W porównaniu z rokiem 2011 na liście leków refundowanych znalazło się 850 mniej lekarstw objętych refundacją. Zagrożone, w opinii krytyków dotychczasowej listy, było zdrowie, a nawet życie – chorych na cukrzycę, astmę i pacjentów poddawanych chemioterapii. Ceny niektórych leków miały drastycznie wzrosnąć ? na przykład pasków do mierzenia poziomu cukru we krwi, których używanie chroni przed poważnymi powikłaniami, a w skrajnych przypadkach przed utratą życia.
Ministerstwo Zdrowia nie wysłuchało postulatów i dokonało jedynie kosmetycznych zmian na liście leków refundowanych. I tak, na listę wrócić mają jedynie środki przeciwbólowe stosowane w leczeniu chorób nowotworowych, leki dla pacjentów po przeszczepach oraz niektóre rodzaje pasków insulinowych.
Pacjentów niepokoi też to, że ministerstwo zakazało aptekarzom stosowania sprzedaży promocyjnych i z bonifikatą. Obowiązywać mają jednakowe ceny urzędowe, co uniemożliwi najuboższym pacjentom zakup tańszych, ?okazyjnych? leków.
Poseł PiS, jednocześnie lekarz, Tomasz Latos jest oburzony bałaganem wokół listy leków refundowanych: – Nie wiemy jeszcze nic pewnego. Pan minister mówi coś o przywróceniu na listę niektórych leków. Nie wiadomo których! Dziś się okazuje, że lista sprzed kilku dni była listą roboczą! Pacjentom należą się przeprosiny, no i wyciągnięcie konsekwencji wobec odpowiedzialnych za zrobienie tej fatalnej listy…
Na pytanie o brak czasu na poprawienie listy stwierdził:
- No właśnie, a minister zapowiada jakieś korekty. Totalna kompromitacja.
Ostatnie dni roku nie wyjaśniły również innej ważnej kwestii w dziedzinie ochrony zdrowia – ustaleń w sprawie wysokości kontraktów między szpitalami, a Narodowym Funduszem Zdrowia. W piątek po południu do mediów dotarł komunikat Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego o zorganizowanym z inicjatywy wojewody Ewy Mes “spotkaniu na temat bezpieczeństwa mieszkańców w zakresie opieki zdrowotnej.” Brali w nim udział m.in. dyrektor Oddziału NFZ Tomasz Pieczka oraz dyrektorzy szpitali im. Biziela i im. Jurasza.
Zabrakło w nim jakichkolwiek konkretów poza kilkoma zdaniami – określonymi jako “istotne informacje” dotyczące spotkania (!)- że negocjacje między NFZ i szpitalami “nadal trwają”, a z obu stron można zauważyć “dobrą wolę” do ich pozytywnego zakończenia.
Pomimo to rzecznik wojewody zadeklarował w jej imieniu, że bezpieczeństwo mieszkańców w zakresie opieki zdrowotnej “nie jest zagrożone, a szpitale przyjmują pacjentów tak jak do tej pory”.