W trakcie uroczystości odsłonięcia nowych tabliczek z autografami na Długiej dowiedziałem się za co został uhonorowany Paweł Łysak. – Tak pięknie prowadził Teatr Polski w Bydgoszczy, że wszystkich bydgoszczan, a przynajmniej zdecydowaną większość, wdrożył w ten teatr. Sprawił, że staliśmy się wszyscy aktorami ? wyjaśnił ratuszowy konferansjer.

Dzięki temu wyjaśnieniu kumam wreszcie, dlaczego mam ciągle o czym pisać. Źle się dzieje w mieście, ponieważ większość bydgoszczan jest fatalnie obsadzona. Taki na przykład Andrzej Półgrabski ewidentnie marnuje się na stanowisku prezesa Bydgoskiego Parku Przemysłowo-Technologicznego. Moim zdaniem, powinien pracować jako aktor. Aktor charakterystyczny. Byłby takim polskim Rogerem Reesem.

Posturą wyróżnia się wiceprezydent Anna Mackiewicz. Myślący schematycznie reżyser powierzyłby jej w ?Krzyżakach? rolę niewiasty ?co niedźwiedzia oszczepem w boru podeprze, a orzechów nie potrzebuje gryźć, jeno je na ławie ułoży i z nagła przysiędzie?. Tak myślą jednak tylko prymitywne prostaki, a nie tak wyrafinowani twórcy jak Paweł Łysak i jego godny następca.

Obecnemu i byłemu dyrektorowi Teatru Polskiego nie chodzi przecież o wystawianie sztuk tak jak je jakiś Szekspir czy Słowacki napisali. Inscenizacje służą poruszaniu gorących tematów dnia dzisiejszego typu polska zaściankowość czy nasz karygodny brak aprobaty dla inności. Dlatego Łysak obsadziłby Annę Mackiewicz w ?Lato w Nohant?. Nie, nie! Nie w roli George Sand. Dla pani Ani jakby stworzona jest rola Fryderyka Chopina. Chodzi o danie do zrozumienia, że mimo słabego zdrowia był nasz czołowy kompozytor mocarny duchem i talentem. No i o podkreślenie, że muzyka nie ma płci. Adamczyk grający Chopina to przykład typowego dla Polski seksizmu.

Marek Żydowicz powiedział, że jest jak rozpędzony mercedes. Ja bym go w roli Pana Samochodzika nie obsadził. Powinien się znaleźć w obsadzie ?Ludzi bezdomnych?. Z Opery Nova korzysta, bo korzysta, ale przecież wie doskonale, że to nie jest miejsce dla niego.

Ewa Mes jest według mnie zjawiskowa. Takiego wojewody w całym kraju nie ma, nie było i nie będzie. Zawsze wilgotnieją mi oczy, gdy mówi o naszej kochanej ojczyźnie. Ale gmach urzędu wojewódzkiego to nie dla niej miejsce. Nie mam pomysłu, jak wykorzystać jej emploi. Może coś z Konopnickiej by się nadało.

Żadnych problemów nie stwarza obsadzenie Łukasza Niedźwieckiego. On się urodził do statystowania. Jako halabardnik byłby nie do pobicia. Ostatnio się dowiedziałem, że wiceprezydent Niedźwiecki zachowuje kamienną twarz tylko na potrzeby występów publicznych, ożywia się za to w kuluarach. Czasami nadmiernie.

Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że Stanisław Drzewiecki byłby świetny w roli Nowosilcowa w III części ?Dziadów?. Może z tego powodu kojarzy mi się z tą postacią, iż jest demonizowany przez duże i stale powiększające się grono bydgoszczan. Senator z dramatu Mickiewicza podobno posiada przypisywane mu cechy: karierowiczostwo, okrutne wykorzystywanie nieograniczonej władzy, zastraszanie i wymuszanie posłuszeństwa, obojętność na ludzkie cierpienie, żądzę sukcesu i? umiejętność organizowania balów.

Nie wiem co zrobić z Mirosławem Kozłowiczem. Zdecydowanie przerastają go ostatnie role (dyrektora ZDMiKP i wiceprezydenta). Do teatru dla dorosłych też się ewidentnie nie nadaje. Trzeba zapytać w Buratino, czy nie znalazłoby się coś dla niego.

Rafałowi Bruskiemu nie muszę na szczęście niczego wyszukiwać. Prezydent jest przywiązany do wcześniej pełnionych ról. Wystarczy posłuchać jego przemówień. Otwiera usta i? płynie, nie zważając na składnię, gramatykę, a nawet sens tego, co mówi. A dlaczego tak lubi skarbnika? Bo wielką przyjemność sprawia mu ciągle liczenie słupków.