Dobiegająca osiemdziesiątki bydgoszczanka sprawiła kłopot zadowolonej z siebie ekipie rządzącej miastem. Stwierdziła mianowicie, że ratusz nie potrafi nadzorować wywozu odpadów z miejskich. Widząc urzędnicze dyletanctwo, firmy wywożące śmieci harcują z równą swawolą jak szczury obok pojemników przy blokach mieszkalnych.
Starsza pani ma rację. Miejscy urzędnicy kompletnie sobie nie radzą. Przecież starczy pojawić się w miejscu, gdzie stoją pojemniki na śmieci, żeby sprawdzić, czy czuć smród. Jeśli czuć, to znaczy, że pojemniki nie są odpowiednio myte i dezynfekowane. Tymczasem zamiast ruszyć tyłki zza biurek, urzędnicy żądają od firm wywozowych wyjaśnień na piśmie. I otrzymują wyjaśnienia, że? pojemniki są odpowiednio myte i dezynfekowane.
Energiczna emerytka była w przeszłości działaczką polityczną. Należała do ugrupowań związanych z ?siłą spokoju?. Jak powszechnie wiadomo, w odróżnieniu od pozostałych ugrupowań ROAD, Unia Demokratyczna i Unia Wolności, gromadziły obywateli światłych i roztropnych.
Unia Wolności już nie istnieje. Ale bydgoska emerytka zachowuje jasność myśli i roztropność. Poprosiła radnych o nadzorowanie wywozu odpadów w mieście i wybrała najsensowniejsze osoby ze wszystkich klubów bydgoskiej rady miasta. Zaufanie okazała: Zbigniewowi Sobocińskiemu, Janowi Szopińskiemu, Lechowi Zagłobie, Kazimierzowi Drozdowi, Mirosławowi Jamrożemu, Monice Matkowskiej, Ireneuszowi Nitkiewiczowi i Jarosławowi Wenderlichowi. Wyjątkowo trafny wybór!
Zbigniew Sobociński potrafi organoleptycznie ustalić, czy stężenie odoru jest do zniesienia dla ludzkiego organizmu. Jan Szopiński sprawia wrażenie osoby znającej się na wszystkim, więc również na szczurach. Może w tym zakresie współpracować z Lechem Zagłobą, który jako zamiłowany podróżnik może ocenić czy szczury bardziej dają się we znaki w Bydgoszczy niż w innych miastach Europy i świata.
Drozd, Jamroży i Matowska z pewnością wybrani zostali przez energiczną emerytkę ze względu na budzący zaufanie wygląd. Ireneusz Nitkiewicz potrafi przedstawić problem śmieci od strony walki klas, a Jarosław Wenderlich na pewno dotrze do wszystkich przepisów związanych z ?przedmiotową sprawą?.
Oprócz problemu śmieci zwróciły moją uwagę niebieskie koperty. Dowodzą one bezspornie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenie. Rozporządzenie zmuszające do oznaczenia miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych na niebiesko wydała Maria Wasiak, gdy była ministrem infrastruktury i rozwoju w rządzie Ewy Kopacz. A jako wiceprezydent Bydgoszczy musiała swoje zarządzenie wcielić w życie.
Dopiero teraz się zorientowała, że zafundowała miastom posiadającym piękne starówki jaskrawoniebieskie koperty obok zabytkowych budynków. Po prostu wiocha. Natychmiast dokonała twórczej wykładni własnego zarządzenia i stwierdziła, że nie stoi w nim napisane, iż całe koperty muszą być pomalowane na niebieski kolor. Bydgoskie ?wasiaczki? (ochrzczone tak na wzór ?schetynówek?) tylko brzegi mają niebieskie.
W Bydgoszczy mamy poza tym ?brusiaki?, czyli młyny Rothera. One z kolei potrafią nieźle zabełtać błękit w głowie.