- Radni PiS dwukrotnie nie zostali dopuszczeni do głosu. Pierwszy raz podczas procedowania nad porządkiem obrad, drugi raz podczas przyjmowania tak zwanego stanowiska na temat Trybunału Konstytucyjnego. Zwróciliśmy się do organu prowadzącego, jakim jest wojewoda kujawsko-pomorski, aby pan wojewoda pochylił się nad całą sytuacją, która wczoraj zaistniała i wydał odpowiednie stanowisko – powiedział przewodniczący Klubu radnych PiS Mirosław Jamroży.

Zachowanie radnych PiS, którzy opuścili salę obrad podczas sesji, tłumaczył Tomasz Rega. – Radni PiS nie opuścili urzędu, tylko czekali na rozmowę z przewodniczącym bądź z kimś z Prezydium Rady Miasta. Ku naszemu zdziwieniu do tego nie doszło, mimo że pan przewodniczący doskonale wiedział, gdzie przebywamy. Żaden z radnych klubu nie opuścił pomieszczenia, nie poszedł do domu. Byliśmy w pokoju radnego, byliśmy gotowi do rozmowy z panem przewodniczącym. Po takiej rozmowie byliśmy gotowi wrócić na sesję i dale procedować – zaznaczył Rega.

Tomasz Rega zapowiedział, że po “majówce” radni PiS zaproponują przewodniczącemu rady i prezydium spotkanie. – Od początku tej kadencji jesteśmy cały czas albo nagabywani, że mamy zakończyć dyskusję, albo nie udziela się nam głosu, albo zamyka się listę mówców, albo udaje się, że radnych PiS-u na sali nie ma – przedstawiał powody propozycji klubu PiS. – To będzie twarde spotkanie ostatniej szansy przed podjęciem dalszych kroków – powiedział.

Pytany o to, jakie mogą radni PiS podjąć “dalsze kroki”, odpowiedział: – Dalsze kroki, państwo wiecie, bo jesteście wieloletnimi dziennikarzami, jakie mogą być dalsze kroki. Mam nadzieję, że dzisiaj jeszcze o tym nie muszę mówić, ponieważ głęboko wierzę, że to spotkanie ostatniej szansy przyniesie efekt w postaci zmiany zachowania prezydium i pana przewodniczącego na kolejnych sesjach.

Ostrzej zachowanie koalicji PO-SLD skomentował Rafał Piasecki. – Rozpocznę gorzką metaforą: “Kto się urodził reklamówką, nigdy nie będzie skórzaną aktówką”. Teraz rozwinę to, ponieważ sposób procedowania pana prezydenta i koalicji PO-SLD niestety jest bardzo płytki. Oni myślą, jak powołać etaty dla swoich kolegów. Nie myślą perspektywicznie – tłumaczył Piasecki i dodał, że Bydgoszcz ma inne problemy.

Zdaniem Piaseckiego, radni winni zająć się dopracowaniem programu mieszkań dla młodych małżeństw, dla ubogich rodzin, budową nowych ulic i szlaków komunikacyjnych, na przykład ulica Kamienna do Fordonu. Według niego, na tym, co zaszło na sesji, najwięcej zyska Toruń. – Jako jedyny nie wszedł w tą dyskusję, która nic nie wnosi, a niestety, bardzo dużo dzieli. I Toruń apolitycznie, mimo różnych koalicji, wygrywa. My jako Bydgoszcz moglibyśmy dużo więcej, a to, co było wczoraj, tylko nas bardziej podzieliło – stwierdził Piasecki.

Demokrację ? la Platforma Obywatelska w Bydgoszczy scharakteryzował Bogdan Dzakanowski (niezależny). – Po pierwsze, wiceprzewodniczącego Komisji Rewizyjnej Bogdana Dzakanowskiego, pan przewodniczący Platformy Obywatelskiej pan Maciej Zegarski odwołał. Dlaczego? Dlatego, że za dużo pytałem w imieniu mieszkańców. Pan prezydent miasta Bydgoszcz złożył wniosek. I rzeczywiście, stało się. Pan przewodniczący klubu PO Maciej Zegarski, przez bydgoszczan zwany “gaciorem” lub “stringmenem”, złożył wniosek i odwołał Bogdana Dzakanowskiego z prowadzenia kontroli. Takie są fakty – opisał działania polityków PO Dzakanowski i dodał, że grozi mu proces sądowy z powództwa prezydenta Bydgoszczy za to, że udowodnił, że PO i przewodniczący rady łamią statut miasta.

Radni PiS stwierdzili również, że zaprzeczeniem wszelkich standardów jest wysłanie przez przewodniczącego rady limuzyny prezydenta miasta po nieobecną na sesji radną. Zastrzegli jednak, że dla potwierdzenia tego faktu domagać się będą przeglądu monitoringu. – Jeśli to prawda, to jest to karygodne – ocenił radny Piasecki.

Konferencję podsumował Tomasz Rega, stwierdzając, że wydarzenia na sesji przypominają te, które uwiecznione zostały w polskim kinie w słynnej komedii. – Jak powiedział Pawlak, sądy sądami, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Tak samo tutaj. Można powiedzieć quorum quorum, ale my musimy tą uchwałę… Brak quorum, brakiem quorum, ale musimy tą uchwałę, to stanowisko przegłosować, przeforsować…

Radni opozycji poinformowali, że złożyli skargę do wojewody kujawsko-pomorskiego Mikołaja Bogdanowicza na Radę Miasta Bydgoszczy dotyczącą naruszeń prawa, do których doszło podczas sesji. Pismo publikujemy w całości poniżej.

/ech/

—-

Bydgoszcz, 27.04.2016

Radni Miasta Bydgoszczy

  • Bokiej Paweł
  • Dzakanowski Bogdan
  • Frelichowski Krystian
  • Grodzicki Stanisław
  • Jamroży Mirosław
  • Kondrusiewicz Tadeusz
  • Młyński Andrzej
  • Pastuszewski Stefan
  • Piasecki Rafał
  • Rega Tomasz
  • Róg Szymon
  • Szabelska Grażyna
  • Wenderlich Jarosław

Szanowny Pan
Mikołaj Bogdanowicz
Wojewoda Kujawsko-Pomorski

Zwracamy się do Pana Wojewody jako organu nadzoru nad samorządem terytorialnym zaniepokojeni sytuacją, która miała miejsce w dniu 27.04.2016 r. na XXIX Sesji Rady Miasta Bydgoszczy. W punkcie dotyczącym uchwalenia porządku obrad zgłosili się (za pomocą systemu elektronicznego) do dyskusji chcąc przedstawić wnioski na podstawie § 13 ust.2 Regulaminu Rady Miasta Bydgoszczy radni Stefan Pastuszewski, Jarosław Wenderlich, Krystian Frelichowski, Grażyna Szabelska, Bogdan Dzakanowski. Gdy w/w radni oczekiwali na możliwość zabrania głosu i zgłoszenia swoich wniosków Przewodniczący Zbigniew Sobociński dopuścił do głosu radnego Macieja Zegarskiego, który zawnioskował o zamknięcie dyskusji. Tymczasem Przewodniczący Rady Miasta zobligowany był na podstawie § 13 ust.3 Regulaminu Rady Miasta Bydgoszczy przyjąć wnioski i poddać je pod głosowanie. Ponadto na mocy § 24 ust.1 Regulaminu dopiero “po wyczerpaniu listy mówców Przewodniczący zamyka dyskusję”. Przewodniczący Zbigniew Sobociński zobligowany był przekazać głos Przewodniczącemu Komisji Uchwał i Wniosków, czego nie dokonał. Poddał zaś pod głosowanie wniosek radnego Macieja Zegarskiego o zamknięcie listy mówców, uniemożliwiając zgłaszanie wniosków do porządku obrad. Tym samym naruszono w sposób oczywisty przepisy Regulaminu Rady Miasta Bydgoszczy.

Kolejne nieprawidłowości miały miejsce podczas procedowania tzw. “stanowiska Rady Miasta Bydgoszczy w sprawie stosowania się władz Miasta Bydgoszczy do orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego”. W pierwszej kolejności należy podnieść, iż procedowanie przedmiotowego stanowiska “nie leży w kompetencjach Rady i należy traktować przyjęcie ww. stanowiska jako element realizacji polityki ogólnopolskiej przez partie opozycyjne i przeniesienie sporu politycznego na poziom samorządowy. Takie działania nie służą z pewnością rozwiązywaniu problemów społeczności lokalnej” (patrz “oświadczenie Wojewody Wielkopolskiego z dn.26.04.2016 r.” dot. analogicznego stanowiska Rady Miasta Poznania).

Po drugie należy podnieść, iż do dyskusji zgłosili się i oczekiwali na zabranie głosów: Jarosław Wenderlich, Andrzej Młyński, Stefan Pastuszewski, Grażyna Szabelska, Krystian Frelichowski, Szymon Róg, Paweł Bokiej, Tomasz Rega, Mirosław Jamroży, Bogdan Dzakanowski. Wystąpiła analogiczna sytuacja jak przy procedowaniu porządku obrad. Radny Maciej Zegarski zgłosił wniosek o zamknięcie dyskusji, zaś Przewodniczący Rady Miasta, nie udzielając głosu Przewodniczącemu Komisji Uchwał i Wniosków, ani nie dopuszczając do dyskusji w/w radnych, którzy oczekiwali na zabranie głosu poddał pod głosowanie wniosek o zakończenie dyskusji. Wniosek uzyskał 15 głosów za, 0 przeciw i 0 wstrzymujących. W tym miejscu należy podnieść, iż Rada nie mogła podjąć przedmiotowego stanowiska, gdyż na sali sesyjnej nie było co najmniej połowy ustawowego składu Rady Miasta Bydgoszczy, tj.16 osób (patrz § 10 ust.1 Regulaminu oraz art.14 ustawy o samorządzie gminnym). Następnie Przewodniczący poddał pod głosowanie projekt stanowiska, zaś na sali sesyjnej było jedynie 15 radnych. Projekt stanowiska uzyskał 15 głosów za, 0 przeciw, 0 wstrzymujących. Po przedmiotowym zdarzeniu Przewodniczący ogłosił przerwę, zaś po przerwie poddał ponownie pod głosowanie projekt stanowiska, które wykracza poza ustawowe kompetencje Rady Miasta Bydgoszczy. Mając na uwadze powyższe, składamy do Pana Wojewody skargę na Radę Miasta Bydgoszczy w zakresie w/w naruszeń. W naszym rozumieniu Rada Miasta Bydgoszczy, uniemożliwiając dyskusję radnym nad projektami uchwał i stanowisk ogranicza lokalną demokrację, kieruje się najgorszymi standardami wprost z okresu PRL.