Tak pod okupacją niemiecką, jak i pod okupacją sowiecką, odbywało się prowadzone w sposób zaplanowany niszczenie społeczności żydowskiej. Gość klubu ?Grota? przedstawił dzieje Żydów w Polsce po zakończeniu wojny.
?Świadomość niszczenia tożsamości żydowskiej przez reżim sowiecki, która występowała wśród Żydów polskich powszechnie, funkcjonowała od pewnego czasu równolegle ze świadomością, iż skala represji na wschodzie była nieporównywalnie mniejsza niż to, czego Żydzi doświadczyli pod okupacją niemiecką? – stwierdził Grzegorz Berendt. Na terenie ZSRR mieli oni zniknąć jako społeczność, ale jako ludzie fizycznie mogli przetrwać, tak samo jak przedstawiciele innych grup etnicznych. To zadecydowało o stosunku Żydów do Związku Sowieckiego, jak i nowych realiów ustrojowych na ziemiach polskich.
Okupację na terenie Polski, spośród osób, którym nie udało się wyjechać ani nie zostały deportowane, przeżyło 2% populacji żydowskiej (ok. 30 tys. ?dożyło? wyzwolenia w obozach, kilkadziesiąt tysięcy przeżyło okupację w ukryciu). Na terenach ZSRR przeżyło wojnę ok. 200 tys. polskich Żydów, którzy zdecydowali się wrócić do Polski po roku 1944. Nie wiadomo, ilu Żydów, którzy byli obywatelami naszego kraju, zdecydowało się pozostać na terenie ZSRR po zakończeniu wojny.
Wiele z powracających osób po stwierdzeniu, że nikt z bliskich nie ocalał, wyjeżdżało do Stanów Zjednoczonych bądź innych krajów, gdzie wyrażono gotowość ich przyjęcia.
Ponieważ miejsca opuszczone w czasie okupacji przez Żydów zostały zajęte po zakończeniu wojny przez Polaków, żeby uniknąć ewentualnych konfliktów, kierowano repatriantów żydowskich na Ziemie Odzyskane. W następstwie tej decyzji i napływu kolejnych fal repatriantów do 1968 roku na Dolnym Śląsku mieszkało ok. 50% Żydów żyjących w Polsce. Był taki moment, że w Szczecinie dominowały dwie grupy narodowe: Niemcy, którzy jeszcze nie wyjechali i 40 tysięcy Żydów, których tutaj skierowano – relacjonował pracownik gdańskiego IPN.
Liczna była też po wojnie społeczność żydowska w Łodzi (ok. 30 tys.), bo wróciły do tego miasta osoby, które przeżyły obozy bądź przetrwały okupację w ukryciu. Z powodu skali zniszczeń w Warszawie wiele instytucji centralnych (niektóre do 1948 roku) miało swoją siedzibę w Łodzi.
?Ruch urealnienia stołeczności Warszawy spowoduje, że od końca lat 40. to miasto wróci do pozycji bardzo ważnego ośrodka społeczności żydowskiej. Społeczność żydowska w Warszawie różniła się od szczecińskiej, wrocławskiej, legnickiej, a nawet łódzkiej. W tamtych mamy znacznie silniejsze nasycenie osobami, które chciały pielęgnować swoją żydowskość: religijną, kulturalną czy polityczną? ? poinformował Grzegorz Berendt.
Żydzi, którzy w Łodzi związali się z instytucjami centralnymi, a potem przenieśli do Warszawy, wybrali drogę asymilacji. W II RP czuli się jak obywatele drugiej kategorii, bo chociaż formalnie konstytucja zapewniała równouprawnienie, nie oznaczało to faktycznego równouprawnienia. ?Trzeba pamiętać, że jeżeli do 1939 roku Żydzi z rzeczywistego równouprawnienia nie korzystali, to w tym segmencie podzielali los Niemców, Ukraińców i Białorusinów? ? podkreślił prelegent.
Nowy reżim tworzył pozory, że reprezentuje prawdziwą demokrację. Do wszystkich instytucji rządowych, odmiennie niż to było do 1939 roku, byli tysiącami przyjmowani Żydzi. Kiedy do Polski przybywali zachodni korespondenci (wśród których, ponieważ władali językiem polskim, było sporo Żydów, którzy wyjechali z Polski przed wybuchem wojny bądź na samym jej początku), przyjmowali ich najwyższej rangi funkcjonariusze państwowi, m.in. Jakub Berman czy Hilary Minc. Potem w Europie zachodniej i Stanach Zjednoczonych ukazywały się publikacje, chwalące demokratyczne zmiany w Polsce. Nowy reżim był przedstawiany jako jedyny gwarant bezpieczeństwa społeczności żydowskiej. ?Chłopcy z lasu? (tak określano Żołnierzy Niezłomnych) byli nazywani bandytami i faszystami. ?Obraz środowisk niepodległościowych, który poszedł w świat, był całkowicie negatywny? ? konkludował gość klubu ?Grota?.
Spotkanie prowadził dr Marek Szymaniak, autorem zdjęć jest dr Krzysztof Osiński.