Nie represje, nie monitoring, a wyznaczenie miejsc legalnego zamalowywania ścian powstrzyma wandali przed oszpecaniem Bydgoszczy - twierdzą działacze .Nowoczesnej i inicjują akcję "Malujemy Bydgoszcz".

- Mamy w Bydgoszczy problem z wandalami. Niszczą przestrzeń publiczną, tak jak tutaj na ścianach tunelu dworca Bydgoszcz Leśna - stwierdził Piotr Krzemiński,  wiceprzewodniczący bydgoskiego koła .Nowoczesnej. Wobec zdewastowania przez wandali obskurnymi napisami dworca działacze .Nowoczesnej 19 grudnia 2016 r. złożyli  wniosek do PKP S.A o wyrażenie zgody na to, że własnoręcznie usuną szpecące napisy na ścianach tunelu. PKP zareagowały w ten sposób, że w marcu 2017 r. napisy te zostały usunięte przez zarządcę dworca. Niestety, po krótkim czasie i mimo stworzenia specjalnego posterunku Straży Miejskiej na dworcu, napisy powróciły i zeszpeciły tunel. - Według naszych szacunków na walkę z wandalami w tym miejscu przeznaczono już minimum 20 tys. zł, a planowane są kolejne wydatki na monitoring, które mają wynieść ok. 100 tys. zł - dodał Krzemiński.  Takie postępowanie lider .Nowoczesnej uznał za  działanie nieskuteczne i prowadzące do marnotrawienia publicznych pieniędzy. - Tutaj wandalizm zniknie, a pojawi się w innych miejscach Bydgoszczy  - skomentował pomysł zaradzenia niszczeniu elewacji Krzemiński.

- Potrzeba rozwiązania kompleksowego, a nie podejmowania chaotycznych akcji - stwierdził wiceprzewodniczący .Nowoczesnej w Bydgoszczy i przedstawił pomysł, jak walczyć z brzydkimi napisami na murach. Należy wyznaczyć w mieście miejsca, gdzie  można bez żadnych przeszkód, legalnie malować ściany, które powinny też być specjalnie oznaczone. Przykładem jest Wiedeń, a także Warszawa, gdzie wyznaczono specjalne miejsca do artystycznego wyżycia się i zaprezentowania malarskich umiejętności.  - Rozpoczynamy akcję „Malujemy Bydgoszcz”. W ramach akcji chcemy doprowadzić do skutecznego i trwałego usunięcia jak największej liczby szpecących napisów z bydgoskiej przestrzeni publicznej, wzbogacenia bydgoskiej przestrzeni o nowe, atrakcyjne graffiti oraz zaktywizowania mieszkańców, artystów, urbanistów i władz miasta do osiągnięcia tych celów - ogólnie zarysował koncepcję Krzemiński, która miałaby się opierać na trzech działaniach: zapobieganie, usuwanie, aktywizowanie. Miejsca legalnego umieszczania graffiti wyznaczać mogłyby władze miasta, ale również prywatni właściciele.

- Chcielibyśmy, żeby po jakimś czasie, może to będzie klika lat, może dłużej, żebyśmy w Bydgoszczy mieli ciąg elewacji, które są pomalowane, które można zwiedzać tak jak w Londynie na przykład zwiedza się Londyn z autobusu i można sobie pokazywać poszczególne elementy architektoniczne. Tak i tutaj środowiska artystyczne mogłyby sobie przyjeżdżać do Bydgoszczy i zobaczyć, jak fajne murale powstają - stwierdzili działacze .Nowoczesnej.

Z optymizmem na powodzenie przedsięwzięcia patrzy Mateusz Freś, z ramienia .Nowoczesnej lider akcji "Malujemy Bydgoszcz".  – Stworzyliśmy profil na Facebooku  o takiej właśnie nazwie. Tam mieszkańcy mogą przysyłać zdjęcia zniszczonych elewacji, które powinny zostać ładnie pomalowane, a także pomysły na rozwiązanie problemu szpecących napisów  - zadeklarował Freś.

W najbliższych dniach działacze .Nowoczesnej planują odbycie spotkań m.in. z plastykiem miasta, z przedstawicielami Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Bydgoszczy, Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej, Zespołu Szkół Plastycznych i Stowarzyszenia Działań Kulturowych Las z Bydgoszczy. - Jesteśmy otwarci na współpracę ze wszystkimi środowiskami - zadeklarowali.