NFZ podpisał z Justyna Pryłowską umowę na refundację peruk dla onkologicznych pacjentów na rok 2010. Wówczas właścicielka salonu perukarskiego posiadała uprawnienia wymagane przez NFZ. Ukończyła kurs z zakresu materiałoznawstwa wymagany przez NFZ w lipcu 2009 roku.
W 2010 roku salon był trzykrotnie nawiedzany przez kontrolerów z NFZ. W opinii Justyny Pryłowskiej były to kontrole nie merytoryczne, ale wyraźnie nastawione na znalezienie czegokolwiek, co pomogłoby zerwać umowę NFZ z jej salonem. Kontrole okazały się jednak nieskuteczne.
- Narodowy Fundusz dążył najpierw do tego, żeby w ogóle nie podpisać ze mną umowy ? mówi Justyna Pryłowska. – Proszę sobie wyobrazić, że tuż przed podpisaniem umowy na 2010 rok, dokładnie 31 grudnia 2009 roku specjaliści z NFZ przyszli niezapowiedziani obejrzeć mój salon. Byłam wtedy w Austrii. Nie mogłam im pokazać salonu. I niewiele brakowało, a nie podpisaliby ze mną umowy na 2010 rok. No, ale podpisali.
Odmówiono natomiast Justynie Pryłowskiej podpisania umowy na 2011 rok w związku z brakiem owych uprawnień, które respektowano w 2010 roku. Podsumujmy – uprawnienia nabyte w 2009 roku okazały się właściwe w 2010, a nieskuteczne w 2011 roku.
Zarządzenie prezesa NFZ z dnia 9 marca 2009 roku powiada, że sprzedawać peruki mogą… osoby z co najmniej wykształceniem średnim oraz kwalifikacjami nabytymi w ramach kursu z zakresu towaroznawstwa materiałów medycznych według programu zatwierdzonego przez ministra właściwego do spraw zdrowia oraz z co najmniej dwuletnim stażem pracy w zakresie zaopatrzenia w przedmioty ortopedyczne.
Ale oto pojawia się następne zarządzenie, tym razem z października 2009 roku, w którym prezes anuluje nabyte uprawnienia Justyny Pryłowskiej i stwierdza, że peruki mogą sprzedawać… osoby z co najmniej wykształceniem średnim oraz kwalifikacjami nabytymi do dnia 10 lutego 2009 roku.
Justyna Pryłowska ukończyła kurs w lipcu. Dlaczego dowiaduje się w październiku, że kurs utracił wstecznie akceptację NFZ? W dobrej wierze ukończyła kurs i nabyła uprawnienia. Dlaczego prezes arbitralnie wybrał datę ważności kursów do 10 lutego, a nie na przykład do 21 lutego, albo, powiedzmy, do 30 czerwca?
- To typowe złamanie zasady, że prawo nie obowiązuje wstecz ? mówi Justyna Pryłowska. – Będę się odwoływała do sądów. Złamano konstytucję i podstawową zasadę, że prawo nie powinno być zmieniane wstecz.
Justyna Pryłowska skierowała skargę w sprawie październikowego zarządzenia prezesa NFZ pozbawiającego ją uprawnień do premiera Donalda Tuska. Otrzymała odpowiedź, że sprawę kwestionowanego przez nią zarządzenia rozpatrzy Ministerstwo Zdrowia. Właśnie mija przewidziany w KPA termin odpowiedzi premiera na skargę Justyny Pryłowskiej. Odpowiedzi na razie nie ma.
Poseł PiS, Tomasz Latos, do którego z prośbą o interwencję zgłosiła się Justyna Pryłowska złożył w tej sprawie interpelację i wyjaśnia: – To jest tak, jakbyśmy nagle dowiedzieli się z jakiegoś zarządzenia, że nieważne są prawa jazdy wydane powiedzmy po 10 lutego 2010 roku. To zarządzenie pozbawiające panią Justynę uprawnień jest skandaliczne.