Rafał Bruski lubi oryginalne nakrycia głowy. Dał się już widzieć w cylindrze, a w minionym tygodniu w czymś co przypominało mitrę biskupią. Na różową piuskę jeszcze musi poczekać. Dostanie od nas w prezencie dwa meloniki. Drugi dla skarbnika miejskiego. Na tle niewyznającego się na rachunkach otoczenia obydwaj panowie sprawiają wrażenie finansowej arystokracji. A czarne meloniki nieodparcie kojarzą się z bankierami z londyńskiego City.
Dla Grażyny Szabelskiej mamy ostrogi, bo to waleczna białogłowa, choć na razie jeszcze w jej drużynie rycerze są górą. Jednak z pewnością doczeka dnia, że będą śpiewać jeden przez drugiego: Wszystkim nam się Grażynka podoba!!
Tomaszowi Redze przekazujemy składane krzesełko, gdyż bardzo nam się podoba jego powściągliwość. Nie obejmuje żadnego dyrektorskiego stołka, chociaż kuszących posad jest wkoło co niemiara. Wszystkie na wyciągnięcie ręki.
Prezent dla WSG jest jeszcze wirtualny, ale to się może zmienić, jeżeli dostaniemy listę pracowników uczelni, którym marzy się fucha konsula honorowego. Mamy czytelników na całym świecie, wśród nich są bardzo wpływowe osoby, więc możemy pomóc pracownikom Wyższej Szkoły Gospodarki w spełnianiu marzeń niezwiązanych z karierą naukową.
Poetycki laur przygotowaliśmy dla? Wszyscy się teraz zastanawiają, kogo z wybitnych poetów chcemy nim obdarować. Ale życie nam miłe, więc bydgoski Parnas ominiemy dużym łukiem. Laur dostanie? Józef Ramlau. Na zachętę. W publicznych wystąpieniach wicewojewody kryje się duży ładunek poetycki. On po prostu ma potencjał.
Prezes Metropolii Bydgoskiej dostanie od nas sennik dla bydgoszczan z krwi i kości. Będzie sobie mógł tłumaczyć znaczenie snów związanych z naszym miastem. Jeżeli przyśni mu się Młynówka, to znaczy, że wróci koncepcja województwa od rzeki do morza, czyli landu Nadwiślańskiego, w którym i Bydgoszcz, i Toruń będą miastami powiatowymi. Natomiast pojawienie się we śnie pasącego gęsi Jasiakiewicza bynajmniej nie będzie oznaczało, że były prezydent zrozumiał błędy przeszłości i teraz zacznie wiernie służyć Całbeckiemu. Wręcz przeciwnie! Taki sen zapowiada, że za sprawą Jasiakiewicza marszałek zobaczy, że bydgoszczanie nie gęsi i swój język mają. Ostry jak żyleta.
Klubowi radnych PO podarujemy niszczarkę, żeby ich ściśle tajne opracowania nie dostawały się w niepowołane ręce. Dodatkowo przewodniczącemu Zegarskiemu sprezentujemy zapalniczkę, bo po najtajniejszych z tajnych opracowań klubowych tylko popiół powinien pozostać.
Nad prezentami dla Zbigniewa Sobocińskiego i Bogdana Dzakanowskiego jeszcze myślimy. To ma być taki zajączek, żeby i wilk był syty, i owca cała.