W zeszłym roku radni ostro spierali się o zakres wycinki drzew w parku Witosa. Faza dyskusji została zakończona, w tym roku przystąpiono do czynów.

Ta sprawa budzi emocje. I trudno się dziwić. Podczas rewitalizacji parku Kochanowskiego bezpardonowo usuwano wszystko, co stało na drodze do realizacji zamysłów projektantki, nawet jeśli to były stare i zdrowe drzewa.

W tej sytuacji zapowiedź przeprowadzenia rewitalizacji kolejnego parku miejskiego musiała wywołać obawy, że ponownie może dojść do barbarzyńskiej rzezi. Gdy w mediach pojawiła się informacja o zamiarze wycięcia 120 drzew, najgłośniej protestowali radni Jan Szopiński i Grażyna Szabelska.

Podczas zeszłorocznej kwietniowej sesji rady miasta radna Monika Matowska uspokajała wszystkich zaniepokojonych, solennie zapewniając: - Będą usuwane tylko drzewa martwe, zamierające lub powodujące zagrożenia.

Okazało się jednak, że tak nie miało być. Projekt rewitalizacji Parku Ludowego im. Wincentego Witosa przewidywał usunięcie 20 drzew zamierających lub martwych, 66 samosiejek, pomników przyrody (dwóch dębów szypułkowych „Jakuba” i „Ryszarda”) oraz największego w mieście kasztanowca białego, a także wycięcie 31 drzew w ramach „wycinki kompozycyjnej” i „korekty zagęszczenia”.

Bardzo nas ciekawi, które z leżących na ziemi drzew poszły pod topór, gdyż nie pasowały do koncepcji albo zbytnio zagęszczały teren parku.