Michał Stasiński jako świeżo upieczony poseł .Nowoczesnej Ryszarda Petru  nie zatrudnił nikogo w swoim bydgoskim biurze poselskim, natomiast  na obsługę rachunkowo-księgową i bankową biura wydał od początku kadencji (listopad 2015)  do końca roku 2016 aż 71,5 tys. zł.

Nowoczesnością powiało w Bydgoszczy razem z Michałem Stasińskim. Był jedynym parlamentarzystą bydgoskim, który przez ponad rok nie podał do publicznej wiadomości listy swoich współpracowników, chociaż taki ustawowy obowiązek spoczywa na posłach i senatorach. Uczynił to dopiero po naszej publikacji w styczniu 2017 roku, w której  wytknęliśmy mu nieprzestrzeganie prawa.

Mimo że listy żadnej nie było, w imieniu posła wielokrotnie występował publicznie Michał Grzybowski, a nawet zdradził „Wyborczej”, że jako dyrektor biura poselskiego nieźle zarabia. Niestety, wysokości jego pensji nie da się ustalić. W sprawozdaniu za okres 2015/2016  z wydatków na prowadzenie biura  w rubryce „wynagrodzenia pracowników biura” poseł Stasiński zrobił kreskę, co oznaczało, że nie zatrudnia żadnych pracowników.

Grzybowski, jak w wynika z jego wypowiedzi prasowych, pracował na rzecz posła siedem dni w tygodniu, a jego telefon dzwonił codziennie  do 22.00. Poseł Stasiński się wprawdzie nie przyznawał do tego pracownika, ale ciekawego wpisu dokonał w rubryce „Koszty obsługi rachunkowo-księgowej i bankowej biura poselskiego”. Kwotę 71 570,37 zł opatrzył uwagą „w tym prowadzenie biura poselskiego w oparciu o własną działalność gospodarczą”. To prawdziwie twórcze zwiększenie pojemności tej rubryki.  

Biuro poselskie Stasińskiego mieściło się w minionym roku na Bartodziejach. Kiedy zapytaliśmy, czemu tak daleko od centrum otworzył biuro, to właśnie Grzybowski przysłał nam odpowiedź: - Decyzja o lokalizacji biura w tym miejscu była spowodowana kilkoma argumentami: rozsądna cena za wynajem biura z pełnym wyposażeniem, bezpłatne miejsca parkingowe dla samochodów osobowych, bliskość dużych osiedli mieszkaniowych Bartodzieje, Kapuściska, dogodny dojazd dla mieszkańców Fordonu - przekonywał najbliższy współpracownik posła Stasińskiego, który pełnił zarazem funkcję sekretarza .Nowoczesnej w regionie.

Czy cena za lokal był przy Łęczyckiej była rzeczywiście korzystna? Bydgoscy posłowie wydają rocznie na swoje biura w naszym mieście (czynsz, media i śmieci) między 24,3 a 27,4  tys. zł. Najdroższe biuro ma Paweł Skutecki (29,8 tys.), a najtańsze Eugeniusz Kłopotek (6,6 tys.). Natomiast biuro na Bartodziejach kosztowało podatników 40,9 tys. zł.

Poseł Stasiński, kiedy zerwał z partią Ryszarda Petru, też doszedł do wniosku, że cena za lokal przy Łęczyckiej nie  jest zbyt atrakcyjna i jego biuro poselskie mieści się teraz przy Jagiellońskiej 1, w  gmachu dawnej Drukarni. Michał Grzybowski zakończył współpracę ze „zdrajcą”. Poseł ma obecnie tylko jednego współpracownika - Darię Kwiatkowską.

Jego asystentka społeczna skończyła 24 lata i dysponuje interesującym doświadczeniem zawodowym. Jako miejsce zatrudnienia i źródło dochodów w  minionych trzech latach  wskazała Polsko-Japońską Akademię Technik Komputerowych i Twój Ruch.   

Zapytaliśmy posła Stasińskiego, czy  jego asystentka była poprzednio pracownikiem ugrupowania Janusza Palikota.  Z naszych ustaleń wynika, że z Ruchem  Palikota była silnie związana  Daria Kwiatkowska, córka posła Jacka Kwiatkowskiego. Została nawet   w kwietniu 2015 roku  bohaterką publikacji w wysokonakładowym „Fakcie”  („Dostałam w twarz od działacza PSL w Rzeszowie podczas trwania konferencji prasowej Janusza Palikota. Agresja i chamstwo!” – relacjonowała Kwiatkowska”). Czy to ona jest obecnie asystentką społeczną najmłodszego stażem posła PO w Bydgoszczy?

Niestety, poseł nie odpowiada od tygodnia na mailowo zadane pytanie. Pozostawił też  bez odpowiedzi  nagranie na sekretarce automatycznej.

Interpelacje posła Stasińskiego są równie oryginalne co jego sprawozdanie z wydatków na biuro poselskie. Pokazują zadziwiający rozrzut zainteresowań bydgoskiego parlamentarzysty i nieprzesadne przywiązanie do własnego okręgu wyborczego. Interesuje go m.in. Białostockie Centrum Onkologii, stan „Orlików” w kraju czy wykorzystywanie biodegradowalnych odpadów kuchennych jako pasz dla mięsnych zwierząt hodowlanych.

Spośród 37  interpelacji tylko kilka jest autorstwa Stasińskiego. W pozostałych występuje jako jeden ze współautorów.  Teresa Piotrowska  składa interpelacje wspólnie ze Zbigniewem Pawłowiczem. Jej nowy kolega klubowy współpracuje z większą liczbę parlamentarzystów. Nie trzeba chyba dodawać, że korzystnie to wpływa na statystykę aktywności poselskiej.

Najczęściej Stasiński składa interpelacje razem z  byłymi posłami .Nowoczesnej: Grzegorzem Furgo i Martą Golbik oraz ciągle wiernym Ryszardowi Petru  posłem Krzysztofem Truskolaskim. Ale nie gardzi też współpracą w Sejmie z innymi osobami. Ostatnią interpelację (w sprawie braku sukcesów w walce z dopalaczami) złożył razem z czterema posłami, w tym Agnieszką Pomaską.