Szczęśliwie nie musimy opierać się na pogłoskach czy informacjach, których u źródła nie da się zweryfikować, gdyż NFZ Bydgoszczy prowadzi tak samo ?transparentną? politykę informacyjną, jak bydgoska telewizja za dyrektorowania Tomasza Pietraszaka. O tym, jak działa kujawsko-pomorski oddział NFZ, wiemy na podstawie wyników kontroli Najwyższej Izby Kontroli.
Zbadany został tylko niewielki wycinek działalności, a mianowicie kontraktowanie zabiegów rehabilitacyjnych, a włos się człowiekowi jeży na głowie, gdy czyta ustalenia kontrolerów NIK. Punkty przyznawano po uważaniu, bo z niewiadomych względów jednym podmiotom zawyżano innym zaniżano punktację. Na porządku dziennym było przyjmowanie ofert, które powinny zostać odrzucone jako niespełniające wymogów. Komisje konkursowe nie przeprowadziły obligatoryjnej kontroli u części nowych świadczeniodawców. Jak to językiem wyzbytym emocji określił NIK, ?Oddział stosował nietransparentne i niejednolite zasady?.
Dyrektor Tomasz Pieczka zabłysnął w mediach, ogromną karą nałożoną na szpital przy Seminaryjnej. Lecznica została ukarana za nieprzyjęcie osiemnastoletniej Darii z powodu braku miejsc na oddziale intensywnej terapii. Dziewczyna była potem wożona do innych placówek, zmarła krótko po przyjęciu ją przez szpital w Chełmnie.
NFZ nałożył na Centrum Pulmonologii najwyższą z możliwych kar, czyli dwa procent od wysokości zawartego z funduszem kontraktu, co oznaczało, że lecznica przy Seminaryjnej musiała zapłacić 657 tys. zł. Nie wiadomo, dlaczego akurat ten szpital został ukarany. Kontrola przeprowadzona w wyniku tego tragicznego w skutkach zdarzenia wykazała, że w tym dniu w bydgoskich oddziałach intensywnej terapii było kilka wolnych miejsc.
Szpital Dziecięcy odmówił przyjęcia Darii, ponieważ bał się, że nie otrzyma refundacji leczenia, bo dziewczyna była już pełnoletnia. W Juraszu i Centrum Onkologicznym nie próbowano chorej umieścić, tylko zawieziono ją do odległego o 50 km Chełmna.
Centrum Pulmonologii odwołało się od decyzji dyrektora Pieczki do sądu. Jak ustaliła Hanna Walenczykowska z ?Expressu Bydgoskiego?, w zeszłym miesiącu zapadł prawomocny wyrok w tej sprawie. NFZ musiał oddać szpitalowi 657 tys. zł wraz z 196 tys. zł odsetek i pokryć koszty sądowe (7 tys. zł).
Pracownicy NFZ w Bydgoszczy nie dziwią się, że germanista podjął głupią decyzję. Nie rozumieją jednak, dlaczego zastępca dyrektora ds. medycznych – lekarz pediatra Elżbieta Kasprowicz ? uznała ją za słuszną. Mało tego, kiedy Pieczkę odwołano, a ona została p.o. dyrektora, nie chciała zawrzeć ze szpitalem ugody. Teraz zapłaciła odsetki i koszty sądowe z naszych podatków.
Zwrócono nam uwagę, że telewizja bydgoska nie podejmuje tematów związanych, delikatnie określając, z nieprawidłowościami w poczynaniach NFZ w Bydgoszczy. Dzieje się tak podobno z tego powodu, że fundusz sponsoruje materiały poświęcone lecznictwu, czyli daje telewizji kasę.
- Kujawsko?Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ ma podpisaną umowę z Telewizją Polską – Oddziałem w Bydgoszczy na realizację programów ?Na Zdrowie? ? w roku 2016 jest to 20 odcinków za kwotę 100 000 zł brutto. Środki finansowe przeznaczone na działania informacyjno-edukacyjne są wydzielone z kosztów administracyjnych i w żaden sposób nie uszczuplają pieniędzy przeznaczonych na leczenie pacjentów ? wyjaśnia Barbara Nawrocka, rzecznik NFZ w Bydgoszczy.
Ciąg dalszy nastąpi.