– Skąd się wzięły słowa: Pan Bóg jest dowcipny, każdy się przekona, bo stworzył żyrafę i Ojca Leona? Nie widzę u Ojca takiej długiej szyi, jaką ma żyrafa.

- To wymyślili moi studenci z Krakowa w roku 1970. Trzeba ich o to zapytać. Ale oni są już dzisiaj poważnymi ludźmi.

– A Ojciec jest gwiazdą.

- Chyba kometą. Na gwiazdę jestem już za stary.

– Niewątpliwie jest Ojciec najsłynniejszym zakonnikiem w Polsce. Widzę zdziwienie na twarzy Ojca. Czy jest jakiś słynniejszy zakonnik?

- Chyba ojciec Góra. Ale to nieistotne, przecież nie najsłynniejsi są najlepsi.

– Sądząc po celebrytach, rzeczywiście nie są. Czytałam, że Ojciec modli się za europosłankę Senyszyn, żeby ją Pan Bóg oświecił.

- Między innymi też. Nie tylko ja.

– Jeśli Ojciec chciałby się modlić za wszystkich w Polsce, którzy potrzebują oświecenia, to z klęczek by Ojciec nie mógł wstawać.

- Na szczęście jest jeszcze Pan Bóg. My tylko naganiamy, a Pan Bóg załatwia wszystkie sprawy. Możemy jedynie sprawić, przez świadectwa, że ktoś się zastanowi: a może warto pójść tą drogą, co te typy idą?

– Ojciec prowadzi swój blog i jest to współczesna forma ewangelizowania.

- Prowadzę, trochę za mało ostatnio, ale to odżywa i będę już pisał regularnie.

– Internet to diabelskie narzędzie, czy Boże?

- Obojętne. Ponieważ są tam też złe rzeczy, to trzeba dawać dużo dobrego. To jak z wagą. Ma dwie szale, na jednej leży zło, na drugiej dobro. Zła nie można usunąć, więc na drugiej szali trzeba położyć tyle dobra, żeby przeważyło.

– Przeszło dwa tysiące lat temu padły słowa: O tempora! O mores! Od tamtego czasu ciągle się obsuwamy?

- Nie. To się waha. Raz do góry, raz w dół. Jak gorączka gruźlika.

– W jakiej obecnie jesteśmy fazie?

- Obecnie tańczymy. To w stronę dobra, to w stronę zła. Chodzi o to, żeby się po stronie dobra opowiadać. Zło się spieszy , bo wie, że się skończy, a dobro ma czas.

– Nad czym obecnie Ojciec pracuje?

- Kończę książkę ?Szukając Boga?. Został mi jeszcze ostatni rozdział do napisania. Jesienią powinna się ukazać. Piszę też stale inne rzeczy, felietony do ?Gościa Niedzielnego?, komentarze do Pisma Świętego, nie ma prawie tygodnia, żeby mnie o coś nie proszono.

– Kiedy Ojciec znajduje czas na to wszystko? Są przecież jeszcze audycje w telewizji.

- Telewizja jest tylko od czasu do czasu, nie mam już na szczęście stałego programu. Ale jeśli mnie zapraszają, to idę. Przełożony nie stawia żadnych przeszkód, bo uważa, że póki ktoś chce słuchać tego, co mówię, to trzeba występować.

– Był już Ojciec w Bydgoszczy?

- Kilka razy. Miałem rekolekcje w kościele świętych Piotra i Pawła, na Piaskach rekolekcje dla księży, no i spotkanie w Węgliszku.

– Ładna Bydgoszcz, czy brzydka?

- Mnie się podoba. Dokładnie nie mogłem jej się przyjrzeć, bo zawsze przyjeżdżałem w konkretnej sprawie, bez czasu na zwiedzanie, ale to, co widziałem, podoba mi się.