W czerwcu minionego roku czytelnicy poprosili nas o interwencję w związku z tym, co się działo w przychodniach zajmujących się rehabilitacją. To był rzeczywiście horror. Ani pacjenci, ani pracownicy przychodni nie wiedzieli, co ich czeka. NFZ stosował przedziwną strategię odnośnie kontraktowania usług rehabilitacyjnych. Podpisywał kontrakt na pół roku, a gdy termin dobiegał końca trzymał placówkę w niepewności co do jego przedłużenia.

Rzecznik kujawsko-pomorskiego NFZ twierdził, że zaniepokojenie jest przedwczesne, gdyż ?kontraktowanie nie zostało jeszcze zakończone?. Jednak gdy się zakończyło, w wielu osiedlowych przychodniach trzeba było likwidować poradnie rehabilitacyjne. Ogromne wątpliwości budziły kryteria, na podstawie których zapadała decyzja o przedłużeniu bądź nieprzedłużaniu kontraktu. Stanowczo zbyt często przyznawano punkty po uważaniu.

Na stronie NIK pojawiły się 4 marca wyniki kontroli dotyczącej ?Kontraktowania i rozliczania rehabilitacji leczniczej oraz nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej przez Kujawsko-Pomorski Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia? (w okresie od 2012 do zakończenia czynności kontrolnych). Potwierdziła ona najgorsze przypuszczenia. Zawyżano bądź zaniżano punktację, przyjmowano oferty, które powinny zostać odrzucone jako niespełniające wymagań. Komisje konkursowe, choć były do tego zobowiązane, nie przeprowadziły kontroli u części nowych świadczeniodawców.

W ?Wystąpieniu pokontrolnym? znaleźliśmy stwierdzenie: ?Oddział stosował nietransparentne i niejednolite zasady?. Za przykład działania kujawsko-pomorskiego NFZ może posłużyć ?anulowanie? kary pieniężnej nałożonej na jednego ze świadczeniodawców. Jak ustalili kontrolerzy NIK: ?Decyzję tę podjęto mimo braku przesłanek i po terminie wynikającym z zarządzenia Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.?