Obrońcy demokracji i sądów dla uczczenia Święta Wojska Polskiego przy pomniku Kazimierza Wielkiego utworzyli Łańcuch Światła. Przemawiający, w tym były minister obrony narodowej Radosław Sikorski, ocenili, że nie ma czego świętować, gdy... "wojsko pozbawione większości doświadczonych dowódców, ale za to ze świeżym zaciągiem do Wojsk Obrony Terytorialnej, pozbawione śmigłowców caracal..."
- W związku z tym że dzisiaj Święto Wojska Polskiego przyjechał do nas Radosław Sikorski, którego długo by można przedstawiać, ale przedstawię go tutaj jako byłego ministra obrony narodowej, czyli człowieka, który na temat naszej armii może nam powiedzieć bardzo dużo - powiedział na rozpoczęcie Łańcucha Światła przy pomniku Kazimierza Wielkiego lider bydgoskiego Komitetu Obrony Demokracji Andrzej Bobkowski.
I tak jako pierwszy przemówił Radosław Sikorski. Były wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej wystąpienie rozpoczął i zakończył od cytatów ze słów Józefa Piłsudskiego kierowanych przed Bitwą Warszawską do narodu polskiego i do strudzonych polskich żołnierzy po zwycięstwie. Powiedział, że wygrana 15 sierpnia 1920 roku bitwa była wspaniałym, ale zwykłym zwycięstwem, które przeciwstawił zwycięstwu moralnemu. Przemówienie poświęcił pogarszającej się sytuacji Polski na arenie międzynarodowej i kompromitacji polskich władz na niej. Stwierdził, że międzynarodowa koniunktura polityczna Polski do niedawna znakomita, teraz jest nadal niezła, ale coraz bardziej niepewna. - Rosja pod pretekstem ochrony mniejszości zmieniła granice, Francję obraziliśmy, a teraz idziemy na wojenkę z Niemcami. Wszystko pod ultrapatriotycznymi hasłami. Nie będzie żadnych reparacji. To są mity, to są bzdury, to jest pogarda dla Polaków, to jest mamienie pieniędzmi, których nie będzie ani grosza. Jedyne co osiągniemy, to zepsucie relacji z krajem, bez którego nie weszlibyśmy ani do NATO, ani do Unii Europejskiej, której największym płatnikiem netto do tych funduszy są Niemcy. Co więcej, Niemcy są krajem, bez którego nie da się obronić Polski - stwierdził Sikorski i dodał, że nadzieje pokładane w USA mogą okazać się płonne. - To prawda, mamy dzisiaj w Waszyngtonie prezydenta, od którego ja osobiście używanego samochodu bym nie kupił, ale który deklaruje, że będzie Polski bronił - powiedział Sikorski i obietnicę tę skonfrontował z obietnicą złożoną Polonii w USA przed wyborami prezydenckimi dotyczącą zniesienia wiz. Sikorski stwierdził, że przyjście z pomocą Polsce wojsk amerykańskich „nie jest możliwe bez użycia amerykańskich baz w Niemczech, a to się nie stanie bez zgody Niemiec”. - Psucie relacji z Niemcami jest ciężką zbrodnią wobec polskiej racji stanu - podsumował wątek dotyczący obecnej sytuacji geopolitycznej Polski i odniósł ją do pogarszających się stosunków z Rosją. - Jeśli Rosja zechce zmieść Polskę z powierzchni ziemi to to zrobi, dlatego potrzebna jest mądra polityka zagraniczna, a nie awanturnictwo - stwierdził.
Taka polityka, zdaniem Sikorskiego, nie jest jednak obecnie możliwa. - Mamy ministra obrony, który - gdyby za retorykę wojenną przyznawane były nagrody, albo zwycięstwa - byłby mistrzem Europy, jak nie mistrzem świata - kpił Sikorski i zauważył, że nie ma innego kraju w Europie, w którym i minister obrony, i minister spraw zagranicznych mają odebrany przez kontrwywiad certyfikat o dopuszczeniu do tajemnicy państwowej, dodając do krytyki fakt ujawnienia przez ministra obrony listy polskiej agentury. Skrytykował też stan armii, w której nie ma żadnych wzmocnień, a połowa generalicji została z niej wyrzucona. - Pieniądze idą na podwyżki i na zaliczki na uzbrojenie, które nie jest dostarczane. Po co ktoś miałby to robić? Dlaczego? - pytał były minister obrony i odpowiedział: - Albo ktoś się przygotowuje na scenariusz, który mimo przegranych wyborów, ktoś nie będzie chciał oddać władzy, albo ktoś to robi z jeszcze gorszych motywów. Trzeciego wyjaśnienia ja nie znajduję - mówił Sikorski i w minorowym tonie zakończył: - A to oznacza, że powinniśmy się martwić o stan polskiej obronności, o stan wojska polskiego.
Na duchu obecnych podtrzymał wtedy lider KOD-u Andrzej Bobkowski, który przywołał słowa Józefa Piłsudskiego. - Od lat licealnych przyświecała mi myśl: zostać zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo. Zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska. Tako i my też nie spoczniemy na laurach - zapewnił.
Przemówienie Sikorskiego prawie wyczerpało tematy dotyczące spraw wojska, bo kolejnym mówcą był Piotr Sieńko, bydgoski koordynator akcji "Ratujmy Kobiety", który zapowiedział nową kampanię polityczną. - Chcemy wnieść projekt ustawy o prawach kobiet i o świadomym macierzyństwie. To kobieta powinna decydować o swoim ciele - zapowiedział i dodał, że walka dotyczyć też będzie dostępności do antykoncepcji i dostępności tabletki "dzień po" bez recepty. Przestrzegł jednak, że sytuacja wcale nie jest dobra dla zwolenników prawa kobiet do aborcji. - Sytuacja nie jest kolorowa, bo do sejmu trafi też projekt zaostrzający prawa reprodukcyjne - dodał, informując, że - jak to określił - pod "barbarzyńskim projektem", który ma zatrzymać aborcję też zbierane są podpisy. Sieńko stwierdził, że mądry naród potrafi szanować różnorodność, "żeby każdemu i każdej żyło się dobrze". Przestrzegł jednak, że bieg wypadków w Polsce może doprowadzić do tego, że sytuacja w naszym kraju może stać się podobna do tej w... Salwadorze, gdzie kobieta, która poroniła dziecko, została skazana na 30 lat więzienia. Zgromadzeni żywiołowo na te słowa odpowiedzieli skandowaniem: "Tu jest Polska, nie Salwador!".
Przed zagrożeniem dla wolności mediów przestrzegała emerytowana dziennikarka "Gazety Pomorskiej" Katarzyna Kabacińska z Bydgoskiego Forum Demokratycznego. Powiedziała, że "Fakty" TVN-u poinformowały o likwidacji wolnej prasy na Węgrzech, gdzie "ostatnie 5 tytułów prasy niezależnej zostały przejęte". Niepokój jej wzbudził też fakt kupna TVN-u przez Discovery Communications, nadawcę, który nie ma stacji informacyjnych. - Co to będzie, jeżeli oni też będą chcieli sprzedać? - martwiła się i zachęciła zgromadzonych do skandowania hasła: "Discovery, ocal TVN24”.
Wtedy głos zabrał szef bydgoskiego SLD Ireneusz Nitkiewicz. - Czesław Miłosz został wykreślony z listy lektur, bo często napiętnowywał totalitaryzm i rządy jednej partii. Kiedyś myślał o poprzednim ustroju, a dzisiaj PiS odbiera to do siebie - mówił o rodzącej się dyktaturze bydgoski lider SLD, po czym skrytykował ministra Macierewicza, który "miał reformować armię, a wyrzucił generałów". - Spośród 119 generałów, obecnie jest 68 - ubolewał, dodając, że w wojsku żadnej modernizacji nie ma. - Stajemy się republiką bananową nie tylko w kwestiach kobiet, ale i wojskowych - podkreślił. Ireneusz Nitkiewicz podziękował prezydentowi Andrzejowi Dudzie, za "powstrzymanie szaleństwa", a obecnej na wiecu Annie Applebaum, żonie Radosława Sikorskiego, za to, że "doskonale zna politykę zagraniczną i że tak dzielnie broni naszego kraju i mówi, jak to wygląda". Wystąpienie Nitkiewicza zakończyło się zainicjowanym przez niego skandowaniem: "Antoni nas nie obroni".
Były redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" w Bydgoszczy Józef Herold zaproponował złożenie specjalnych życzeń polskim żołnierzom. - Życzmy żołnierzom, aby byli wierni przysiędze, jaką składali. A składali przysięgę nie ministrom, którzy mijają, nie parlamentom, które mijają i nie prezydentowi, który też mija. Składali przysięgę i składają ją codziennie nam, narodowi polskiemu. Prośmy ich o to i życzmy im tego, żeby to swoje posłanie wypełniali jak najlepiej, żebyśmy mogli na nich zawsze liczyć - powiedział Józef Herold.
W zgromadzeniu przy pomniku Kazimierza Wielkiego udział wzięło blisko 200 osób. Andrzej Bobkowski kolejny Łańcuch Światła zapowiedział na 31 sierpnia, na rocznicę podpisania porozumień sierpniowych.