Przyczyną awarii, zdaniem radnego Regi, jest pęknięcie osłon szamotowych wypełniających wnętrze pieca. Po awarii w dniu otwarcia spalarni, jak relacjonuje Rega, doszło do wygaszenia pieca. Ponowne jego uruchomienie pogłębiło awarię i jak twierdzi radny, dziś spalarnia nie pracuje i jej naprawa zajmie kilka miesięcy.

W interpelacji skierowanej we wtorek, 21 lutego, do prezydenta Rafała Bruskiego, radny Tomasz Rega zadaje pytania w związku z awarią: Czy spalarnia będzie wyłączona przez kilka miesięcy? Czy awaria jest wynikiem błędów projektowo-konstrukcyjnych?

Marek Jankowiak, rzecznik prasowy MWiK, kategorycznie zaprzecza jakoby doszło do jakiejkolwiek awarii.
- Nie było awarii ? mówi Jankowiak. – Piec pracuje w przewidzianych cyklach. Wielokrotnie zapraszaliśmy pana radnego i chcieliśmy mu wyjaśnić rzeczy, których nie rozumie. Prosiliśmy, żeby przyszedł, to mu wyjaśnimy wszystkie jego wątpliwości. Radny woli jednak rozsiewać niesprawdzone i nieprawdziwe informacje. Powtarzam. Nie było i nie ma żadnej awarii.

Tomasza Regę niepokoi również to, że jako radny otrzymał dwie różne odpowiedzi dotyczące kosztów spalania jednej tony osadów pościekowych. W sierpniu 2011 roku radnego poinformował prezydent, że koszt ów wynosi 123 zł. Natomiast w lutym bieżącego roku wiceprezydent Grażyna Ciemniak określiła te koszty na 1335 zł.

- To dokładnie taka sama sytuacja, jak z tą awarią ? mówi Marek Jankowiak. – Prezydent odpowiedział radnemu, ile kosztuje osuszanie ścieków, a pół roku później wiceprezydent mówi o kosztach spalania. I naprawdę radny może tu przyjechać i wszystkiego się dowiedzieć.