Uczestniczył Pan w konferencji, poświęconej przyczynom katastrofy smoleńskiej.

- Tak. To była bardzo ważna konferencja. Świadcząca o tym, że polscy naukowcy mają sumienie i chcą prawdy o katastrofie smoleńskiej.

W niektórych mediach bagatelizowano znaczenie tej konferencji…

- W konferencji uczestniczyło 140 naukowców. Wybitnych naukowców. Większość z tytułami profesorskimi. Nie mieli oni niestety wsparcia od oficjalnych instytucji. Na przykład od PAN-u. Ale to nic. Podczas prawie 10 godzin wykładów udało się naukowcom powiedzieć wiele ważnych rzeczy o katastrofie smoleńskiej.

Które wystąpienia naukowców zrobiły na Panu największe wrażenie?

- To było, jak mówię, 10 godzin wykładów. Jedno wynika z nich niezbicie ? wersje Anodiny i komisji Millera są błędne i fałszywe. Naukowcy całkowicie zdyskredytowali podawaną przez Rosjan przyczynę katastrofy ? owo zderzenie z brzozą. Ciekawe wystąpienie miał profesor Obrębski, który udowadniał, że doszło do wybuchu, rozerwania samolotu od środka.

Zarzucano w mediach, że była to konferencja polityczna…

- O, nie. Naukowcy wielokrotnie podkreślali, że odżegnują się od jakichkolwiek partii, czy celów politycznych. Po prostu świat nauki się przebudził i nie chce biernie przyglądać się kłamstwu smoleńskiemu.

Co państwo, jako rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej macie zamiar zrobić z tą wiedzą o katastrofie smoleńskiej?

- Pytanie brzmi raczej, co my, Polacy, zrobimy z tą wiedzą. Mam nadzieję, że wyciągnięte zostaną z tej wiedzy konkretne wnioski. Ludzie przestaną się bać, tego co o katastrofie smoleńskiej już wiadomo. To jest sprawa obrony polskiej racji stanu. Niepodległości. Mam nadzieję, że ludzie wyrażą swój pogląd o śledztwie smoleńskim także przy urnach.