Na cmentarzu parafii św. Józefa Rzemieślnika przy ul. Toruńskiej o godz. 13.00 zebrali się bliscy Aleksandra Fedorowicza, który był tłumaczem prezydenta Lecha Kaczyńskiego i był jedną z 96 ofiar smoleńskiej tragedii. Na grobie zmarłego w imieniu prezydenta RP Andrzeja Dudy, premier RP Beaty Szydło i wojewody Mikołaja Bogdanowicza wieńce złożył wicewojewoda Józef Ramlau. Podczas tej uroczystości wojsko wystawiło posterunek honorowy.
O godz. 18.00 w kościele pw. św. Andrzeja Boboli przy placu placu Kościeleckich odprawiona została msza św. w intencji Aleksandra Fedorowicza oraz wszystkich tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej. Po modlitwie uczestnicy obchodów przeszli na Stary Rynek pod pomnik Walki i Męczeństwa. Tam w formie krzyża ułożono znicze i kwiaty.
Prowadzący manifestację Maciej Różycki zaapelował o oddanie "w ciszy hołdu tym, którzy oddali swoje życie, będąc na służbie Polski". Po modlitwie za zmarłych zaintonował "Mazurka Dąbrowskiego", pieśń, która - jak zadeklarował Różycki - "powinna jednoczyć wszystkich Polaków, niezależnie od tego kim są i gdzie są".
- Minęło 7 lat i zmieniły się też czasy, w których żyjemy. Pamiętamy, jak jeszcze niedawno podczas miesięcznic nagrywała nas z ulicy policja, jakbyśmy byli przestępcami, zbrodniarzami, jakbyśmy gromadzili się na jakiejś nielegalnej manifestacji - przypomniał atmosferę przebiegu miesięcznic w pierwszych latach po katastrofie smoleńskiej bydgoski radny Krystian Frelichowski, kiedy po manifestacjach jego prowadzący był wzywany na przesłuchania. - Nie wina to policjantów którzy wykonywali rozkazy, tylko tych, którzy je zlecali - wyjaśnił i dodał: - Jest trochę szkoda, że jest nas mniej niż na pierwszych miesięcznicach, kiedy ten rynek z trudem mieścił wszystkich, choć mam świadomość, że wiele osób wyjechało do Warszawy.
Krystian Frelichowski wypowiedział się też na temat organizacji obchodów miesięcznic i rocznic katastrofy smoleńskiej w przyszłości. - Cieszę się, że pamięć trwa - mówił i porównał oddawanie hołdu ofiarom tragedii smoleńskiej z pamięcią o ofiarach Katynia. - Kiedyś biegałem po ulicy z napisami: "Katyń", "Pamiętamy!", co było elementem oskarżeń przeciwko mnie, za co byłem oskarżony i byłem w więzieniu. Dzisiaj prawda o Katyniu jest znana. Dzisiaj nikt tej prawdy nie ukrywa - mówił bydgoski radny i zadeklarował w imieniu zgromadzonych, że uczestnicy miesięcznic o ofiarach katastrofy smoleńskiej będą pamiętać zawsze. - Co miesiąc będziemy przychodzić (...) dopóki ta prawda o Smoleńsku nie stanie się powszechna.