Liderzy Stowarzyszenia Nowa Bydgoszcz skrytykowali sposób przeprowadzenia konsultacji w sprawie wyboru metody płatności za wywóz śmieci.

Poseł Paweł Skutecki (Kukiz'15) przedstawił ogólne systemowe założenia, które powinny cechować działalność gospodarczą prowadzoną przez gminy. - Chcemy zupełnie zmienić system. Powrócić do tego, co było u zarania spółek komunalnych. Spółki komunalne są po to, żeby zaspokoić pewne potrzeby mieszkańców. I nic więcej. Spółka komunalna, która przynosi zysk, po inwestycjach, po opłaceniu kosztów wydaje się nieracjonalna - stwierdził poseł Skutecki i poparł to danymi: - ADM 1 mln zł, KPEC - 7 mln zł, ProNatura - 14 mln zł, MWiK - 19 mln zł - wyliczał poseł Kukiz.15 i skomentował te rezultaty: - Powiem mocno, to jest okradanie mieszkańców. Przykład MWiK. Ta spółka nie jest własnością prezesa, to nie jest firma pana prezydenta. To firma nasza, bydgoska, za którą my już płacimy w podatkach. Jeżeli płacimy za dużo za wodę - to wynika z zysku MWiK-u, 19 mln zł rocznie, to ja czuję się osobiście oszukiwany przez tę spółkę - tłumaczył Skutecki i dodał: - Nie wiadomo komu przynoszą zyski, bo tylko KPEC wypłaca dywidendę. Poseł podkreślił także, iż wpływy z opłat za odpady trafiają w rezultacie rozstrzygnięć przetargowych w dużej części do spółki ProNatura. Miasto więc zatrzymuje część dochodów i dziwna jest sytuacja, w której nie potrafi się tego zbilansować. - Filozofią samorządu powinno być to, aby nie przynosił on dochodu. Topi się więc pieniądze w inwestycjach albo w etatach - spuentował Skutecki.

Marcin Sypniewski, prezes regionu kujawsko-pomorskiego partii Wolność poparł samą ideę konsultacji społecznych, ale przeprowadzenie konsultacji w sprawie sposobu naliczenia opłaty, gdy mieszkańcy mają dokonać wyboru między opłatą, która będzie naliczana od powierzchni zajmowanego mieszkania, albo od liczby zamieszkującej je osób, uznał za nieprawidłowe. - Trudno oczekiwać, by w większości, mieszkańcy nie zagłosowali za metodą opartą na naliczeniu opłaty od metra kwadratowego powierzchni, jeśli jest korzystna dla 75% z nich -  stwierdził i zaznaczył, że "całe zło bierze się z bubla prawnego" - nowej ustawy śmieciowej. - Ustawa ta zlikwidowała wolny rynek, przywróciła taki komunizm śmieciowy, czyli właścicielem naszych śmieci stało się miasto, a my musimy mu płacić za to, że łaskawie te śmieci odbierze. Też musimy te śmieci sortować, segregować, bo jak nie, to będziemy płacić więcej. Ta ustawa miała też zlikwidować dzikie wysypiska, tymczasem spowodowała ich wzrost. To jest szaleństwo, niedługo zgodnie z rozporządzeniem ministra ochrony środowiska każdy będzie musiał mieć dodatkowy pojemnik na papier. Na Starówce już teraz te pojemniki się nie mieszczą, psują estetykę - wyliczał wady nowych przepisów Sypniewski. Skrytykował też rozrzutność.  – Miasto powinno zrezygnować z przejmowania odbioru odpadów komunalnych z nieruchomości niezamieszkałych i przywrócić tam wolny rynek. Można także oszczędzić na wydatkach administracyjnych, tabletach dla strażników miejskich oraz zrezygnować z akcji edukacyjnych, bo to niepotrzebne rozdawnictwo pieniędzy. Potraktujmy wykonanie tej ustawy jako zło konieczne i nie czyńmy nadmiernych wydatków - apelował szef Wolności w Bydgoszczy.