W środę, 25 listopada, bydgoscy radni zaakceptowali propozycję podwyżki opłat za wywóz śmieci przedłożoną przez prezydenta Rafała Bruskiego. O 30 proc. wzrośnie miesięczna opłata od mieszkańca Bydgoszczy za wywóz śmieci posegregowanych. Jeszcze więcej, bo aż o 95 proc. zdrożeje wywóz śmieci nieposegregowanych. Jako główny powód wzrostu cen podano rezultaty przetargów z lipca br., w którym miasto na kolejne lata wyłoniło firmy odbierające odpady komunalne z bydgoskich nieruchomości. O 27 proc. wzrosły ceny wywozu śmieci zaproponowane przez zwycięskie w przetargu firmy.

Przed podjęciem uchwały w tej sprawie rozgorzała gorąca dyskusją. Rozpoczął ją radny Rafał Piasecki (PiS), który na autorach propozycji nie zostawił suchej nitki. Nawiązał do słów prezydenta Bydgoszczy, który stwierdził, że budowa spalarni nie miała wpływu na wzrost opłat. – W prognozach przed budową koszt wwozu 1 tony śmieci na bramie spalarni kalkulowano na poziomie 175 zł, dzisiaj wiemy, że jest to 238 zł. Czipy do kontroli śmieciarek odbierających śmieci to koszt 7 mln zł. Po co są te czipy? Może jeszcze kamery zamontujemy w śmietnikach… – ośmieszał uzasadnienie propozycji ratusza. Skrytykował cały system odbioru śmieci i stwierdził nawet, że przetargi na odbiór śmieci mogły być ustawione. – Ten system jest źle skalkulowany. Firmy podnoszą ceny, a miasto w rezultacie kasuje mieszkańców – stwierdził.

Prezydent zaprotestował i zarzucił Piaseckiemu brak wiedzy i kompetencji. – Jeśli ma pan taką wiedzę, proszę poinformować właściwe organy. Firmy podzieliły się rynkiem? Do prokuratury i do organów – powiedział i odrzucił twierdzenie, że budowa spalarni miała wpływ na miesięczną opłatę za gospodarowanie odpadami. Wsparła go w tym prywatna firma consultingowa, wynajęta przez miasta, która dokonała oceny prawidłowości opracowania uchwały o podwyżce opłat.

Riposta Piaseckiego nie była już tak kategoryczna. Wtedy prezydent Rafał Bruski zachęcił do częstszych i merytorycznych rozmów z dyrektorami urzędu wdrażającymi nowe elementy bydgoskiego systemu odbioru odpadów komunalnych.
Wiceprezydent Anna Mackiewicz zwróciła uwagę, że czipy są obowiązkowe, a koszty ich montażu niewielkie. – Nikt nie lekceważy tej podwyżki, ale zaproponowane przez nas ceny i tak będą niskie w porównaniu z innymi miastami – przekonywała.

Tomasz Rega (PiS) stwierdził, że przeanalizował ceny odbioru odpadów komunalnych w prywatnych instalacjach i doszedł do wniosku, że są niższe niż w instalacji ProNatury. Zaproponował zmianę w systemie tak, by na odbiór odpadów posegregowanych zorganizować przetarg. – Jesteśmy w stanie w ten sposób zaoszczędzić 3 do 5 mln zł. I wtedy cena odbioru śmieci posegregowanych nie wynosiłaby 13 zł, ale 12, a może nawet 11 zł – argumentował.

Krystian Frelichowski (PiS) wprost powiedział, że system powinien tanieć, a nie drożeć. – Mieszkańcy segregują odpady, oddają towar do dalszego spożytkowania, a koszty rosną – to po ludzku nie da się wytłumaczyć – mówił.

Kazimierz Drozd (SLD) skrytykował drastyczną podwyżkę śmieci z ogrodów działkowych. Wsparł go wiceprzewodniczący rady Jan Szopiński (SLD), który podniósł, że w świetle opinii Ministerstwa Środowiska opłata ryczałtowa za ogrody działkowe nie jest obligatoryjna. Takie stwierdzenie zdenerwowało prezydenta, który zapytał, czy to stwierdzenie oznacza votum nieufności wobec Anny Mackiewicz, która przygotowanie uchwały nadzorowała. – Na spotkaniu z klubem temat był omówiony i go przegłosowaliście – zarzucił nielojalność radnym SLD Rafał Bruski. – Nie przypominam sobie, byśmy przegłosowali. Po przedstawieniu cen pan wyszedł – ripostował Ireneusz Nitkiewicz (SLD), który wcześniej zaproponował, by rodziny objęte programem Bydgoska Karta Rodzinna 3+ miały ulgi. Na uwagę prezydenta, że przy założeniach do kalkulacji musi się na czymś oprzeć, a system musi się bilansować, Nitkiewicz zaproponował, że jeśli nie w tym, to w przyszłym roku ulgi dla rodzin uboższych powinny być do systemu wprowadzone.

Adam Musiała, dyrektor Biura Zarządzania Gospodarką Odpadami Komunalnymi wyjaśnił również, że odrębną uchwała rada objęła systemem wszystkie bydgoskie nieruchomości i nie ma prawnych możliwości, by ogrody działkowe z tego systemu wykluczyć.

Mirosław Jamroży (PiS) zapytał, czy została przeprowadzona weryfikacja deklaracji zarządców nieruchomości. Wtedy wtrącił się przewodniczący rady Zbigniew Sobociński (PO), który zauważył, że około 20 tys. mieszkańców nie jest w deklaracjach ujętych. – To są ogromne pieniądze – zauważył Jamroży. Adam Musiała poinformował wtedy, że zgłoszonych zostało 29 tys. deklaracji. Dodał też, że składają je również zarządy spółdzielni w imieniu znacznej liczby mieszkańców. Musiała dodał, że zaległości wpłat wynoszą 6,6 proc.

Rafał Bruski przestrzegał przed skutkami niepodjęcia uchwały. Stwierdził, że gdy uchwała nie zostanie podjęta i gdyby radni odrzucili projekt ustalający wyższe stawki podatku od nieruchomości (następny punkt sesji) to jutro Bydgoszcz mogłaby stać się miastem upadłym.

To przesądziło o zarządzeniu 15-minutowej przerwy na zastanowienie. Po wznowieniu obrad pod głosowanie poddany został wniosek wiceprzewodniczącego Szopińskiego, by z uchwały wykreślić 53-złotową roczną opłatę ryczałtową za wywóz śmieci z ogrodów działkowych. Wniosek upadł, ale do jego przegłosowania zabrakło jednego głosu – 13 radnych było ?za?, 13 głosów ?przeciw?, a 2 “wstrzymało się od głosu”.

Nowe stawki za wywóz śmieci radni zaakceptowali 15 głosami “za”, przy 10 “przeciw” i 3 “wstrzymujących się”.
Wyższe opłaty obowiązywać będą od 1 stycznia 2016 roku.