Zrujnowany budynek na rogu ulic Sułkowskiego i Chodkiewicza w ciągu minionego roku został pięknie odremontowany. Od dłuższego czasu na jego murach wiszą napisy: na sprzedaż. To nas zdziwiło, gdyż pół roku temu rozmawialiśmy z jego właścicielem, Bogdanem Dąbrowskim, który dokładnie wiedział, jaką działalność będzie w odrestaurowanym obiekcie prowadził.
W zrekonstruowanej piwnicy miał powstać z prawdziwego zdarzenia klub studencki. To wyglądało na trafiony pomysł, naprzeciw znajduje się przecież budynek główny Uniwersytetu Kazimierza. Wielkiego. Na parterze Bogdan Dąbrowski zamierzał otworzyć restaurację. Piętro było przeznaczone na pokoje hotelowe dla VIP-ów, a na poddaszu miały być pracownie malarskie. Zamiast tego wszystkiego mamy napisy: na sprzedaż.
Próbowaliśmy zasięgnąć języka w Biurze Konserwatora Zabytków, ale usłyszeliśmy tylko, że pan Bogdan zjawił się niedawno, aby rozliczyć się z dotacji, ale nie zwierzał się ze swoich zamiarów. W końcu udało nam się umówić z właścicielem posesji na rozmowę. Tak jak przypuszczaliśmy, chodzi o pieniądze.
Remont zabytkowego budynku był niesłychanie kosztowny, pochłonął ponad milion zł, a zewnętrzne wsparcie ograniczyło się do 30 tys. zł dotacji na stolarkę okienną. ? Dom znajduje się obecnie w stanie deweloperskim ? informuje nas Bogdan Dąbrowski. To oznacza, że trzeba jeszcze wyłożyć sporą sumę na wyposażenie wnętrz.
Dlaczego tak długo wisi napis: na sprzedaż? Nie ma chętnych na zakupienie przyciągającego wzrok budynku? ? Nie chciałem go sprzedawać pierwszemu lepszemu, żeby tam zwykłego pubu nie urządził. Właścicielem takiego domu powinna być osoba z zamiłowaniem do piękna ? wyjaśnia Bogdan Dąbrowski.
Daje się wyczuć, że obecny właściciel ciągle się waha. Chyba nie chce pozbywać się nieruchomości, w której restaurowanie włożył tyle serca. Sam to w końcu przyznał: ? Możliwe, że sprzedam coś innego, żeby uzyskać środki, które są potrzebne na urządzenie wnętrz w budynku przy Chodkiewicza. Coraz częściej o tym myślę.