Czy znacie, drodzy czytelnicy, jakąś większą wieś, w której nie ma domu kultury? Ja nie znam. Pomijam małe, urokliwe miejscowości, gdzie nie uświadczy się takiego budynku, ale to chyba nikogo nie dziwi. Mnie interesują większe miejscowości, które są skupiskiem jakiejś większej liczby ludności. To jeszcze raz powiem, nie znam, a właściwie nie znałam do niedawna takiej miejscowości. Każda większa wieś ma dom kultury, w którym spędzają czas dzieci i młodzież, ale też starsi ludzie.
Od niedawna mieszkam na bydgoskim osiedlu Osowa Góra. Według danych z 2010 roku wówczas mieszkało tutaj 15 tys. mieszkańców - tylu, ile na przykład na osiedlu Błonie. Tylko taka różnica, że od nas jedzie się do centrum 20 minut.
I co można znaleźć, jeśli wpisze się „Osowa Góra” w internetowej wyszukiwarce? Na Osowej Górze są 2 szkoły, 2 kościoły, zakłady przemysłowe, sklepy. O (słownie „zero”) instytucji oferujących jakąkolwiek możliwość udziału w kulturze dla grupy ludzi min. 15 000 osób (dokładnych danych nie znam).
Poszukiwany dom kultury
Do centrum miasta jedzie się 20 minut, jeżeli nie ma korków, a na ogół są. Przeważnie więc czas dotarcia do centrum wydłuża się. Każde wyjście do kina, teatru staje się wyprawą. Rodzice wożą dzieci na zajęcia rozwijające różne zdolności do centrum. Na przykład naukę tańca na dobrym poziomie można znaleźć też w Białych Błotach. To bliżej niż do centrum Bydgoszczy, ale dlaczego nie ma możliwości tworzenia ciekawych zajęć dla dzieci i seniorów na Osowej Górze? Szkoła to nie jest oferta dla wszystkich.
Na takim dużym osiedlu konieczne jest funkcjonowanie instytucji, w której pracują instruktorzy, odbywają się cykliczne zajęcia dla określonej grupy odbiorców. Każde osiedle w Bydgoszczy ma dom kultury. Dlaczego Osowa Góra nie? Nie należy do Bydgoszczy? To jest tym bardzie dotkliwe dla mieszkańców właśnie z powodu bardzo złej komunikacji z miastem.
Jedziemy do miasta.
O komunikacji można by napisać osobny, długi artykuł. Ale skoro dzisiaj o kulturze, to skoncentruję się na komunikacji powiązanej z kulturą.
Z okolic teatru, filharmonii jadą na Osową Górę 2 autobusy. Na ulicy Grunwaldzkiej ich trasa się rozdziela, to osiedle (do którego władze Bydgoszczy chyba się nie przyznają) ma dosyć duży obszar. Można więc powiedzieć, że mieszkańcy danej połowy osiedla mają jeden autobus i odległości między trasą obu autobusów są bardzo duże. Po godzinie 21, kiedy kończy się większość spektakli w teatrze, filharmonii, przerwy w kursach autobusu np. 71 wynoszą pół godziny. A prawie drugie pół godziny trwa czas jazdy. Można więc powiedzieć, że jeżeli amator kultury spóźni się parę minut, dotrze do domu prawie godzinę później. A rzekomo zachęca się, żeby korzystać z komunikacji miejskiej, żeby zostawiać samochody w domu.
I niech nikt nie myśli, że można na przykład skrócić czas oczekiwania na autobus i na przykład jechać tramwajem na przystanek Garbary i tam przesiąść się na autobusy 61 lub 71. Niestety nie. Wybijcie to sobie wszyscy z głowy. Władze MZK postarały się, żeby nic nie pasowało czasowo. A do tego oczywiście, jeśli by pasowało, trzeba by było zapłacić za dwa bilety – na przykład tramwaj nr 1 i autobus. Czas kursów jest tak ustawiony, że nigdy się nie zdąży dojechać tramwajem, aby przesiąść na szybszy kurs z Garbar. Ja testowałam, znajomi też. Trzeba więc czasem odczekać prawie pół godziny na przystanku przy teatrze. A co mają mówić starsi ludzie, którzy nie mają samochodów i nie mają sił i zdrowia, żeby czekać na mrozie pół godziny na autobus? Niech siedzą w domu. Po co taki starszy człowiek będzie się plątał po teatrze albo po filharmonii.
Na co pojechać?
A teraz trochę o przepływie informacji. Nie wszyscy ludzie mają możliwość korzystania z Internetu. Zwłaszcza niektóre starsze osoby albo nie mają sprzętu, albo nie potrafią z niego korzystać. (Nie obraźcie się Seniorzy. Wiem, że niektórzy z Was są bardzo do przodu z technologią, ale nie wszyscy.) No i skąd mogą wiedzieć, jakie ciekawe koncerty są w filharmonii, spektakle w teatrze albo na przykład letnie imprezy przy operze, których organizacją tak chwalą się władze miasta?
Na całej Osowej Górze (15 tys. ludności) nie ma ani jednego słupa ogłoszeniowego, tablicy informacyjnej, gdzie wywieszałoby się plakaty informujące o koncertach, innych imprezach.
O rowerze miejskim zapomnij
I jeszcze o słynnym rowerze miejskim. Stacji rowerowych wszędzie przybywa, ale nie tutaj. Na Osowej nie ma ani jednej stacji wypożyczania rowerów. Że niby tutaj wszyscy mają swoje dwa kółka? Nie o to chodzi? To nie wiem, o co.
Pieniądze Wam się marzą?
No i jeszcze może o pieniądzach. Wszyscy możemy przeczytać, ile milionów przeznacza się w centrum na różne inwestycje. Czasami jest to rewitalizacja miejsc, które całkiem niedawno pochłonęły już duże finanse. A na Osowej Górze? Może ktoś z kandydujących w najbliższych wyborach samorządowych zainteresuje się, ile miasto wydało na inwestycje na naszym osiedlu? Pewnie z dumą ktoś z władz poda, że zrobiono kawałek chodnika, kawałek drogi. Drogi i chodniki buduje się wszędzie. Ale ile wydano na kulturę, na stworzenie możliwości tworzenia i odbioru kultury na Osowej Górze? Co miasto oferuje starszym ludziom, których przybywa wszędzie w błyskawicznym tempie. Młodsi jakieś zaplecze rozwoju znajdą w szkołach. Ale osoby starsze powinny mieć stworzoną możliwość wyjścia z domu, ciekawego spędzania czasu dostępną w bliskiej przestrzeni. Przecież wszyscy mówimy o likwidowaniu barier. Zacznijmy coś robić, nie tylko mówić. I najlepiej zacząć najbliżej siebie.
Ale warto nas odwiedzić.
A symbolem tej troski naszego miasta o nasz rozwój kulturalny niech będzie widok przystanku na pętli przy ulicy Rekinowej – wiodącym do stolicy kultury w naszym centrum – blaszany bunkier – nie wiem, ile liczy lat. Nie wysyłam zdjęcia. Ciekawi niech zrobią sobie wycieczkę, zwłaszcza zapraszam dziennikarzy. I przestudiujcie rozkład jazdy przy teatrze w kierunku Osowa Góra – po godzinie 21. Polecam kurs 71, dojedziecie do lasu, fajnie tu jest.
I taka wycieczka nie będzie straconym czasem. Bo oprócz pustyni kulturowej mamy tutaj na szczęście inny skarb – piękne lasy. Warto więc sobie zrobić wycieczkę, żeby pospacerować w ładnej przestrzeni, na przykład nad Kanałem Bydgoskim.

Autor: Pit1233 (z: Wikipedia)