Ponad 100 osób przyszło dzisiaj na plac Wolności, by uczcić Święto Pracy. Uczestnicy, działacze SLD, OPZZ, ZNP i stowarzyszeń dawnych służb policyjnych i wojskowych uczcili przede wszystkim 13. rocznicę przystąpienia przez Polskę do Unii Europejskiej oraz skrytykowali rządy Prawa i Sprawiedliwości.
Obchody Święta Pracy w Bydgoszczy przebiegły pod hasłami uczczenia 13. rocznicy przystąpienia przez Polskę do Unii Europejskiej, krytyki rządów PiS i przypomnienia, że lewica od ponad 100 lat walczy o prawa pracownicze. Obchody rozpoczęły się od połączonego odegrania, po jednej zwrotce, hymnu Polski i "Ody do radości".
- Pod rządami SLD, pod rządami lewicy, Polska weszła do Unii Europejskiej - powiedział przewodniczący Rady Wojewódzkiej SLD Ireneusz Nitkiewicz, witając uczestników wiecu, lidera OPZZ - Haralda Matuszewskiego, ZNP - Ryszarda Kowalika, PPS - Jerzego Kołomyjca, zastępcę prezydenta Annę Mackiewicz, wiceprzewodniczącego bydgoskiej rady miasta Jana Szopińskiego, radnego Tomasza Puławskiego, a także przedstawicieli Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych i Związku Żołnierzy Wojska Polskiego.
Po przypomnieniu rocznicy wstąpienia do UE lider bydgoskiej lewicy ocenił sytuację pracujących w naszym kraju. - Mimo tego że przy niskim bezrobociu mamy rynek pracownika, to jednak cały czas trzeba się upominać o ludzi pracy - mówił Nitkiewicz, zaznaczając, że w najbliższym czasie strajkować będą pracownicy dyskontów. Nitkiewicz mówił o pozytywnym wpływie jaki Unia Europejska ma na nasz kraj i szerokim strumieniu pieniędzy płynących z Brukseli, dzięki którym możliwy jest rozwój, ale i o zagrożeniach, jakie stwarzają nieudolne rządy Prawa i Sprawiedliwości. - Unia Europejska to nie tylko strumień pieniędzy, ale też solidarność, to poszanowanie praw kobiet, to poszanowanie praw drugiego człowieka - mówił, ale dodał również że i Unia ma problemy. - Unia Europejska to też kryzysy i problem imigracyjny, z którym zderza się cała Europa i którego dzisiaj nikt nie ma pomysłu, żeby rozwiązać - przyznał.
Dłuższą część przemówienia bydgoski radny poświęcił krajowym problemom wewnętrznym i rozliczeniu rywali politycznych z przeszłości. - Rządy Prawa i Sprawiedliwości - to co rok temu mówiłem - coraz chętniej bronią i wspierają ONR, faszystów, którzy zapomnieli o tej trudnej historii naszego kraju i dzisiaj policja - tu nie winię policji, tylko ministra nadzorującego - chwali się, że ONR-owcy bezpiecznie przeszli w Warszawie podczas protestu i byli chronieni przez policję - ubolewał Nitkiewicz. - Prawo i Sprawiedliwość pozwala sobie na wiele. Przykładem tego jest Misiewicz, jako osoba bez wykształcenia może robić karierę, może zarabiać pieniądze, może być przykładem właśnie, buty w tym kraju - skrytykował, po czym skupił się na problemach natury konstytucyjnej, szczególnie zaś niszczeniu wymiaru sprawiedliwości. - Coraz bardziej zagrożona jest demokracja. Ta niesprawiedliwość, która się dzieje, zdalne sterowanie sądów, które próbuje robić minister Ziobro. Na to wszystko musimy wyrazić sprzeciw - wezwał. Skrytykował niewyrażenie zgody przez Kancelarię Sejmu na odbycie protestu przeciw ustawie dezubekizacyjnej przez byłych esbeków i funkcjonariuszy służb PRL-owskich w gmachu sejmu. I protest ten musiał odbyć się przed budynkiem sejmu.
- Polacy, jak nigdy są podzieleni na lepszy i gorszy sort, na tych, którzy stali tu i tam. My musimy jako ludzie lewicy mówić o jednoczeniu i łączeniu. Właśnie o tych ideach, które leżą u podstawy Unii Europejskiej, że wszyscy są równi, że wszystkim należą się takie same prawa,że powinniśmy szanować każdego - stwierdził Nitkiewicz.
Odniósł się też do szeroko relacjonowanego przez media skandalu wokół radnego Rafała Piaseckiego. - Mieliśmy przypadek, który dotyczył żony bydgoskiego radnego. Jak zachował się PiS? Nie potrafili tego napiętnować jasno i wyraźnie - wytknął.
Ireneusz Nitkiewicz dokonał też ograniczonej krytyki SLD i lewicy. - Trzeba przyznać się do tego błędu, że to lewica powinna wprowadzić 500+. Nie potrafiliśmy być na tyle odważni, żeby to zrobić. I oczywiście jest to dobry ruch, który powoduje, że ludzi, rodziny, często stać na więcej - przyznał, ale od razu zapowiedział, że lewica po dojściu do władzy poprawi ten program. - 500+ dla każdego dziecka, szczególnie dla rodziców wychowujących jedno dziecko - obiecał Nitkiewicz.
Bardziej radykalne, choć ogólne przemówienie wygłosił lider bydgoskiej Inicjatywy Polskiej Szymon Wiłnicki. - Nic się nie zmieniło od zeszłego roku. Prawdę powiedziawszy, dużo się nie zmieniło też od 1886 roku, bo wtedy walczono o prawo do trybu pracy 8-godzinnego. Dzisiaj, w zasadzie większość z nas pracuje kontraktowo, (...) a walka o etaty jest utrudniona. Platforma Obywatelska wspierała bogatych przedsiębiorców, a rządy Prawa i Sprawiedliwości tworzą iluzoryczne zasady - mówił i podkreślił, że ma głównie na myśli obietnice o wprowadzeniu stawek wynagrodzenia za godzinę pracy - 8-10 zł. - Te rządy, które są, stwarzają tylko i wyłącznie iluzje i nic poza tym. Rzeczywistość jest zupełnie inna - stwierdził i wezwał zgromadzonych: - My jako ludzie lewicy, ludzie racjonalnie myślący, powinniśmy nie tylko świętować, ale również walczyć - mówił Wiłnicki i wyraził nadzieję, ze walka o prawa pracownicze się rozpocznie.
Apel swojej partii na 1-majowe święto odczytał lider Polskiej Partii Socjalistycznej w Bydgoszczy Jerzy Kołomyjec. Odwołując się do obowiązującej konstytucji stwierdził, że "ponownie stajemy do walki o sprawiedliwość społeczną i demokrację obywatelską". Skrytykował działania rządu. - Po wprowadzeniu dyspozycyjnej prokuratury, wprowadza się polityczne podporządkowanie sądów, wprowadza się inwigilację, ogranicza prawo do zgromadzeń. Nie ma w Polsce prawdziwej demokracji, to znaczy równości wszystkich obywateli - stwierdził Kołomyjec i zaapelował do wszystkich ludzi lewicy, aby "wspólnie przerwać zaklęty krąg niemożności". - Czeka nas długa walka, walka polityczna, która nie musi być krwawa. Musimy jednak uświadomić społeczeństwu polskiemu kolejny raz, że zmiany na lepsze są możliwe i poprowadzić społeczeństwo do tych zmian. Niech się święci 1 Maja! - zakrzyknął do zgromadzonych weteran bydgoskiej lewicy.
Po przemówieniach przedstawiciele partii i organizacji społecznych oraz związkowych złożyli kwiaty pod pomnikiem Wolności.