To już czwarta kadencja rektora, jaką przyjdzie pełnić wybitemu akordeoniście. Prof. Jerzy Kaszuba piastował już tę funkcję w latach 1999-2005, a następnie od 2012 roku do teraz. To nauczyciel akademicki bydgoskiej Akademii Muzycznej wyjątkowo często obdarzany różnymi funkcjami. Nim został w 1999 roku rektorem, był prorektorem ds. studentów. Nim został w 1996 roku prorektorem, był dziekanem Wydziału Instrumentalnego.
Magda Jasińska zapytała go dzisiaj w ?Rozmowie dnia?, czy to dobrze, kiedy na stanowisko rektora startuje jeden kandydat, bez konkurencji. – Konkurencja była: w kuluarach, w rozmowach, na senatach. W środowisku, które jest niewielkie, konkurencja jest zauważalna – wyjaśniał świeżo wybrany rektor. Zapytany, dlaczego jego potencjalni konkurenci nie wyrazili zgody na kandydowanie, uznał, że jest to najprawdopodobniej element tradycji akademickiej: – Jeżeli w pierwszej kadencji rektor nie popełnił jakichś kardynalnych błędów, a ma poważne zamiary do zrealizowania, to może mu się pozwala dokończyć dzieła?
- Pan zna to z doświadczenia, lepiej się sprawuje pierwszą kadencję, czy drugą? – zapytała dziennikarka Radia PiK. – To zależy od okoliczności. Kiedy pierwszy raz byłem rektorem w 1999 roku, to ani pierwsza, ani druga kadencja nie była dobra. Czasy były bardzo trudne i nie odczuwałem żadnej różnicy.
Nowy/stary rektor uważa, że nie ma potrzeby, żeby wprowadzał jakieś zmiany, gdyż rząd zapowiedział wprowadzenie zmian. Jego więc rolą będzie dostosowanie uczelni do nowych regulacji.