spowodowałaby wzrostu bezrobocia. – Pracodawcy mają się dobrze, nie wiem czemu nie chcą normalnie zatrudniać – powiedział przedstawiciel “Sierpnia 80”.
W ulotce rozdawanej podczas pikiety czytamy: “Jak podaje Komisja Europejska w swoim raporcie o zatrudnieniu, wśród młodych Polaków poniżej trzydziestki aż 65 proc. pracuje na umowach czasowych. Wśród osób do lat 24 podejmujących pierwszą pracę aż 85 proc. nie dostaje stałej umowy. Co więcej, nawet wśród 40-latków jedna piąta zatrudniona jest na czas określony. Zdarza się, że ludzie pracują w ten sposób przez kilka lat. Młode osoby zatrudniane na “umowy śmieciowe” tworzą “śmieciowe pokolenie”, które pozbawione jest wszelkich perspektyw życiowych. Nie mogą wziąć jakiegokolwiek kredytu. Są wykluczani powoli poza nawias społeczeństwa. I są pozbawiani szans na normalne życie, założenie rodziny. Umowy tymczasowe dobre są do zatrudniania ludzi np. na wakacje, lecz nie mogą zastępować normalnego zatrudnienia w stałej pracy”.