Jutro minie rok od wyborów parlamentarnych, w których dwanaście osób zdobyło mandaty poselskie w naszym okręgu wyborczym. Przyjrzeliśmy się tym posłom, którzy w Bydgoszczy mają swoje biura poselskie, wyłączając Krzysztofa Brejzę, Jarosława Katulskiego i Radosława Sikorskiego, bo jednemu droższy jest Inowrocław, drugiemu Tuchola, a trzeciemu Unia Europejska.
Po namyśle zdecydowaliśmy, że nie będziemy też oceniać sejmowego sprawowania się posłanki Anny Bańkowskiej, gdyż tygodnik ?Polityka? umieścił ją w tym roku w grupie posłów najbardziej aktywnych oraz pracowitych i paskudnie byśmy się czuli, gdyby z naszych ustaleń wyniknęło coś innego. Nie mówiąc już o tym, że mogłoby się zrobić przykro i redakcji ?Polityki?, i samej zainteresowanej. Z kronikarskiego obowiązku odnotowujemy więc jedynie, że w ciągu minionego roku poseł Anna Bańkowska złożyła w Sejmie 31 interpelacji i 7 zapytań.
Jeśli chodzi o polityków koalicji rządzącej, to biura w naszym mieście mają: Teresa Piotrowska, Paweł Olszewski, Iwona Kozłowska i Eugeniusz Kłopotek. Ten ostatni nie jest od stycznia posłem zawodowym, zajmuje się hodowlą gęsi w Kołudzie Wielkiej, więc zrozumiała staje się jego umiarkowana aktywność poselska. Przez rok od wyborów poseł Eugeniusz Kłopotek złożył jedynie 8 interpelacji i jedno zapytanie.
Posłowie zawodowi mają dużo więcej czasu od takiego Kłopotka, w związku z tym w minionym roku Paweł Olszewski ? nie złożył ani jednej interpelacji i ani jednego zapytania. Mało tego. Ani razu nie zabrał głosu w sali sejmowej. Nie wziął udziału w żadnej debacie, nigdy nie zadał pytania w sprawach bieżących, żaden projekt ustawy nie wzbudził w nim potrzeby przepytania wnioskodawców. W sali sejmowej Olszewski milczy jak grób. Chyba daje wreszcie odpocząć swoim strunom głosowym, bo w kuluarach usta mu się nie zamykają, mówi do każdego podstawionego mikrofonu. Oczywiście, wypowiada się znacznie chętniej, kiedy widzi kamerę.
Na stronie sejmowej znajduje się co prawda informacja, że poseł Olszewski złożył dwie interpelacje, ale on złożył jedynie dwa podpisy: znalazł się w grupie posłów, którzy podpisali interpelację Tomasza Latosa w sprawie metropolii oraz wśród posłów podpisanych pod interpelacją Teresy Piotrowskiej w sprawie Zachemu. Właśnie dzięki tym dwóm podpisom Olszewski ma na swoim koncie aż dwie interpelacje. Upodobania go to bardzo do ministra Radka Sikorskiego, który również złożył swój podpis pod interpelacją posła Latosa, gdyż na pisanie własnych nie ma czasu. Nic właściwie dziwnego w tym, że minister zachowuje się jak minister. Ale dlaczego Olszewski tak się zachowuje, jakby był ministrem? Może o czymś nie wiemy?
Teresa Piotrowska składa interpelacje głównie po to, żeby rozwiać rozliczne obawy. ?Czy nie obawia się Pan Minister, że pacjenci ze względu na zbyt wysoką cenę będą zmuszeni do wybierania starszych leków, co zapewne będzie odbijało się na ich stanie zdrowia?? ? pyta ministra zdrowia w jednej z interpelacji. Niepokój wzbudził w niej zamiar zredukowania liczby powiatowych stacji sanitarno-epidemiologicznych, więc zapytała: Czy nie obawia się Pan Minister, iż wprowadzana redukcja może zmniejszyć możliwość szybkiego reagowania jednostek w przypadkach zagrożenia dla zdrowia?
W innej interpelacji parlamentarzystka ujawnia nowe zmartwienie: ?Czy Pan Minister nie obawia się, że w wyniku rozporządzenia mimo oszczędności finansowych służba zdrowia poniesie koszty związane z dobrem i komfortem pacjentów, którzy nie będą mogli liczyć na odpowiednią pomoc lekarzy specjalistów?? W kolejnej znów pyta ministra zdrowia o jego obawy: ?Czy Pan Minister nie obawia się, że pacjenci będą zmuszeni do korzystania z poradni oddalonych od miejsca zamieszkania, np. w większych ośrodkach, co znacznie wydłuży czas oczekiwania chorych??
Dla wszystkich, którzy mieszkają w Polsce, jest oczywiste, że główną obawą szefów resortu zdrowia są strajki lekarzy, pielęgniarek i farmaceutów. Strajków pacjentów nie przewidują, więc z tego powodu nie odczuwają przesadnych niepokojów. Dlatego odpowiedzi na interpelacje, jakie otrzymuje posłanka Piotrowska z Ministerstwa Zdrowia, zapewniają ją solennie, że wszystko jest w najlepszym porządku i nie ma najmniejszych powodów do obaw.
Skoro tak, poseł Teresa Piotrowska zajęła się innymi resortami. ?Czy nie uważa Pani Minister, że wprowadzone podstawy programowe uwzględniające obniżenie wieku szkolnego spowodują znaczne problemy oraz obniżenie poziomu edukacji dzieci w wieku od 5 do 7 lat we wczesnym okresie?? ? zapytała panią minister edukacji. Zwróciła się też do minister nauki i szkolnictwa wyższego: ?Czy nie obawia się Pani Minister, że limity punktów i obawa przed wnoszeniem dodatkowych opłat spowodują, że studenci nie będą podejmować ważnych decyzji związanych z kierunkiem kształcenia??
Jednak również z resortów oświatowych nadeszły uspokajające odpowiedzi. Zdeterminowana posłanka skierowała więc interpelację do ministra gospodarki i zapytała bez ogródek: ?Czy ministerstwo uważa, iż ustawodawstwo w zakresie elektrowni wiatrowych jest wystarczające??
W minionym roku poseł Teresa Piotrowska złożyła w Sejmie 24 interpelacje i jedno zapytanie. To brzmi nieprawdopodobnie, ale prześcignęła ją w aktywności koleżanka klubowa, debiutująca w roli parlamentarzystki, Iwona Kozłowska, bo napisała aż 39 interpelacji.
Słowo ?napisała? jest w tym przypadku mylące. Trzy z tych 39 interpelacji to dzieła innych posłów (Latosa i Piotrowskiej), pod którymi podpisali się inni parlamentarzyści regionu. Czyli własnych interpelacji Kozłowska złożyła 36. Czy własnych? Z tych 39 interpelacji jedenaście podpisały dwie posłanki PO: Iwona Kozłowska i Domicela Kopaczewska z Włocławka (obie panie skończyły pedagogikę na bydgoskiej WSP, jedna w 1986 roku , druga trzy lata później). Oczywiste, że jednej interpelacji nie piszą wspólnie dwie osoby. Jedna pisze, druga dokłada swój podpis, żeby poprawić statystykę własnej aktywności. Która pisała, a która się tylko podpisywała?
Zajęliśmy się interpelacjami, pod którymi znajdował się wyłącznie podpis Iwony Kozłowskiej. Widać, że wytworzyła je nuworyszka, bo posłanka stara się usprawiedliwić przed ministrem, do którego kieruje interpelację, sam fakt jej napisania. Tych usprawiedliwień jest masa: ?W czasie mojego dyżuru poselskiego zasygnalizowano mi problem??, ?Przedstawiciele branży motoryzacyjnej zwrócili moją uwagę na fakt??, ?Docierają do mnie sygnały??, ?Do mojego biura poselskiego wpłynął list??, ?Zwrócili się do mnie nauczyciele z Zespołu Szkół Specjalnych nr 2 w Sępólnie Krajeńskim, filii w Więcborku??, ?W czasie mojego dyżuru poselskiego spotkałam się z przedstawicielami grupy producentów??, ?Ośrodek Pomocy Społecznej w Sępólnie Krajeńskim zwrócił się do mnie z listem??.
Najbardziej rozczulająca jest interpelacja, zaczynająca się słowami: ?W ostatnim czasie pojawiły się w prasie krytyczne artykuły dotyczące urzędów pracy??, a zakończona pytaniem: ?Czy faktycznie krytyka ta jest uzasadniona??
Spośród 12 zapytań, złożonych przez posłankę Kozłowską, zwróciło naszą uwagę to, które ?napisała wspólnie? z Domicelą Kopaczewską. 12 września 2012 roku parlamentarzystki PO zapytały ministra spraw wewnętrznych: ?Czy policjanci są zobowiązani do dbałości o własną kondycję?? Na pewno nie kierowała nimi wyłącznie babska ciekawość.
Posłanki Iwona Kozłowska i Teresa Piotrowska wykazują belfrowską subordynację, jeśli idzie o obecność na posiedzeniach Sejmu, których było w tej kadencji 22. Odbyło się około 800 głosowań. Piotrowska nie uczestniczyła w pięciu. Kozłowska była jeszcze pilniejsza. Nie wzięła udziału w trzech głosowaniach, przy czym dwa z nich dotyczyły tak ważnych dla funkcjonowania państwa kwestii, jak ogłoszenia przerwy w obradach.
Jutro opublikujemy drugą część naszych ustaleń, która dotyczyć będzie posłów opozycyjnych.