18 listopada 1956 roku w Bydgoszczy doszło do dramatycznych wydarzeń. Rozpoczęły się od awantury przed ówczesnym kinem ?Bałtyk?. Potem trzytysięczny tłum mieszkańców próbował zaatakować rozgłośnię radiową oraz siedzibę Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Protest zakończyło spalenie zagłuszarki Radia ?Wolna Europa? zlokalizowanej na Wzgórzu Dąbrowskiego. Po rewolcie robotników poznańskiego Października wydarzenia bydgoskie były najbardziej masowym, spontanicznym buntem przeciw komunistycznej władzy w 1956 roku.

Na Wzgórzu Dąbrowskiego odbyły się dzisiaj uroczystości upamiętniające 60. rocznicę tamtych historycznych wydarzeń. Po Mszy św. w kościele Matki Boskiej Nieustającej Pomocy przy ul. Ugory jego uczestnicy przemaszerowali na skwer 18 Listopada 1956 r., gdzie 20 lat temu działacze Chrześcijańskiej Demokracji-Stronnictwa Pracy ufundowali okolicznościową tablicę. W obchodach wzięli udział dwaj uczestnicy spalenia zagłuszarki, za co byli represjonowani przez władze komunistyczne: Józef Borowski i Zdzisław Dzięgielewski, a także Zygmunt Bazali, który 60 lat temu brał udział w pochodzie i córka skazanego na 6 lat więzienia Tadeusza Gulcza, Irena Zielińska.

- Zawsze mamy wybór między prawdą a kłamstwem. W 1956 roku naród węgierski dokonał wyboru. Wsparł go w tym naród polski. Podejmując walkę z największą armią świata, młodzież, studenci, robotnicy podjęli nierówną walkę. Czynili to, wiedząc, że stoi za nimi Pan Bóg, że stoi za nimi prawda i że związany jest z nimi od 1000 lat bohaterski naród, szlachetny naród polski. Odnosząc to do współczesności można odnieść takie wrażenie, że wiara tamtych dni, honor tamtych dni podupadł. Napawa mnie jednak wielkim optymizmem i radością, kiedy jestem w Polsce i uczestniczę we mszach świętych od Warszawy do Poznania i od Krakowa do Częstochowy. Daje mi to ogromną radość, gdy widzę w kościołach tłumy ludzi od najmłodszych do starszych. Tak samo jak Węgrzy w 1956 roku czerpali z pomocy i krwi, która płynęła z Polski, tak w 2016 roku mogą czerpać z tej wiary duchowej. Jak wrócę na Węgry opowiem wszystkim, w jaki sposób tutejsi patrioci walczyli o wolność – powiedział poseł Adam Mirkoczki i dodał, że jeśli Bruksela nie jest w stanie nas obronić przed zagrożeniami wolności, to nie może liczyć na to, że sami nie będziemy bronić naszych wartości. Jeżeli podołamy temu zadaniu, to na kolejne 1000 lat zapewnimy i wzmocnimy przyjaźń polsko-węgierską. – Niech Pan Bóg błogosławi Polsce! Niech Pan Bóg błogosławi Węgrom! – zakończył poseł Mirkoczki.

Poseł Ewa Kozanecka podziękowała uczestnikom wydarzeń sprzed 60 laty, że mieli odwagę upomnieć się o prawa obywatelskie. – Za tę odwagę ponieśliście reperkusje, ponieśliście karę. Była to kara od pół roku do sześciu lat więzienia. Oczywiście, większość wyroków została unieważniona, ale, niestety, czyn chuligański ciąży na was po dzień dzisiejszy. Zostały już podjęte działania, zostały podjęte już kroki, aby ten czyn chuligański z was zmazać – obiecała poseł Kozanecka.

Organizatorom corocznych uroczystości podziękował skazany wówczas na 9 miesięcy pozbawienia wolności Zdzisław Dzięgielewski. – Nasi obrońcy bronili nas jako chuliganów. Ale musimy wziąć pod uwagę to, że wtedy obowiązywała konstytucja, takie prawo, że nie było paragrafu, aby mogli nas bronić jako przeciwników okupacyjnego systemu. Za to im chwała. Bo dzięki nim nasze wyroki były na pewno trochę mniejsze. Gdyby to było inaczej, to prawdopodobnie, mówiąc kolokwialnie, pojechaliby razem z nami na “białe niedźwiedzie” – powiedział Dzięgielewski i podał przyczyny spalenia zagłuszarki: – Zniszczona została, bo zagłuszała prawdę o tym, co dzieje się w Budapeszcie, na Węgrzech, u naszych historycznych bratanków.

Pozdrowienia od radnych sejmiku województwa przekazał Roman Jasiakiewicz, który wyraził zadowolenie, że Bydgoski Listopad 1956 roku przebija się coraz szerzej do wiadomości publicznej i jest o tych wydarzeniach głośno. – Trudno nie wspomnieć o pięknej karcie bydgoskiej adwokatury i osób, które broniły uczestników wydarzeń sprzed 60 lat. Wspomnieć muszę koniecznie o śp. dr. Bronisławie Kochu, o śp. adw. Bogdanie Baturo i wielu innych, których determinacja i siła wielu bardzo pomogła. Niech prawda, również ta po 90. roku wreszcie ujrzy światło dzienne – zaapelował Jasiakiewicz.

Uroczystości uświetniła orkiestra uczniowska z Zespołu Szkół Mechanicznych przy ul. Świętej Trójcy.

Po południu w Sali Malinowej Hotelu Pod Orłem odbył się Kongres Polsko-Węgierski w Ramach Roku Solidarności. Udział w nim wzięli m.in.: poseł Adam Mirkoczki, dr Miklos Mitrovits, dr Stefan Pastuszewski, ks. Roman Kneblewski.