Prezydent Rafał Bruski jest zdeterminowany w sprawie budowy spalarni. Konieczność jej budowy uzasadniał racjami ekonomicznymi. Stwierdził, że nikt nie wyobraża sobie byśmy sprzedali jako miasto spółkę Miejskie Wodociągi i Kanalizację, bo monopol jednej prywatnej firmy spowodowałby wzrost cen. A to grozi nam, zdaniem prezydenta, na rynku śmieciowym. Budowa spalarni ma spowodować, że to miasto ma kontrolować ten rynek i przeciwdziałać zmowom firm prywatnych. Zarzucił radnym, że nie poczuwają się do tego, że są właścicielami wszystkich miejskich spółek. – Spółki miejskie traktujmy jako nasze dobro – zaapelował. – Jak wybudujemy spalarnię, to miasto będzie ustalało reguły gry.

Takie stanowisko spotkało się z polemiką i zdziwieniem radnego Jacka Bukowskiego (SLD). – W takim razie dlaczego prywatyzowaliśmy 15 lat temu Przedsiębiorstwo Oczyszczania Miasta? Pan chce zbudować monopol spalarni, by walczyć z monopolem prywatnych firm? Czy mamy uwierzyć, że ktoś zainwestuje 700 mln zł po to by było taniej? – pytał retorycznie. – A jak będzie chciało prywatnego pognębić zawsze może to zrobić – stwierdził.

- To mój poprzednik przecież chciał stworzyć konkurencję dla prywatnych firm i dlatego powstała “Pronatura”. Jak zostałem prezydentem firmy prywatne od razu zgłosiły się do mnie, abym konkurencję “Pronatury” wycofał – bronił miejskiej spółki Rafał Bruski. – Jak w 2020 r. uznamy, że spalarnia jest miastu zbędna, zawsze będzie można ją sprzedać. Ale będziemy bogatsi, bo będziemy mieć majątek warty 550 mln zł, z czego 300 mln dostajemy z Unii Europejskiej. O tyle maleją nasze koszty!

Dyskusja o spalarni wróciła jeszcze przy okazji podejmowania uchwały w sprawie wyrażenia zgody na sprzedaż udziałów miasta w spółce REMONDIS Bydgoszcz. Radni Prawa i Sprawiedliwości w ostrych słowach protestowali przeciw takiej możliwości, argumentując, że miasto w ten sposób pozbawia się możliwości wpływania na rynek śmieciowy, szczególnie w sytuacji, kiedy nie jest pewne, że spalarnia śmieci powstanie. Radny Tomasz Rega pytał, dlaczego tak lekko miasto rezygnuje z dywidendy w wysokości 75 tys. zł rocznie, którą otrzymuje od “Remondisu”.

Rafał Bruski w odpowiedzi uznał, że posiadanie przez miasto udziałów w prywatnej spółce “Remondis” jest niezdrową sytuacją. – Jako właściciel, poprzez radę nadzorczą, mógłbym poznać tajemnice biznesowe tej spółki, w sytuacji gdy miasto posiada firmę konkurencyjną “Pronatura”. A jeśli dostajemy 75 tys. zł dywidendy za 1,17 % udziałów to oznacza, że dywidenda prywatnego udziałowca wynosi 7,5 mln zł. Przecież to mieszkańcy Bydgoszczy składają się na tę dywidendę. Nie powinniśmy w tym uczestniczyć – uznał prezydent Bruski.

Uchwała o zgodzie na sprzedaż udziałów miasta w spółce “Remondis” podjęta została 12 głosami za, przy 10 przeciw.