Program obchodów był bardzo skromny: dwa przemówienia i złożenie wieńców. Na koniec zaproszenie na poczęstunek do siedziby SLD. – Kiedyś to były pochody, a dzisiaj to był co najwyżej postój pierwszomajowy – komentowali z żalem uczestnicy.
Jako pierwszy przemawiał Harald Matuszewski, przewodniczący Rady Wojewódzkiej OPZZ. – Spotykamy się, by uczcić dzień walki o prawa ludzi pracy – mówił. Według niego, to właśnie “ludzie pracy odbudowali Warszawę” i stworzyli zręby powojennego przemysłu i handlu. Matuszewski zwrócił uwagę na rozwarstwienie poziomów życia w dzisiejszej Polsce, gdzie bardzo bogaci budują zamknięte osiedla, by się odgraniczać od biednych, którzy pracują na ich bogactwo. – System panujący w USA i Polsce niewiele się zmienił do 120 lat – mówił Matuszewski krytykując “nastawioną na zysk gospodarkę rynkową” i przy okazji “antyspołeczny rząd Tuska”. -_ Polska nie może być tylko dla elit!_ – mówił. Towarzyszyły mu komentarze pełne aprobaty. – Kapitalizm to wyzysk człowieka przez człowieka. To już w szkole mnie tak uczono. Mój ojciec już przed wojną był socjalistą, jak on nienawidził tej całej sanacji… – komentował jeden z uczestników majówki.
Na bieżące cele polityczne SLD zwrócił uwagę przewodniczący Rady Miejskiej SLD Jan Szopiński. – Od 123 lat postępowy świat czci 1 Maja. Będziemy walczyć o godne warunki pracy i sprawiedliwość społeczną – deklarował wiceprezydent. Szopiński w swoim wystąpieniu pochwalił bydgoskich radnych Sojuszu, dzięki którym – jak powiedział – powstaje na Błoniu basen i znacząco zwiększyła się liczba miejsc w placówkach dla najmłodszych dzieci.
Obchody Święta Pracy trwały zaledwie pół godziny. Rozczarowali się ci, którzy liczyli na muzykę, piwo i kiełbaski.