W Warlubiu, blisko szkoły, pod autem nauczycielki został podłożony ładunek wybuchowy. Niedoszłym zamachowcem okazał się zatrzymany w Bydgoszczy mieszkaniec Grudziądza. Obiektem zamachu miała być jego żona.
O tej sprawie mówi cała Polska. Wczoraj w dziennikach telewizyjnych wszystkich stacji głośno było o wydarzeniach w Warlubiu i niedoszłym zamachowcu, który podłożył ładunek wybuchowy pod samochodem swojej żony.
W poniedziałek, 12 czerwca, około godziny 7:00 w Warlubiu policjanci ze Świecia zostali powiadomieni o podłożeniu pod samochód podejrzanego ładunku. Nauczycielka z pobliskiej szkoły znalazła pod swoim autem pakunek z nieznaną zawartością, wydającą tykanie niczym budzik. Wezwani na miejsce policyjni pirotechnicy około południa zneutralizowali podejrzaną paczkę. Okazało się, że był to ładunek wybuchowy z zegarowym mechanizmem. Pakunek został zneutralizowany przez pirotechników. Wcześniej doszło do ewakuacji około 700 osób - uczniów i nauczycieli z pobliskiej szkoły.
W śledztwo zostali zaangażowani policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Kryminalni wytypowali podejrzewanego. Tego samego dnia, po południu, na terenie Bydgoszczy, namierzyli i zatrzymali 42-letniego mieszkańca Grudziądza. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu w Świeciu. Prokuratura na podstawie zgromadzonych dowodów, w tym przesłuchania 42-latka, postawiła mu zarzut usiłowania zabójstwa. Obiektem zamachu miała być jego żona. Małżonkowie są w trakcie rozwodu. 42-latek tłumaczył się, że chciał żonę postraszyć. Dzisiaj sąd postanowił tymczasowo aresztować podejrzanego na trzy miesiące. Za usiłowanie zabójstwa grozi od 12 lat do dożywotniego pozbawiania wolności.