Dzisiaj w Ratuszu miała odbyć się debata na temat funkcjonowania Straży Miejskiej. Jeśli uznamy, że debata oznacza dyskusję o sformalizowanej formie, wymianę poglądów na dany temat w celu wyboru najlepszego rozwiązania omawianego problemu lub sprawy to przyjęty scenariusz tego nie przewidywał. Gospodarzem spotkania był prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski, który ustalił formę spotkania, listę uczestniczących w niej osób (zaprosił m. in. wojewodę kujawsko-pomorskiego, komendanta wojewódzkiego policji, komendanta miejskiego policji, komendant Straży Miejskiej w Bydgoszczy, radnych na czele z Markiem Jeleniewskim, przewodniczącym Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego, parlamentarzystów, przedstawicieli partii politycznych, inicjatorów zbiórki podpisów), porządek spotkania i udzielał głosu.
Prezydent na samym początku określił, że oczekuje od zebranych odpowiedzi na dwa zasadnicze bloki pytań:
- Czy Straż Miejska jest potrzebna, czy mogłoby jej nie być, jak będą bezpieczni mieszkańcy bez Straży Miejskiej, czy możliwe jest, by jedynie na policji ciążyło zapewnienie mieszkańcom bezpieczeństwa?
- Co należy zmienić w funkcjonowaniu Straży Miejskiej, byśmy uznali tę formację za skuteczną i potrzebną?
Następnie komendant Straży Miejskiej Marek Echaust wystąpił z multimedialną prezentacją, pokazującą wielorakie działania strażników na rzecz bezpieczeństwa. Poinformował, że od początku roku do Straży wpłynęło 21706 zgłoszeń od mieszkańców o interwencję (30% dotyczyło źle zaparkowanych pojazdów). Zaprzeczył, by strażnicy “nabijali miastu kabzę i polowali na kierowców”. Wielokrotnie były to działania na wniosek pokrzywdzonych, poza tym m. in. sprawują opiekę nad osobami bezdomnymi, interweniują w przypadku zgłoszeń dotyczących bezpańskich psów, prewencyjnie kontrolują szkoły, prowadzą sprawy związane z monitoringiem.
Po wystąpieniu komendanta rozpoczęła się dyskusja, w której pojedyncze wystąpienie nie mogło trwać dłużej niż 3 minuty. Pierwszy zabrał głos prezes okręgu Kongresu Nowej Prawicy Piotr Najzer, jeden z inicjatorów referendum. – Policja może przejąć zadania Straży Miejskiej. Uzyskane wskutek likwidacji Straży 7 mln zł to nowe etaty dla policji, która lepiej wywiązuje się ze zwalczania przestępczości. Nie zgadzamy się, by w budżecie miasta planować, ile strażnicy mają z mieszkańców ściągnąć pieniędzy w formie mandatów. Tak nie powinno być – protestował.
- Dlaczego miasto ma dofinansowywać z samorządowych pieniędzy policję. To zadanie rządu! – spotkał się od razu z ripostą prezydenta.
Kolejny dyskutant zastępca komendanta wojewódzkiego policji Tomasz Trawiński uznał, że po zlikwidowaniu Straży Miejskiej “z mniejszym lub gorszym skutkiem dalibyśmy radę”. Policja wywiązałaby się z obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa i porządku. Jednak domeną policją jest bezpieczeństwo, a straży – porządek. – Straż podjęła nie tylko 21 tys. interwencji, ale również ujawniła 46 tys. wykroczeń. Strażnicy wnoszą wiele dobrego do porządku publicznego, a nawet bezpieczeństwa. Same plusy widzę – zakończył mł. insp. Trawiński.
Zadowolenie z dyskusji ujawnił przewodniczący Rady Miasta Roman Jasiakiewicz. – Przeciwny jestem, by samorząd dopłacał do zadań administracji państwowej, czyli policji. Do mnie dochodzą skargi mieszkańców, że Straż jest zbyt mało represyjna. Mieszkańcy oczekują większej skuteczności, choćby w takim wypadku jak ten, że na rogu ul. Nasypowej i Syrokomli spalane są odpady, powodujące dym i smród. Oczekuję przemodelowania Straży w kierunku budowania straży obywatelskiej – takiej, spełniającej społeczne oczekiwania – oznajmił przewodniczący rady.
Poseł Łukasz Krupa z Ruchu Palikota powiedział, że liczba osób, które podpisały się na listach z wnioskiem o referendum daje do myślenia. – Ja się pod tym wnioskiem nie podpisałem, ale widać, że jest potrzeba polepszenia wizerunku straży – skomentował.
Przeciw represyjności Straży i działaniom, mającym na celu realizację budżetu przez mandatowanie protestował radny Stefan Pastuszewski (PiS). Spotkał się z odpowiedzią prezydenta Bruskiego, że Straż musi być skuteczna. I że w rezultacie przeszkadza tym, którzy wchodzą w konflikt z prawem.
Radny Piotr Król (PiS) akcję Kongresu Nowej Prawicy uznał za polityczną, bo prowadzona jest nie tylko w Bydgoszczy, ale wielu innych miastach. Najpierw była teza, a potem dorabiano do tego ideologię. Zaproponował, aby nie wpisywać do budżetu miasta spodziewanych dochodów z mandatów.
- Łamiący prawo płacą mandaty! Chcemy ich bronić? – pytał prezydent Bruski.
Poseł Tomasz Latos (PiS) określił się jako przeciwnik likwidacji Straży Miejskiej, ale okazał wdzięczność inicjatorom referendum za wywołanie tematu. Uznał zapisywanie większych kwot z tytułu mandatów w budżecie miasta za zachętę do represyjności. Teraz łatwiej zakładane są blokady, karanie, a przydałoby się więcej elastyczności – orzekł poseł Latos.
- Co ma zrobić strażnik, gdy widzi źle zaparkowany samochód? – pytał nieprzekonany prezydent Bruski.
Radny Marek Gralik (PiS) zaapelował o zdrowy rozsądek. Uznał, że strażnikom go brakuje. Straż powołana została do tego, by służyć mieszkańcom, a nie budżetowi miasta. Podał przykład, że przed Euro w korekcie budżetu o 100 tys. zł zwiększono wpływy do budżetu miasta z tytułu mandatów i przeznaczono je na wynagrodzenia tychże strażników. – Straż Miejska jest potrzebna Bydgoszczy, ale musi się w niej wiele zmienić. Mieszkańcy oczekują, by straż była represyjna tam, gdzie jest przemoc i bandytyzm – stwierdził Gralik.
- Robimy rzeczy bardzo niepopularne. Strażników jest za mało i w tej sytuacji trudno nam wykreować pozytywny pijar – odpowiedział komendant Echaust.
- Najlepsze rozwiązanie, choć nieidealne to likwidacja Straży Miejskiej – do głosu doszedł jeden z inicjatorów referendum z Kongresu Nowej Prawicy Arkadiusz Jarzecki. – Notujemy niską wykrywalność kradzieży samochodów, a strażnicy zajmują się karaniem “pijących pod chmurką”, odprowadzaniem bezdomnych. Ja nie popieram palenia na przystankach, ale zajmijmy się czymś poważnym – apelował Jarzecki. – Uważamy, że policja lepiej wykona zadania, których oczekują mieszkańcy – dodał.
- Policja te zadania wykonywać będzie za 20 mln zł, a nie za 10. Odwoływałem się do ekonomii, ale widzę, że na nic to się zdało. Powtarzam, w takim wypadku dwa razy tyle trzeba będzie wydać, aby zrealizować to, co jest teraz
- stwierdził prezydent Bruski.
- Odpadną przecież wydatki na nadbudowę biurokratyczną i na majątek Straży Miejskiej – oponował Piotr Najzer.
- Jaka ustawa reguluje przekazanie pieniędzy policji? Nie ma takiego mechanizmu. Prawo tego zabrania. Pan wybaczy, wiem, co mówię – orzekł prezydent Bruski.
- Straż Miejska w Bydgoszczy jest najmniej restrykcyjną w Polsce – poinformował radny Marek Jeleniewski (SLD), przewodniczący Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego bydgoskiej Rady Miasta. – Trzeba poprosić posłów, by ograniczyli uprawnienia strażników, bo ci wykonują jedynie to, na co zezwala ustawa. Państwo chcecie wyłączyć Straż Miejską z systemu bezpieczeństwa. Wykrywalność przestępstw w ostatnim czasie wzrosła z 37% do 54%. Chcecie zniszczyć system bezpieczeństwa, który działa w Bydgoszczy. Większość z państwa postulatów wynika z niewiedzy – stwierdził radny Jeleniewski.
Po tym stwierdzeniu dyskusja się wyczerpała, a prezydent Rafał Bruski powiedział, że ma nadzieję, że przekonanych do działań Straży Miejskiej jest więcej. – Może inicjatorów dyskusja nie przekonała, ale to było niemożliwe – zakończył.