Dzisiaj odbył się pogrzeb znanego i cenionego twórcy bydgoskiego. W ostatniej drodze towarzyszyła Mu najbliższa rodzina, przyjaciele, koledzy, dawni współpracownicy oraz grupa mieszkańców, która z różnych względów bardzo chciała uczestniczyć w uroczystości pogrzebowej.
Mszę poprzedzającą pogrzeb odprawił w kościele oo. jezuitów ksiądz poeta Franciszek Kamecki. Podczas homilii ciepło wspominał zmarłego kolegę ze Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Staraniem przyjaciół z SPP, z życzliwym wsparciem ze strony Biura Kultury Bydgoskiej, miejscem ostatniego spoczynku Krzysztofa Derdowskiego jest aleja na cmentarzu Starofarnym, gdzie znajdują się groby zasłużonych twórców bydgoskich, m.in. Jerzego Sulimy-Kamińskiego.
Nie obyło się bez przemówień i nie miały one urzędowego charakteru, ponieważ przemawiali artyści słowa. Wojciech Banach, prezes SPP w Bydgoszczy, pożegnał autora ?Placu Wolności? wierszem zatytułowanym ?Ostatni list do Krzysztofa Derdowskiego?:
Jeśli mnie słyszysz gdzieś po tamtej stronie
Z podziękowaniem chcę uścisnąć dłonie.
Ściana materii przeszkadza w tym względzie
Ale w poezji ? znacznie łatwiej będzie.
Za wczesne wiersze i późne powroty,
podziemną prasę, upadki i wzloty.
Za Chłód, Papugę, Nagą i Znikanie,
Za Wstyd, Robala ? za Twoje pisanie.
Za monografie, za krytyczne sądy,
Szalone myśli i trzeźwe poglądy,
Za uniesienia i codzienną marność,
Za niezależność i za Solidarność.
Za Plac Wolności zalany dziś łzami
Dzięki Krzysztofie ? za wszystko. Pozostaniesz z nami.
Profesor-poeta Marek Kazimierz Siwiec był najwłaściwszą osobą, żeby przedstawić osiągnięcia przyjaciela, który odszedł w pełni sił twórczych. Poeta-filozof Grzegorz Grzmot-Bilski wspominał Krzysztofa Derdowskiego jako kolegę z młodych lat. Ze wzruszeniem mówił o swoim doradcy z czasów gdy był wojewodą kujawsko-pomorskim obecny wicewojewoda Józef Ramlau.
Na zakończenie Mieczysław Franaszek odczytał wiersz ?Chwała bohaterom? pochodzący z debiutanckiego tomiku Krzysztofa Derdowskiego.
Spójrz na bohaterów w chwili gdy jeszcze nic się nie stało
w skupieniu mierzą się z przyszłym losem
pozwalają dojrzewać w sobie wielkim czynom
powoli odwykają od ojców matek żon
Są tak poważni jak wieczór i kwitnienie wiśni
ich troską staje się wieczność
liścia potrąconego przypadkiem
człowieka spłoszonego pięknem nagłym
Trwają lecz tak jakby mieli umrzeć w tej chwili
więc stają się wolni
dlatego współczują najmniejszej twej krzywdzie
i tacy dopiero wstępują w mit