Dzisiaj przypada w tym roku  Dzień Wolności Podatkowej w Polsce. To wyliczana przez Centrum im. Adama Smitha symboliczna data, kiedy przestajemy pracować, aby opłacić wszystkie daniny na rzecz państwa, a zaczynamy zarabiać na siebie. Przypomnieli o tym dzisiaj na Starym Rynku młodzi działacze bydgoskiego oddziału partii Wolność.


Tomasz Bethke, prezes młodzieżówki Wolności, powiedział, że to obywatele składają się na najróżniejsze wydatki publiczne od fundowania pensji dla parlamentarzystów czy urzędników do finansowania takich wielkich projektów inwestycyjnych jak projektowany obecnie Centralny Port Lotniczy. Pieniądze publiczne są marnowane na służbę zdrowia oraz edukację. - Państwowa edukacja nie jest wydajna, a z powodu narzuconego centralnie programu  jest odporna na innowacje i indywidualne otwarcie na ucznia. Szkolnictwo prywatne jest nastawione na zaspokojenie konsumenta, to jest wykształcenie młodego człowieka, a nie na nauczenie jak zdać egzamin na zadowalającym poziomie .- tłumaczył Bethke i stwierdził, ze przepadły pieniądze o wartości 6 miesięcy naszej pracy, a sam Dzień Wolności Podatkowej wypadł po raz kolejny w czerwcu. - Dopiero od dzisiaj de facto zarabiamy na samych siebie - zaznaczył.

Damian Braor, wiceprezes bydgoskiego oddziału partii Wolność zwrócił uwagę na to, że w krajach o wyższym poziomie wolności gospodarczej dzień ten przypada znacznie szybciej. Wskazał na  Stany Zjednoczone, Singapur oraz Australię. - Kraje te znajdują się w pierwszej "20" rankingu wolności gospodarczej Heritage, rozwijają się dynamicznie, zaś udział wydatków rządowych w Produkcie Krajowym Brutto jest o wiele niższy niż w Polsce, a tym samym obywatele tych krajów mogą się cieszyć szybciej ze zrealizowania zobowiązań podatkowych  - stwierdził i dodał, że w tym tkwi źródło ich zamożności.  - Ci ludzie nigdy nie wypracowaliby tak wielkiego bogactwa, gdyby nie gospodarka wolnorynkowa i proste prawo gospodarcze, które uwolniło potencjał, tkwiący w tych społeczeństwach - skomentował Braor.


- Propozycje partii Wolność to radykalne ograniczenie podatków, akcyz i innych danin publicznych do niezbędnego minimum oraz jednocześnie cięcie wydatków - powiedział Konrad Biruta, prezes okręgu bydgoskiego Młodzi dla Wolności. Biruta stwierdził, że  głównym obszarem działania państwa ma pozostać niewiele dziedzin,  takich jak np. wojsko, policja, szkolnictwo do poziomu wyższego, sądownictwo czy ochrona środowiska. - W przypadku szkolnictwa należałoby wprowadzić bon edukacyjny oddający rodzicom decyzyjność, gdzie ich dzieci mogą się uczyć. Wprowadziłby zdrową konkurencję pomiędzy placówkami - tłumaczył Biruta i dodał, że Wolność optuje za całkowitą likwidacją PIT, CIT, PCC oraz składek na ZUS, ograniczeniem podatku od wartości dodanej do jednej stawki oraz obniżeniem akcyz, natomiast część powstałej po takich zmianach luki budżetowej załatana byłaby dzięki podwyższeniu oraz rozdzieleniu podatku od nieruchomości na dwa osobne podatki: podatek łanowy oraz podatek katastralny (wynoszący od 0,5 do 1 promila).