- Środki zaradcze podejmowane przez szkoły i administrację publiczną są nieskuteczne, a dla wielu gmin wciąż ważniejsze jest to, ile zarabiają szkolne sklepiki, niż to, jaką żywność oferują. – stwierdzają kontrolerzy NIK. – W 87 proc. szkół prowadzących sklepiki oraz 75 proc. posiadających automaty spożywcze oferowano produkty o niskiej wartości odżywczej, niezalecane przez dietetyków.

Mirosława Glaza, główny specjalista w Wydziale Edukacji Urzędu Miasta Bydgoszczy, informuje nas, że podczas zeszłorocznej narady z dyrektorami placówek oświatowych w Bydgoszczy, władze miasta apelowały do dyrektorów, żeby eliminowane było ze sklepików szkolnych tzw. jedzenie śmieciowe.
- O ile wiem, we wielu szkołach tak konstruowane są umowy z właścicielami sklepików szkolnych, żeby nie było w nich jedzenia śmieciowego ? mówi Mirosława Glaza.

Dyrektorzy bydgoskich szkół nie są obojętni wobec problemu otyłości wśród dzieci. Zapytaliśmy jednego z nich, jak sobie radzi z problemem otyłości wśród uczniów: – Problem jest poważny i cywilizacyjny ? mówi dyrektor Szkoły Podstawowej nr 14, Grzegorz Kozak. – Współpracujemy w tym zakresie z sanepidem, który ma swoje programy zdrowego odżywiania. Realizowaliśmy ostatnio na terenie szkoły program ?Wiem, co jem?, dzięki któremu dzieci dowiedziały się sporo o składnikach zdrowej żywności i co warto jeść, a czego lepiej unikać. Ważny jest także w naszej szkole sport. Mamy klasy sportowe. Wielu uczniów chodzi na SKS. Jedynym mankamentem jest automat czynny na terenie szkoły, który oferuje niestety także śmieciową żywność. Automatu jednak domagał się samorząd, więc jest… Ja chętnie postawiłbym automat, wydający na przykład porcje śniadaniowe, owoce, ale nie miałem jeszcze propozycji ustawienia takiego właśnie automatu.