- Zawsze byliśmy przeciwko metropoliom w ogóle, to znaczy przeciwko temu, żeby duże miasta dostawały jakieś ekstra pieniądze. Dlatego że te ekstra pieniądze to są pieniądze, których później zabraknie w Mogilnie, w Rypinie, w Żninie czy innych mniejszych miastach. Zawsze byliśmy za rozwojem zrównoważonym. Jeżeli dzisiaj jest mowa o odejściu od metropolii to oczywiście popieramy – powiedział poseł do Parlamentu Europejskiego Kosma Złotowski, odnosząc się do zarzutów PO, pokazujących brak aktywności PiS w zabieganiu o metropolię dla Bydgoszczy. – Mówiliśmy, że jesteśmy za metropolią bydgoską wtedy, gdy będzie ona w porządku prawnym – stwierdził Złotowski.

Radny Rafał Piasecki poinformował, że dokonał audytu działań PO związanych z krajowym programem budowy dróg i decyzjami dotyczącymi dróg ekspresowych S5 i S10. – 23 lipca 2010 roku decyzja środowiskowa w sprawie S5 została podpisana i przekazana dyrektorowi GDDKiA i wtedy na konferencji prasowej z udziałem ówczesnego wojewody Rafała Bruskiego z ust dyrektora GDDKiA padły słowa: “Cieszę się, że ten moment nastał, choć wolelibyśmy, aby to spotkanie miało miejsce dwa lata temu” – przypomniał Piasecki i dodał, że nie było wtedy podstaw do tego, żeby nie rozpocząć budowy S5. – Tymczasem decyzji rządu nie było i nastało 5 lat czarnej dziury rządów PO. Skutkowało to brakiem możliwości ogłoszenia przetargu w celu wyłonienia wykonawców 7 odcinków drogi ekspresowej S5. Do tematu wrócono przed wyborami – stwierdził Piasecki i dodał, że w przeprowadzonym w końcu 2015 roku przetargu wygrała m.in. włoska firma IMPRESA PIZZAROTTI & C.S.p.A, która ma niemal zerowe doświadczenie w budowaniu dróg i że niepokój budzi fakt, że firma ta ma zamiar wykonać wszystkie prace za kwotę niższą o 1,33 mld zł niż było to zaplanowane. – Nadzór nad tą firmą będzie musiał być szczególny – podkreślił Piasecki.

Rafał Piasecki zarzucił, że podobne zaniechania dotyczą S10. – Po pięciu bezczynnych latach droga uzyskała status wykonania “priorytetowy” w 2015 roku. Przetarg na wykonanie Studium Techniczno-Ekonomiczno-Środowiskowego ogłoszony został na trzy dni przed wyborami, 22 października 2015 roku – mówił Piasecki, dodając, że nie był on przygotowany profesjonalnie ze względu na bezpodstawnie nisko ustaloną kwotę, która była przeznaczona na zapłatę dla wykonawców i z tego powodu przetarg unieważniono. – Teraz należy ponownie rozpatrzyć operat szacunkowy na STEŚ i ogłosić kolejny przetarg, w razie jego ponownego nierozstrzygnięcia zaprosić inwestorów do indywidualnych rozmów w celu złożenia ofert indywidualnych – wskazał rozwiązanie Piasecki, zaznaczając, że chociaż może z tego powodu powstać roczne opóźnienie, oddanie do ruchu S10 do roku 2023 jest dalej możliwe.

Radny Tomasz Rega podzielił się odczuciem, że słuchając krytyki PO można odnieść wrażenie, że od ośmiu lat w kraju, a od sześciu lat w Bydgoszczy rządzi PiS. – Teraz w ciągu tych 100 dni wymaga się od nas rzeczy, które PO zaprzepaściła przez minione osiem lat. W kwietniu 2015 roku mogła na przykład zapaść decyzja, by Collegium Medicum stała się uniwersytetem medycznym. Na wszystkie inne sprawy PO też miała nie 100, ale 3000 dni – zauważył Rega.

O niezrealizowanych obietnicach odnoszących się do utworzenia Zarządu Dorzecza Wisły w Bydgoszczy odniósł się poseł Łukasz Schreiber. – To była obietnica PO w kampanii samorządowej 2014 roku, powtórzona w kampanii parlamentarnej 2015, również przez premier Ewę Kopacz. Przez rok nie zrobiono nic, ale budynek został adaptowany pod obiecany Zarząd Dorzecza Wisły. To jakiś absurd, że to my mamy odpowiadać za to, że pod obrady sejmu nie została wniesiona ustawa nowelizująca Prawo wodne – mówił Schreiber i zakwestionował dotychczasowy sposób walki o sprawy naszego miasta. – Czy to jest skuteczny sposób walki o Bydgoszcz, napisanie listu otwartego do wicepremiera Glińskiego, z wnioskiem o kilkaset milionów złotych na Centrum Kongresowe lub zaproszenia wicepremiera Gowina na pięć dni przed sesją rady miasta? – pytał Schreiber i pojednawczo zakończył konferencję prasową:
- Nie przerzucajmy się odpowiedzialnością. Mieszkańcy oczekują współdziałania. Będziemy się różnić, ale w sprawach bydgoskich proponujemy pakt. Najpierw usiądźmy do dialogu, wypracujmy porozumienie i zacznijmy mówić i działać jednym głosem: parlamentarzyści, w tym do europarlamentu, prezydent miasta, bydgoski marszałek, bydgoski wojewoda, być może rektorzy uniwersytetów, by powstała mapa zadań ze sposobem rozwiązania problemów. Nie powinniśmy próbować wzajemnie się ograć, bo z tego cieszyć się mogą ci, którzy nie życzą dobrze Bydgoszczy – powiedział Łukasz Schreiber.