Rodzina i przyjaciele Andrzeja Cierzniakowskiego uczestniczyli dzisiaj w odprowadzeniu jego prochów do grobu. Podczas Mszy św., która rozpoczęła uroczystość pogrzebową, ksiądz ją odprawiający przypomniał życie zmarłego. Mówiąc o jego miłości do Ojczyzny, przytoczył najpierw inwokację ?Pana Tadeusza? (najważniejszej książki dla Andrzeja), a zakończył wierszem Czesława Miłosza ?W mojej ojczyźnie?:
W mojej ojczyźnie, do której nie wrócę,
Jest takie leśne jezioro ogromne,
Chmury szerokie, rozdarte, cudowne
Pamiętam, kiedy wzrok za siebie rzucę.
I płytkich wód szept w jakimś mroku ciemnym,
I dno, na którym są trawy cierniste,
Mew czarnych krzyk, zachodów zimnych czerwień,
Cyranek świsty w górze porywiste.
Śpi w niebie moim to jezioro cierni.
Pochylam się i widzę tam na dnie
Blask mego życia. I to, co straszy mnie,
Jest tam, nim śmierć mój kształt na wieki spełni
Kapłan przypomniał, że w stanie wojennym pozbywano się z kraju aktywnych działaczy ?Solidarności?, dając im paszport ?w jedną stronę?, czyli bez możliwości powrotu. Andrzej Cierzniakowski mógł przyjeżdżać do Polski dopiero po roku 1989. I przyjeżdżał, by uczestniczyć w najważniejszych wydarzeniach. Niedawno zakończył pracę w biurze projektowym w Goeteborgu i chciał się do Polski przenieść na stałe. Nie zdążył.
W uroczystości pogrzebowej uczestniczył poczet sztandarowy wystawiony przez Stowarzyszenie Osób Represjonowanych w PRL ?Przymierze?. Nad grobem pożegnał Andrzeja Cierzniakowskiego wiceprzewodniczący bydgoskiej ?Solidarności? w 1981 roku Jan Perejczuk.
Więcej zdjęć: TUTAJ