To drugi tekst na temat NFZ w Bydgoszczy. W poprzednim obnażona została niechęć kierownictwa tej firmy do udzielania informacji. Zapytaliśmy, czy to prawda, że jeden z pracowników na kierowniczym stanowisku w godzinach pracy udziela wywiadów i uczestnicy w dyskusjach w portalach społecznościowych. Otrzymaliśmy odpowiedź, że to zabronione.
To oczywiste. Pracodawcy nie życzą sobie, żeby pracownicy czas pracy wykorzystywali do prowadzenia działalności politycznej albo udzielali się towarzysko. My nie pytaliśmy, czy to jest zabronione. Chcieliśmy wiedzieć, czy tak zachowuje się w pracy Łukasz Chojnacki. Przecież po godzinach dokonywania wpisów można stwierdzić, czy działacz SLD odwiedzał portale w czasie pracy, czy w domu po obiedzie.
Zapytaliśmy, czy syn obecnej pani dyrektor awansował w NFZ, gdy była zastępczynią dyrektora Pieczki. Poinformowano nas, że zarządzenie dyrektora ?określa procedurę awansowania pracowników i zasady awansu poziomego i pionowego?.
Nas nie interesuje, co mówią przepisy prawa i jakie sprawy regulują wewnętrzne zarządzenia. Gdyby taka wiedza nas interesowała, zapisalibyśmy się na stosowne studia podyplomowe. Nie pytaliśmy o prawne regulacje. Nasze pytanie brzmiało: czy w czasach dyrektorowania Tomasza Pieczki awansowany był syn zastępczyni dyrektora – z szeregowego stanowiska w Wydziale Współpracy Międzynarodowej na kierownika Sekcji Umów. Na proste pytanie, oczekiwaliśmy prostej odpowiedzi: tak lub nie. Dowiedzieliśmy się, że awanse dzielą się na poziome i pionowe.
To tylko wybrane przykłady rżnięcia głupa z poprzedniego tekstu na temat nieprawidłowości w bydgoskim NFZ. W tym godna wyeksponowania jest odpowiedź na pytanie: Czy nie istnieje konflikt interesów na linii naczelnik Wydziału Spraw Świadczeniobiorców – i jego żona, dyrektor Przychodni Tatrzańska? Przecież ta przychodnia ma umowę z NFZ, jest świadczeniodawcą.
Barbara Nawrocka poinformowała nas, że po naszym sygnale ?Dyrekcja K-P OW NFZ w Bydgoszczy – poprzez naczelników i kierowników merytorycznych komórek przekazała wszystkim pracownikom stosowne informacje związane z przepisami prawa regulującymi sprawy kadrowo-administracyjne w Oddziale Funduszu?. To dobrze, że przypomina się pracownikom o obowiązku przestrzegania prawa, ale my chcemy wiedzieć, czy istnieje w opisanym przypadku konflikt interesów, czy też nie. Rżnięcie głupa uniemożliwia zdobycia takiej wiedzy.
Żeby było śmieszniej, okazuje się, że rzecznik NFZ w Bydgoszczy, jeśli jej kierownictwo zezwala, potrafi udzielać precyzyjnych odpowiedzi. Przekonaliśmy się o tym, zadając kilka pytań dotyczących procesów. Czy prawdą jest, że kadrowa przygotowała dla pracowników decyzje o zmianie stanowisk na niższe, a kujawsko-pomorski oddział NFZ przegrał wszystkie sprawy w Sądzie Pracy i musiał wypłacić odszkodowania? Jaka była sumaryczna kwota odszkodowań?
Otrzymaliśmy odpowiedź, że mucha nie siada. ?Od roku 2011 w sądzie pracy znalazło się 9 spraw, w tym 5 postępowań zakończyło się przegraną, 1 postępowanie zakończyło się ugodą, 1 postępowanie zakończyło się wygraną Funduszu, 1 pozew został wycofany, 1 postępowanie jest w toku. Kwoty odszkodowań: rok 2014 – 154.138,69 zł, 2015 – 25.116,75 zł, 2016 – 21.065,70 zł.? – ustaliła Barbara Nawrocka.
Tak samo precyzyjnych odpowiedzi oczekujemy na pytania: czy Łukasz Chojnacki w godzinach pracy udziela się na portalach społecznościowych i czy był konkurs na stanowisko przez niego zajmowane oraz jakie kwalifikacje i doświadczenie posiadały osoby, które przegrały z Sylwią Chmarą konkurs na stanowisko zastępcy dyrektora ds. finansowych.
Nastąpi ciąg dalszy.