Ustawa o dostępie do informacji publicznej daje każdemu obywatelowi prawo do uzyskania określonej informacji oraz wskazania, w jakiej formie ma być ona udostępniona (ustnie, pisemnie, elektronicznie, na dyskietce czy jeszcze inaczej). Proste jak dyszel, ale nie w Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy. W 2009 roku wprowadzony został tutaj cennik i procedury.

Jeśli obywatel zażyczył sobie udostępnienia informacji na arkuszu papieru A4, musiał najpierw do kasy K-PUW lub na jego rachunek bankowy dokonać wpłaty w wysokości 0,06 zł z dopiskiem ?zwrot kosztów udostępnienia informacji publicznej?. Urzędnik przekazywał mu informację dopiero po okazaniu pokwitowania lub innego dowodu wpłaty.

- Urząd w formie stosownego zarządzenia Dyrektora Generalnego Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy określił zasady ustalania wysokości opłat za udostępnienie informacji publicznej, w tym cen nośników oraz ewentualnych kosztów dystrybucji ? poinformował nas Bartłomiej Michałek, rzecznik prasowy wojewody.

Sprawdziliśmy i okazało się, że Andrzej Baranowski wydał dwa takie zarządzenia: w sierpniu 2009 roku i w sierpniu 2010 roku. W pierwszym znajduje się cennik, z którego wynika, ile wnioskodawca musi zapłacić w przypadku, gdy udostępnienie informacji będzie się wiązało z kosztami, które poniesie urząd:

  • CD ROM ? 1,84 zł
  • dyskietka ? 0,53 zł
  • arkusz papieru A4 ? 0,06 zł
  • arkusz papieru A3 ? 0,11 zł

Poza tym obywatel miał ponosić koszty przesyłki pocztowej, jeżeli z powodu wagi list będzie kosztował powyżej standardowej opłaty.

Rok później dyrektor Andrzej Baranowski złagodniał i jego nowe zarządzenie zwalnia obywatela od pokrycia kosztów poniesionych przez urząd, jeżeli nie przekraczają one kwoty 2 zł. Co do przesyłki pocztowej nie ma jednak zmiłuj się. W przypadku, gdy waga listu wymaga poniesienia dodatkowej zapłaty, koszty musi ponieść obywatel.

Urzędnik ustala, ile wysłanie listu zawierającego informację publiczną będzie kosztować, a potem wysyła zawiadomienie do wnioskodawcy, że musi wpłacić określoną sumę, np. 1,50 zł. Obywatel dokonuje wpłaty wymaganej kwoty do kasy K-PUW lub na jego rachunek bankowy z dopiskiem ?zwrot kosztów udostępnienia informacji publicznej? i przesyła do urzędu pokwitowanie lub inny dowód wpłaty. Dopiero wtedy zostanie wysłany list. Nie pozostawia co tego wątpliwości punkt 3 paragrafu 5 rozporządzenia, który głosi: Opłata pobierana jest z góry.

Należy pochwalić roztropność dyrektora generalnego K-PUW, bo unika się w ten sposób kosztów egzekucji komorniczej, gdyby wnioskodawca sumy 1,50 zł nie uiścił.

Andrzej Baranowski nieznacznie zmodyfikował w drugim rozporządzeniu cennik. Wprawdzie za arkusze A4 i A3 stawki nadal wynoszą 6 i 11 gr., ale cena innych nośników uległa obniżeniu.

W czerwcu 2012 roku wojewoda mazowiecki stwierdził nieważność zarządzenia burmistrza Wyśmierzyc, który ustalił cennik dla osób wnioskujących o udzielenie informacji publicznej. Wojewoda uznał wprowadzenie odgórnego cennika za niedopuszczalne. Taki pomysł jest niezgodny z ustawą, która nie przewiduje takiej możliwości.

Co uczyni w trybie nadzoru wojewoda Ewa Mes, gdy jakiś burmistrz z naszego województwa wyda zarządzenie, którym ustala cennik za udostępnianie informacji publicznych? Miałaby niezły orzech do zgryzienia. W K-PUW od 2009 roku obowiązuje przecież cennik.

Art. 15 ustawy o dostępie do informacji publicznej mówi, że podmiot obowiązany do jej udostępnienia MOŻE pobrać od wnioskodawcy opłatę w wysokości odpowiadającej poniesionym kosztom. MOŻE, a nie MUSI. Koszty są albo znikome albo żadne, więc prawie nikt w Polsce nie domaga się od wnioskodawców ich zwrotu.

Oczywiście są egzotyczne wyjątki, do których należy Urząd Miasta Wyśmierzyce i Kujawsko-Pomorski Urząd Wojewódzki.