W sali konferencyjnej Przystani Bydgoszczy przy ul. Tamka 2 parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej zorganizowali kolejne spotkanie w ramach Klubu Obywatelskiego. Na spotkanie, którego tematem miało być „Wolne dziennikarstwo” zaprosili Krzysztofa Lufta, byłego rzecznika prasowego rządu Jerzego Buzka, a w latach 2010–2016 członek KRRiT i Jana Ordyńskiego, dziennikarza i publicystę, kiedyś pracownika Rzeczypospolitej, TVP, komentatora tygodnika Przegląd.
Bardzo ambitnego zadania podjęli się politycy Platformy Obywatelskiej w Bydgoszczy i zaprosili do bydgoskiej Przystani Krzysztofa Lufta, byłego rzecznika prasowego rządu Jerzego Buzka, byłego członka KRRiT z nominacji Bronisława Komorowskiego i Jana Ordyńskiego, kiedyś dziennikarza Rzeczypospolitej, TVP, komentatora tygodnika Przegląd na debatę pt. "Wolne dziennikarstwo".
Gospodarzem spotkania był poseł Paweł Olszewski, ale słowo wstępne wygłosił europoseł Tadeusz Zwiefka, który zarekomendował obu gości Klubu Obywatelskiego. Przypomniał, że po 1989 roku, gdy był dziennikarzem Telewizji Polskiej, razem z Janem Ordyńskim i Krzysztofem Luftem współtworzył media w Polsce. - To było wielkie i wspaniałe przeżycie - wspominał Zwiefka. Jako przykład wydarzeń przełomowych, w których dane im było uczestniczyć podał pierwszą oficjalną wizytę w Miednoje, na którą udali się tupolewem razem z ministrem Milczanowskim i ówczesnym dyrektorem Biura Ruchu Drogowego, późniejszym szefem policji Markiem Papałą, by odkłamywać historię.
- Dzisiaj mamy rozmawiać o niezależności mediów i w ogóle o niezależności. To jest bardzo ważny temat - zadeklarował Zwiefka.
Jak przedstawia się w Polsce kwestia niezależności mediów pierwszy opinię przedstawił Krzysztof Luft. - W Polsce toczy się wojna. To jest wojna, czy będziemy krajem cywilizacji świata zachodniego z wszystkimi tego konsekwencjami, takimi jak prawa człowieka, państwo prawa, niezależność sądownictwa, wolne media. Bardzo ważnym frontem tej wojny jest walka o świadomość Polaków - stwierdził Luft i dodał, że obecna władza w tej wojnie nie może liczyć tak jak komuniście przed 1989 rokiem na 300-tysięczną armię sowiecką, która była gwarantem dla rządzących. - Dzisiaj jedyną gwarancją dla rządzących Polską jest to, że mają jakieś tam, utrzymujące się na wysokim poziomie, poparcie. To, że się tutaj to udało wprowadzić jest możliwe dzięki pewnemu fałszowi. Cała polityka PiS-u i PiS stoi na kłamstwie, oczywiście - stwierdził Luft i jako fundamenty kłamstwa wskazał kłamstwo smoleńskie i to że Polska jest w ruinie. - Kłamstwo się nie ostoi. Kiedyś cały front kłamstwa się rozleci - zapowiadał Luft.
Luft dowodził, że w walce o świadomość Polaków zasadnicze znaczenie mają media. - Determinacja jest ogromna, by te kolejne media przejmować. Jak wiadomo media publiczne są już przejęte całkowicie i zrobiono z nich jakąś taką zupełnie karykaturę tego czym media są, a media publiczne w szczególności - ocenił i dodał, że w publicznej telewizji widzimy teraz inną rzeczywistość niż tę, którą widzimy własnymi oczyma. - Na szczęście są jeszcze media niezależne, prywatne, które są jedynym gwarantem tego, żeby jakąś kontrolę tego co władza robi, prowadzić - stwierdził i zaznaczył, ze po przejęciu przez władzę sądów, media mogą okazać się jedynym narzędziem kontroli społecznej.
Krzysztof Luft nie jest optymistą, co się stanie dalej, bo PiS zapowiedział, że projekt ustawy dekoncentracyjnej jest gotowy. - Spodziewam się wszystkiego najgorszego, żeby za pomocą prawnych rozwiązań doprowadzić do tego, żeby przejąć kontrolę nad tymi mediami, nad którymi dzisiaj kontroli nie mają, a których nie lubią, bo one pokazują rzeczywistość taką, jaką ona jest, pokazują tę całą paranoję, która przez Polskę się przetacza - mówił Luft. Były rzecznik rządu Jerzego Buzka spodziewa się, że przez wprowadzenie limitów kapitału zagranicznego dla mediów ustawa PiS uderzy przede wszystkim w TVN, Zetkę i RMF. Takie działanie władzy, zdaniem Lufta, powinno wywołać bardzo ostry sprzeciw społeczny. - Jeśli zamach się uda, na długie lata pozostaniemy w pajęczynie kłamstwa - przewidywał.
Jan Ordyński przedstawił się publiczności jako były dziennikarz Rzeczypospolitej, Telewizji Polskiej, Polskiego Radia. - W tej chwili jestem wiceprezesem Towarzystwa Dziennikarskiego, którego prezesem jest Seweryn Blumsztajn. Ono powstało po tym, kiedy Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zostało opanowane przez dziennikarzy dobrej zmiany. Nie muszę państwu mówić, kto to jest Seweryn Blumsztajn, bo myślę, że to był złoty strzał, żeby wybrać tego człowieka na prezesa tej organizacji - powiedział Ordyński, dodając, że aktywnie współpracuje z portalem oko.press.
Wiceprezes Towarzystwa Dziennikarskiego przede wszystkim skupił się na omówieniu czystek, jakich nowa władza dokonała przede wszystkim w publicznej telewizji. - Od 1989 roku nie było tak masowych zwolnień - stwierdził. Zaznaczył, że "znakomite zespoły dziennikarskie" zostały rozbite. - Jeżeli dojdzie do prawdziwie dobrej zmiany bardzo trudno będzie pewne sprawy odkręcić - ubolewał Ordyński. - Oni się często powołują i mówią, że jest tak jak za Urbana. To nieprawda. Oni nawet nie mają talentu Urbana. Nie są tak dobrymi dziennikarzami. Co by nie powiedzieć o Urbanie, to był świetny dziennikarz, twórca działu krajowego "Polityki" w swoim czasie, co by nie powiedzieć, żaden z nich nie ma krztyny tego talentu - podkreślił Ordyński i zaznaczył, że talent jest bardzo ważny. - Tam po prostu trudno znaleźć ludzi, o których można powiedzieć, że ktoś z nich jest wybitnie utalentowany - określił kompetencje dziennikarzy, tworzących obecną telewizję.
W związku z tym, że jedną z nielicznych ekip dziennikarskich, która obecna była na konferencji, a później zrelacjonowała spotkanie w Klubie Obywatelskim PO była ekipa TVP Bydgoszcz Krzysztof Luft wyjaśnił tak krytyczne stanowisko wobec pracy dziennikarzy telewizji publicznej. - Nie chcemy potępiać wszystkich osób, które pracują w mediach publicznych. Trzeba zrozumieć, że jest jakaś tam ilość młodych ludzi, którzy po prostu nie decydują, starają się jakoś tam przetrwać. Ważne, żeby mieli świadomość w czym uczestniczą i ewentualnie próbowali jakoś to łagodzić - wyjaśnił Luft.
Później nadszedł czas na pytania z sali. Pierwsze dotyczyło noweli ustawy o kombatantach. Oburzona uczestniczka wyrażała swój sprzeciw wobec faktu, że renty mają być z mocy prawa przyznawane bohaterom Solidarności, którzy status ten mogą osiągnąć, gdy wykażą 48-godzinny areszt w czasach PRL-u ze względów politycznych, a także tym, że będą mieć pierwszeństwo do świadczeń zdrowotnych NFZ. Inne pytania też właściwie nie dotyczyły bezpośrednio tematu spotkania, a poruszały kwestie polityczne, jedynie pośrednio związane z tematem spotkania: "Wolne dziennikarstwo". Mając na uwadze treść wystąpień dwóch prelegentów z Warszawy można stwierdzić, że "wolne dziennikarstwo" to już było, było przed politycznymi zmianami, które nastąpiły po 2015 roku. Teraz mamy do czynienia, jak to określił Krzysztof Luft, z niszczeniem wszystkiego i rozmontowywaniem funkcjonowania państwa. - Jesteśmy w przededniu wydarzeń, którym będziemy musieli się przeciwstawić - zapowiedział członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w latach 2010-2016.