Wśród bydgoskich polityków jest kilku, którzy wyróżniają się specyfiką swoich wypowiedzi. Na pewno pierwsze miejsce należy się Janowi Rulewskiemu. Jestem przekonana, że, o ile to jeszcze nie nastąpiło, powstaną prace magisterskie poświęcone obrazowemu językowi, jakiego używa pierwszy przewodniczący ?S? w Bydgoszczy. To dla lingwisty wielka gratka. Poseł Eugeniusz Kłopotek słynie z mówienia prosto z mostu, bez owijania w bawełnę. Bardzo wycyzelowane językowo są wystąpienia Kosmy Złotowskiego. Widać od razu, że mamy do czynienia z magistrem filologii polskiej.
Najczęściej jednak w programach telewizyjnych i radiowych słyszymy wypowiedzi sekretarza klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, posła Pawła Olszewskiego. Gdy przyjrzymy się bliżej jego wypowiedziom, stwierdzimy bez trudu, że nie dotyczą one w ogóle meritum sprawy. Jedynym ich celem wydaje się zdyskredytowanie politycznego przeciwnika.
Niektórzy politycy uczestniczą w kursach mowy ciała. Pod okiem specjalistów od komunikacji niewerbalnej uczą się gestykulacji, modulowania głosu, panowania nad mimiką i wielu innych rzeczy. Paweł Olszewski jest zaś dobrze wyćwiczony w tym, co Schopenhauer nazwał dialektyką erystyczną. Z tą różnicą, że niemiecki filozof opisał wykrętne fortele, używane przez ludzi nierzetelnych podczas sporów czy dyskusji, a poseł Olszewski stosuje te metody, wygłaszając komentarze do bieżących wydarzeń.
Artur Schopenhauer w rozprawce filozoficznej pt. ?Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów?, przedstawił 38 sposobów, a właściwie bezczelnych sztuczek, używanych przez tych, którzy chcą za wszelką cenę postawić na swoim, nie zważając na prawdę i logiczną poprawność swego wywodu. Paweł Olszewski nie jest aż tak wyrafinowany. W argumentacji stale wykorzystuje tylko kilka chwytów: sposób 12 (używanie słów, które mają silny, pozytywny lub negatywny, ładunek emocjonalny), sposób 24 (fabrykowanie następstw, czyli udawanie, że głoszona teza została udowodniona), sposób 28 (argumentum ad auditorem, czyli użycie argumentu sprzecznego z prawdą w przekonaniu, że nikt tego nie zauważy), sposób 29 (dywersja, czyli mówienie na inny temat), sposób 30 (argumentum ad verecundiam, czyli odwołanie się do autorytetu), sposób 31 (ironia), sposób 32 (szufladkowanie), sposób 38 (argumentum ad personam, czyli atak na osobę). Inne chwyty erystyczne występują w jego wypowiedziach śladowo.
Pora na przykłady.
Konferencje MAK-u, zarówna pierwsza, jak i druga, odnosząca się do ustaleń komisji Millera, zostały negatywnie odebrane przez większość polskich widzów. Podczas drugiej zostały w zasadzie powtórzone stwierdzenia z poprzedniej, m.in. te, że w kokpicie samolotu przebywał gen. Andrzej Błasik, a jego obecność stanowiła bezpośrednią presję na załogę, natomiast na rosyjskich kontrolerów żadnej presji nie było. Antoni Macierewicz nazwał tę konferencję bolesnym policzkiem wymierzonym Polsce.
Następnego dnia w ?Sygnałach dnia? zabrał głos Paweł Olszewski. Powinien odnieść się do różnic między ustaleniami polskich i rosyjskich ekspertów. A co powiedział? ?- Opozycja, szczególnie PiS, w sposób wybitnie cyniczny próbuje wykorzystywać katastrofę smoleńską, co jest poniżej jakiekolwiek poziomu. Strach się bać, co Antoni Macierewicz zaprezentuje w swoim raporcie.?
Jak widać, polityk PO dokonał dywersji (sposób 29), bo mówił nie na temat, zrobił ironiczną (sposób 31) wycieczkę osobistą w stronę Antoniego Macierewicza (sposób 38), przede wszystkim jednak dopuścił się fabrykowania konsekwencji (sposób 24). Ocenił mianowicie postępowanie PiS jako ?poniżej jakiegokolwiek poziomu?, na podstawie przypisania ugrupowaniu Jarosława Kaczyńskiego cynizmu w sprawie katastrofy smoleńskiej, chociaż wypowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości nie dotyczyły w ogóle katastrofy, ale urągającemu wszelkim zasadom przyzwoitości raportowi komisji pod wodzą Tatiany Anodiny. Zresztą większość Polaków podobnie oceniła konferencję MAK-u. Dlaczego oni nie zostali nazwani cynicznymi? To proste, nie można urazić potencjalnych wyborców. Zaś w wyniku przypisania cynizmu przeciwnikowi politycznemu można jemu odebrać część elektoratu.
Mamy do czynienia z zabiegiem socjotechnicznym. Niesławnej pamięci raporty MAK-u i komisji Millera muszą zostać przemilczane, a w pamięci słuchaczy zakorzenić się winno tylko jedno przekonanie: PiS w sposób cyniczny wykorzystuje katastrofę smoleńską.
Podczas posiedzenia Rady Politycznej w lipcu tego roku Jarosław Kaczyński krytycznie ocenił działania rządu. Zarzuty dotyczyły wszystkich dziedzin życia, od służby zdrowia przez szkolnictwo po infrastrukturę. Prezes Prawa i Sprawiedliwości poinformował także, że jego ugrupowanie zgłosiło 50 projektów ustaw, które rządząca koalicja zbojkotowała.
Komentując zarzuty szefa PiS wobec działań rządu, sekretarz klubu PO uznał, że wypowiedzi te ?kompletnie nic nie wnoszą do dyskusji, są skrajnie nieracjonalne, nie odpowiadające rzeczywistości, a przede wszystkim nie dające pozytywnych rozwiązań?.
Co my tu widzimy? Poseł Olszewski w ogóle się do przedstawionych zarzutów nie ustosunkowuje (sposób 29), a zarazem jednoznacznie je szufladkuje (sposób 32) jako oszołomskie, używając kilku sformułowań pejoratywnie nacechowanych emocjonalnie (sposób 12), takich na przykład, jak ?skrajnie nieracjonalne?. W ogóle nie odnosi się do meritum sprawy. Słuchacz nie ma pamiętać o zarzutach, w pamięci powinien zostać tylko komunikat, iż PiS ?nie daje pozytywnych rozwiązań?, a więc jedynie jątrzy, używając argumentów wziętych z sufitu.
SLD zaprezentował 1 sierpnia raport pt. ?Tanie państwo według Donalda Tuska?, w którym opisano, przerażającą w opinii lewicy, skalę nepotyzmu w Polsce. Konferencję prasową tej sprawie poświęconą prowadził rzecznik SLD, poseł Dariusz Joński.
Poseł Paweł Olszewski, nie odnosząc się w ogóle do zaprezentowanych przykładów nepotyzmu, ocenił ten raport jako ?kompletnie bezużyteczny? (sposób 12) i ?tak pełny, jak wiedza historyczna Jońskiego? (sposób 31 i 38).
Ponieważ materiał przedstawiony przez Sojusz był z gatunku porażających, Olszewski uznał, że atak ad personam musi być szczególnie ostry. ?Pamiętamy publiczną wypowiedź pana posła Jońskiego, kiedy raczył stwierdzić, że Powstanie Warszawskie miało miejsce w latach 80-tych, więc najpierw niech się pouczy historii, a dopiero później pisze raporty? – stwierdził sekretarz klubu PO na zakończenie swojego komentarza. Uwaga słuchacza miała zostać przekierowana ze stylu działania PO na luki w wykształceniu młodego polityka SLD. (Tak na marginesie, poseł Olszewski, obawiając się kompromitacji, uciekł przed dziennikarzem, który chciał mu zadać kilka pytań z dziedziny historii. Poseł Joński nie stchórzył i pozwolił się przeegzaminować.)
Przewodniczący NSZZ ?Solidarność? wysłał 31 lipca list otwarty do Lecha Wałęsy, w którym napisał, że spotkanie byłego prezydenta z kandydatem Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich w USA Mittem Romneyem po raz kolejny utwierdza ?Solidarność? w przekonaniu o wrogim nastawieniu Wałęsy do związków zawodowych.
- Ten gest to jedyne, co mogłem zrobić – tłumaczył decyzję o wysłaniu listu Piotr Duda. – Mogłem powiedzieć w ten sposób związkom zawodowym za Oceanem, że ?Solidarność? nie była organizatorem tego spotkania. Bo związki amerykańskie dopytują się, czy to ?Solidarność? zaprosiła człowieka, który związki zwalcza.
List Piotra Dudy skomentował poseł Olszewski. – Nie byłoby Dudy i ?Solidarności?, gdyby nie Wałęsa. Duda kompromituje nie tylko związek, ale dorobek całego ruchu i podważa autorytet Wałęsy.
Wszyscy, którzy mają jako takie pojęcie o tym, czym są związki zawodowe, wiedzą, że obecny przewodniczący ?Solidarności? zachował się w taki sposób, w jaki zachowałby się na jego miejscu każdy szef związku na świecie. Pierwszy przywódca NSZZ ?Solidarność?, spotykając się ze zwalczającym związki republikaninem, postąpił nielojalnie wobec ruchu związkowego, gdyż niejako wsparł starania Romneya o prezydenturę. A ponieważ Wałęsa utożsamiany jest z ?Solidarnością?, Piotrowi Dudzie nie pozostawało nic innego jak odciąć się od jego postępowania. Nie przewidział, że narazi się w ten sposób Platformie Obywatelskiej, którą najsłynniejszy polski elektryk gorąco wspiera.
Poseł Olszewski oburzył się na kwestionowanie autorytetu Wałęsy (sposób 30). Ale przy fabrykowaniu następstw, czyli udawaniu, że głoszona teza została udowodniona (sposób 24), przekroczył granice śmieszności. Sekretarz klubu PO stwierdził mianowicie: Nie byłoby Dudy i ?Solidarności?, gdyby nie Wałęsa. Nie powstał jeszcze taki dogmat, że gdyby nie było Wałęsy, nie byłoby ?Solidarności?. Wolne Związki działały na długo przed wstąpieniem do nich przyszłego prezydenta RP. Strajk w stoczni wybuchł bez udziału Wałęsy i na pewno nie zostałby jego przewodniczącym, gdyby cudownym sposobem nie przeskoczył 2,5 metrowego muru. Stwierdzenie Olszewskiego, że Duda kompromituje związek to dialektyka erystyczna w czystej postaci (sposób 12 i 38).
Polityk PO tak się rozpędził, że zarzucił obecnemu przewodniczącemu ?Solidarności?, że kompromituje cały dorobek związku. To argumentum ad auditorem, czyli użycie argumentu sprzecznego z prawdą w przekonaniu, że nikt tego nie zauważy (sposób 28). Argument ten zaliczany jest do najczęściej używanych sofizmatów.
Paweł Olszewski używa go niezwykle często, bowiem większość swoich wypowiedzi rozpoczyna słowami: Nie ulega najmniejszej wątpliwości? Problem w tym, że to, co następnie mówi, wcale nie jest bezsporne, wręcz przeciwnie, jest jednostronną, partyjną interpretacją zdarzeń, zazwyczaj daleko odbiegającą od rzeczywistości. A więc już na samym początku wypowiedzi stosuje poseł fortel erystyczny.
Na zakończenie oddajmy głos Schopenhauerowi: ?Dialektyka erystyczna – to sztuka dyskutowania w taki sposób, aby zachować pozory racji, a więc per fas et nefas (wszelkimi dozwolonymi lub niedozwolonymi środkami). [?] Z czego to pochodzi? – Z tego, że człowiek jest zły z natury. Gdyby tak nie było, gdybyśmy byli z gruntu uczciwi, to byśmy się w każdym sporze starali tylko o to, aby dojść do prawdy.?
Warto pamiętać, że niemiecki myśliciel należy do przedstawicieli pesymizmu w filozofii. Optymistyczniej nastawieni filozofowie uważają, że człowiek jest z natury dobry, chociaż zdarza się, iż schodzi na złą drogę.