Na stronie BIP Urzędu Miasta Bydgoszczy ukazało się ogłoszenie o naborze na stanowisko dyrektora Wydziału Inwestycji Miasta.
Jest wakat na stanowisku dyrektora ratuszowego Wydziału Inwestycji Miasta. Dlaczego Lucyna Kojder-Szweda już nie pełni tej funkcji? - Przeszła na emeryturę ? wyjaśnia Marta Stachowiak, rzecznik prezydenta. W tej sytuacji to oczywiste, że trzeba ogłosić nabór. Mniej oczywiste jest, dlaczego nabór został ogłoszony 27 kwietnia. Lucyna Kojder-Szweda jest na emeryturze od lutego.
Tę zagadkę da się wszelako łatwo rozwikłać. Po prostu ratusz nie miał wtedy swojego kandydata na stanowisko dyrektora tego wydziału, więc nie było potrzeby organizowania ?konkursu?.
Spekulowano, że zwolnione przez Lucynę Kojder-Szwedę miejsce zajmie Mirosław Jagodziński, który w styczniu został odwołany z funkcji dyrektora bydgoskiego oddziału GDDKiA. Jednak, jak udało nam się ustalić, Jagodziński otrzymał propozycję lepiej płatnej pracy w Kujawsko-Pomorskim Urzędzie Marszałkowskim.
Przez dłuższy czas wydział pracował bez dyrektora, aż tu nagle ogłoszono nabór i to w sposób wskazujący na pośpiech. Informacja o naborze opublikowana została przed długim weekendem, a termin składania dokumentów mija 11 maja. Ani chybi znalazł się już właściwy kandydat.
Na podstawie niezbędnych wymagań, które musi spełnić kandydat, wiemy, że legitymuje się on co najmniej dziesięcioletnim stażem pracy, w tym trzema latami na stanowiskach kierowniczych w jednostkach sektora finansów. Poza tym może się pochwalić nadzorem sprawowanym nad ?minimum trzema inwestycjami, z których każda przekraczała wartość 25 mln zł?. (Przy tych wymogach upatrzony kandydat pokona osobę, która nadzorowała do tej pory inwestycje o wartości ponad 100 mln zł, ale tylko dwie.)
Ciekawi jesteśmy, czy wymogi te wypełnia Zbigniew Sulik, wieloletni zastępca Stefana Markowskiego, który po nim objął funkcję wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego. Po zmianie ekipy rządowej nie czuje się on zbyt pewnie na zajmowanym stanowisku.
Musimy się pochwalić w tym miejscu, że do tej pory nie sprawiało nam żadnych trudności trafne odgadywanie wyników naboru na kierownicze stanowiska w ratuszu. Na niektóre niekierownicze również.
Obojętne było, ile osób będzie starać się o objęcie stanowisko ds. organizacji imprez sportowo-rekreacyjnych w Biurze Promocji Miasta i Współpracy z Zagranicą. Konkurs miała wygrać określona osoba - Tomasz Dobrowolski, syn sekretarza miasta. I tak się stało. Wcześniej ojciec zatrudnił go bez konkursu w ratuszu, w związku z tym Tomasz Dobrowolski mógł się wykazać wymaganym w naborze 5-letnim stażem pracy, w tym dwuletnim na stanowisku urzędniczym.
Na kilka tygodni przed rozstrzygnięciem konkursu bezbłędnie wskazaliśmy, że wygra go Agnieszka Bańkowska (na stanowisko dyrektora specjalnie dla niej utworzonego Biura ds. Zdrowia i Polityki Społecznej), Michał Sztybel (na stanowisko dyrektora Biura Obsługi Mediów i Komunikacji Społecznej; najpierw bez konkursu pełnił funkcję koordynatora biura, żeby uzyskać wymagany staż pracy na kierowniczym stanowisku) czy Dorota Glaza (na stanowisko koordynatora Zespołu ds. Wspierania Organizacji Pozarządowych i Wolontariatu; najpierw bez konkursu pełniła obowiązki koordynatora, żeby zdobyć wymagany staż pracy).