Stajenka na Starym Rynku w niczym nie przypomina groty, w której przyszedł na świat obiecany od wieków Zbawiciel. Jest europejskim wyobrażeniem tego miejsca. Skoro Jezus został po narodzinach położony w żłobie, było dla naszych przodków oczywiste, że urodził się w tam, gdzie karmiono zwierzęta.
W stajence, którą zbudowali wspólnie ze swoimi profesorami uczniowie bydgoskiego ?plastyka?, znajdują się zwierzęta, zgodnie z tradycją zapoczątkowaną przez św. Franciszka, który jako pierwszy zbudował szopkę bożonarodzeniową. Biedaczyna z Asyżu wprowadził do niej żywe zwierzęta, ale tylko dwa: woła i osła. W bydgoskiej szopce na Starym Rynku znajdują się wprawdzie figury wyrzeźbione z drzewa, ale jest ich za to aż pięć. Jedno zwierzę przypomina lisa. A może jest to pies o lisim wyglądzie i ma oglądających zmusić do pogłówkowania?
W centralnym miejscu znajduje się oczywiście żłóbek z leżącym w nim Jezusem malusieńkim, a raczej kołyska stylizowana na żłóbek, bo taki sprzęt zaprojektowali młodzi bydgoscy plastycy. Wszystkie figury sprawiają wrażenie trwania w absolutnym wyciszeniu. Jakby i ludzie, i zwierzęta, zastygli ze zdumienia i podziwu. Jakby obecność Zbawiciela napełniła wszystkich bezgranicznym pokojem, choć On sam wydaje się całkowicie bezbronny.
Nad stajenką złoci się gwiazda, która przyprowadziła mędrców ze Wschodu do betlejemskiego żłóbka. Widać, że narodziny Jezusa Chrystusa doprowadziły do przewartościowania całej ziemskiej hierarchii ważności. Trzej królowie z darami stoją skromnie za placami Maryi i Józefa, bo złoto, mirra i kadzidło są niczym w porównaniu z darem Świętej Nocy.